GN 14/2020 Archiwum

Dojrzałość, czyli spór o kompetencje

Twórcy filmu „Nieplanowane” zalecają, by był on dostępny dla osób powyżej 15. roku życia. Uważam, że to rozsądne.

Trwa dyskusja, od jakiego wieku młodzi ludzie mogą i powinni oglądać film „Nieplanowane”. Opinie na ten temat wygłaszają zarówno przedstawiciele strony liberalnej, jak i konserwatywnej. Pada wiele argumentów, wiele słów, bije się pianę, która zaczyna przypominać chmury burzowe na niebie. Ale ponieważ z wielkiej chmury mały deszcz, warto o sprawie porozmawiać i pomyśleć na spokojnie. Twórcy filmu zalecają, by był on dostępny dla osób powyżej 15. roku życia. Uważam, że to rozsądne – biorąc pod uwagę materię, film bowiem jest zrobiony z dużą klasą, bez zbędnego epatowania naturalizmem. Niemniej niektóre sceny mogą wywołać napięcia i emocje, silne wzruszenie czy wręcz lęk, nie tylko wśród starszych nastolatków, ale i u dorosłych. Co nie oznacza, że u wszystkich widzów. Każdy po prostu ma inną wrażliwość. Ostatecznie, gdyby ktoś nie był w stanie obejrzeć całości, można z kina wyjść. Nikogo na sali nie trzyma się siłą. Natomiast w przypadku młodzieży to rodzice najlepiej znają swoje dzieci. I to oni powinni zadecydować, czy nastolatek jest na tyle dojrzały, by film obejrzeć.

Co do argumentacji liberalnej, to jest ona po prostu zabawna. W nieco groteskowy sposób. Bo oto według logiki 15-latka nie może obejrzeć obrazu na temat aborcji czy też dowiedzieć się prawdy o aborcji, bo doświadczy niewyobrażalnej traumy. Ale jeszcze niedawno ta sama 15-latka, według tych samych środowisk, mogła swobodnie kupować środki tzw. antykoncepcji awaryjnej. Nie mówiąc już o postulatach skrajnej lewicy, walczącej z filmem, która domaga się aborcji na życzenie, również dla kilkunastoletnich dziewcząt. Dojrzałość dziecka, konkretnego dziecka, to sprawa indywidualna i delikatna. Ukształtowana i kształtowana przez wiele czynników. I dlatego jedynym kryterium tego, czy dziecko może, czy nie, uczestniczyć w danym wydarzeniu, czytać konkretną książkę czy obejrzeć film, jest znajomość tego młodego człowieka. A znają syna lub córkę wyłącznie rodzice. Nie pani z telewizji, nie polityk, nie działaczka i aktywistka, nie najlepsza nawet wychowawczyni, lecz matka i ojciec. Więc nie dajmy się wrzucić w dziwny wir sporów i kłótni, który tak naprawdę jest sporem o kompetencje wychowawcze. To my, rodzice – świadomie, posługując się rozumem, intuicją, obserwując dziecko oraz rozmawiając z nim – decydujemy.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

  • Dremor_
    14.11.2019 20:43
    Dremor_
    Wprowadzenie ograniczenia wiekowego wiele nie zmieni. "Niemy krzyk" jest od 18 lat, a nadal są przypadki wyświetlania filmu nieletnim. Sam oglądałem go w wieku 12 lat.
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji