Nowy numer 14/2020 Archiwum

Bez znieczulenia

„Gdy tata został potrącony, nie poszedłem nawet na pogrzeb”. „Dwanaście lat więzienia. Papierosy gaszone na ciele, nocne pobudki, upokarzanie. Zacząłem wierzyć, że jestem zerem”. Po ludzku to nie miało prawa się dobrze skończyć. Ale od czego jest Bóg?

Odkąd pamiętam, w domu alkohol lał się strumieniami. Nigdy nie widziałem rodziców mieszkających razem. Matka zdecydowała się na separację. Pamiętam rozdarcie, pęknięcie – opowiada Grzegorz Czerwicki. – Wychowałem się na blokowisku Nowej Huty. Często wybuchały awantury. Nic dziwnego: tyle osób w trzypokojowym mieszkaniu: jeden wujek z rodziną, drugi, babcia, dziadek. A do tego każdy coś pił. Wciąż brakowało pieniędzy. Jako dzieciak nie uczestniczyłem w kłótniach. Uciekałem. Najbardziej raniła mnie obojętność i brak zainteresowania moim losem.

Pierwsza kradzież

Pierwszej kradzieży dokonałem przed Pierwszą Komunią. Jako 7-latek usłyszałem od kumpla: „Wynieś coś ze sklepu tak, by nikt cię nie widział”. Udało się. Wyniosłem lody czy lizaki. Nie byłem złym dzieckiem. W przedszkolu czy zerówce lubiano mnie i chwalono. Zacząłem się staczać, obserwując ojca, a właściwie wychowując się bez niego. Pojawiły się alkohol i narkotyki: marihuana, kwasy, grzyby… Miałem 13 lat, gdy kumpel dał mi amfetaminę. Powiedział, że dzięki niej otrzymam „szósty zmysł”. Ufałem mu, był dla mnie autorytetem.

Jeszcze niedawno był w więzieniu. Dziś opowiada, jak zmieniły go babcia i św. Faustyna
Gość Niedzielny

Żyłem w totalnym znieczuleniu. Do tego stopnia, że gdy mój tata został potrącony na czerwonym świetle, nie zrobiło to na mnie wrażenia. Nie poszedłem na pogrzeb. Pierwsza myśl? „Nie żyje? Nie będę mógł się na nim odegrać. Nie będę mógł odpłacić za zło, którego doświadczyłem”. Byłem tak znieczulony, że jakiś czas później nie zauważyłem, że mama jest w ciąży ze swoim nowym facetem – recydywistą. Przyniosłem do domu ćwiartkę, a ona powiedziała, że nie pije, bo jest w siódmym miesiącu ciąży. Jak mogłem tego nie zauważyć?

W tym wszystkim była babcia, która kupiła mi Biblię, ale nic z niej nie rozumiałem. Dziadek dawał mi 10 zł i mówił: „Wrzuć na tacę, a po Mszy opowiesz mi, o czym było kazanie”. Wszystko wydałem na automaty, ale od czego są kumple? Streszczali mi homilie, a ja miałem kasę na gry.

Dla niej przetrwałem

Krzywdziłem ludzi. Wszedłem w przestępczy wir. Kradzieże, rozboje, napady. Gdy byłem naćpany, złapali mnie i trafiłem do zakładu karnego. Wyrok: 8 lat. Miałem 18 lat. Zostałem sam: rodzina i kumple mnie zostawili. Początek był strasznie trudny. Zaczęło się maltretowanie, fizyczne i psychiczne „dojeżdżanie”. Papierosy gaszone na ciele, nocne pobudki, nieustanne upokarzanie. Nie słyszałem o sobie dobrego słowa, a jeśli słyszysz na swój temat jedynie wulgaryzmy, to zaczynasz wierzyć, że jesteś ścierwem, zerem. Że nie masz żadnej wartości. Czasami nocami wyłem w poduszkę.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • Lukanus
    09.12.2019 12:52
    Chwała Bogu za niesamowicie wzruszające ocalenie. Niech dobry Bóg błogosławi Grzegorza w Jego posłudze. Siostro Faustyno proszę Cię działaj dalej z mocą bo prawie cały kraj, choć ochrzczony, to jest w potrzebie, aby doświadczyć Bożego Miłosierdzia, miłości i dobroci Boga, bo sama o tym nas zapewniłaś. Proszę Cię o wspólnoty Apostołów Bożego Miłosierdzia! "Nie zapomnę o tobie, biedna ziemio, choć czuję, że cała natychmiast zatonę w Bogu jako w oceanie szczęścia; lecz nie będzie mi to przeszkodą wrócić na ziemię i dodawać odwagi duszom, i zachęcać je do ufności w miłosierdzie Boże. Owszem, to zatopienie w Bogu da mi nieograniczoną możność działania (Dz. 1582). Czuję dobrze, że nie kończy się posłannictwo moje ze śmiercią, ale się zacznie. O dusze wątpiące, uchylę wam zasłony nieba, aby was przekonać o dobroci Boga, abyście już więcej nie raniły niedowierzaniem najsłodszego Serca Jezusa. Bóg jest Miłością i Miłosierdziem. Dz 851
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji