Nowy numer 42/2020 Archiwum

Bóg decyduje

Czy Bóg w Godzinie Łaski jest bardziej łaskawy niż pół godziny wcześniej, a kwadrans po piętnastej mniej miłosierny niż w czasie Godziny Miłosierdzia?

Znam osobę, która kolekcjonuje Matki Boskie. Na półce równym rzędem stoi cała rodzinka Madonn. Świecące, zakręcane, odkręcane. Gdy zapytałem, skąd taka kolekcjonerska pasja, usłyszałem: „To na szczęście”.

Niedawno słyszałem dialog: „A ten Różaniec, widzi pani, ma większą moc niż inne, bo paciorki rozdzielające dziesiątki są zrobione z medalików św. Benedykta”. Zastanawiałem się, jaką moc miałby Różaniec, w którym wszystkie zdrowaśkowe paciorki byłyby takimi medalikami...

Gdy pisałem tekst o Nowennie Pompejańskiej (znakomite narzędzie podarowane przez Kościół, cenne tym bardziej, że jest nauką dziękowania w ciemno, gdy jedynym owocem, jaki widzimy, jest figa z makiem), spotkałem ludzi, którzy traktowali tę formę jako rodzaj wytrychu, by, cytuję: „otworzyć oczy Panu Bogu na to, że syn pije czy mąż zdradza”.

I ostatni obrazek. Znajomi opowiadali mi, jak wygląda w ich firmie południe 8 grudnia. Od rana ludzie bombardowani łańcuszkami modlitewnymi („Jeśli uważasz, że są one głupie, wyślij tę wiadomość do 20 osób”) z niecierpliwością czekają na Godzinę Łaski. Przerywają pracę, zaczynają szturm do nieba, a koło 13 wracają do narzekania…

Niezmierne i niezmienne

Dwa lata po II wojnie światowej w maleńkiej włoskiej miejscowości w Montichiari Maryja miała zapewnić, że w Godzinie Łaski ześle wiele łask dla duszy i ciała. Wierzę w niebiańskie obietnice. Wiem jednak, że Bóg jest tak samo dobry przez cały czas. Przez cały czas jest miłosierny i skłonny do wybaczania, a niebo, które otwarło się nad Mesjaszem zanurzającym się w falach Jordanu, jest nieustannie otwarte. 24/7.

– Czy w Godzinie Miłosierdzia Bóg jest bardziej miłosierny niż zazwyczaj? – zagadnąłem s. Bognę Młynarz. – Nie. Byłaby to próba ograniczenia Pana Boga – odpowiedziała. – Jego miłosierdzie jest niezmierne i niezmienne. Jest miłosierny zawsze, wszędzie i przez cały rok tak samo. Specjalny czas czy miejsce są potrzebne nam, nie Bogu. To impuls, który ma nas uwrażliwić na łaskę i w ten sposób przygotować na jej przyjęcie, a nie komunikat, że w tym czasie Bóg jest bardziej miłosierny niż zazwyczaj. To ten moment, kiedy Bóg mówi dużymi literami: „Uwaga! Jestem! Zwróćcie na Mnie uwagę”. Jest on potrzebny w związku z ograniczeniami naszej ludzkiej natury, a nie Bożej.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także