Nowy numer 42/2020 Archiwum

Sekty nadal groźne

O działalności sekt mówi się jakby mniej i mniej się o nich ostrzega. Błąd. Zmieniają się, ale wciąż są aktywne.

Barbara była praktykującą katoliczką. Studia na katolickiej uczelni skończyła z wynikiem bardzo dobrym. W pracy magisterskiej pisała o sposobach działania sekt, o mechanizmach, które powodują, że człowiek im się poddaje. Po kilku latach od zakończenia studiów Barbara nagle wyjechała z Polski – najpierw na miesiąc, potem na dłużej. W końcu oświadczyła przerażonej i zdumionej rodzinie, że wyjeżdża na stałe do „swojego”, jak się wyraziła, Kościoła. Tym „Kościołem” okazała się sekta. Wszelkie próby wyrwania jej z tej grupy spełzły na niczym. Barbara mieszka dziś na przedmieściach wielkiego miasta, ma kilkoro dzieci urodzonych już w sekcie. Czy to przypadek odosobniony?

Poszukiwania…

Dr Agnieszkę Bukowską nie dziwi zbyt mocno przytoczony przykład. W swojej pracy w Dominikańskim Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach spotykała się z podobnymi historiami. – Z jednej strony może dziwić fakt, że kobieta, która znała mechanizmy działania sekt, sama się im poddała. Z drugiej jednak nie wiemy, dlaczego interesowała ją ta tematyka. Możliwe, że ciekawiła ją pewnego rodzaju duchowość, a chociaż wprost się do tego nie przyznawała, w pewnym momencie zaczęła pogłębiać swoje zainteresowania, by w końcu wejść w konkretną grupę. Obserwowałam podobne sytuacje – gdy człowiek szukający duchowości, mający niezaspokojone potrzeby duchowe, a także różne inne (np. problemy ze zdrowiem), wchodził w niebezpieczne grupy parareligijne, wykorzystujące w swej działalności para- psychologię, paramedycynę czy paranaukę. Gdy osoba poszukująca trafi na coś, co zaspokoi jej potrzeby, na ludzi podobnych sobie – o podobnej wrażliwości, wspólnych celach, gdy zostanie otoczona przyjaźnią albo gdy łączy się to na przykład z zakochaniem w kimś z grupy, łatwo zupełnie się w tym zagubić. Człowiek przestaje racjonalnie myśleć, a zamiast tego racjonalizuje wchodzenie do grupy parareligijnej. Wypiera wszelkie argumenty, że to grupa manipulacyjna, niebezpieczna – opowiada.

Dlatego tak trudno osobie uwikłanej w sektę pomóc wrócić do normalnego funkcjonowania w społeczeństwie. Walka z sektami jest niełatwa również dlatego, że definicja pojęcia „sekta” jest nieprecyzyjna. Łatwo podważyć więc stwierdzenie, że konkretna grupa jest groźna. Dr Bukowska woli używać wyrażenia „destrukcyjna grupa parareligijna”. Destrukcyjna, czyli taka, która niszczy wolność jednostki, a w wyjątkowych sytuacjach może prowadzić do utraty zdrowia, a nawet życia.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także