Nowy numer 46/2019 Archiwum

Spadek liczby kandydatów do kapłaństwa w Polsce

Do polskich seminariów wstąpiło w tym roku 498 kandydatów do kapłaństwa, o 122 mniej niż w roku 2018 – wynika z danych uzyskanych przez KAI. Jedną z przyczyn tego spadku jest niewątpliwie czynnik demograficzny – uważa ks. Wojciech Wójtowicz, przewodniczący Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych.

Ocenia też, że zmniejszająca się liczba kandydatów do kapłaństwa jest konsekwencją osłabienia wiary wśród samej młodzieży oraz zwątpienie oraz dystans wobec Kościoła, wywołany natarczywym ukazywaniem przez media wyłącznie złych stron jego działalności.

Jak podaje sekretarz Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych w Polsce ks. Piotr Kot, rektor WSD w Legnicy, w 2019 roku drogę ku kapłaństwu rozpoczęło w Polsce 498 kandydatów – o 122 mniej niż rok wcześniej (było ich wówczas 620). Do seminariów diecezjalnych przyjęto 324 mężczyzn, o 91 mniej niż przed rokiem (wówczas – 415). W seminariach zakonnych formacje rozpoczęły 174 osoby, o 31 mniej niż w roku 2018 (wówczas – 205).

W sumie, na wszystkich latach kształcenia bieżący rok akademicki rozpoczęło 2853 alumnów, co oznacza, że w ciągu dwóch dekad nastąpił około 60 procentowy spadek powołań do kapłaństwa – informuje ks. Wójtowicz.

Zdaniem duchownego zanim z tego kolejnego spadku zaczniemy wyciągać wnioski odnoszące się do szeroko pojętego kryzysu wiary czy religijności, albo też do sfery motywacyjnej kandydatów, trzeba uwzględnić czynniki demograficzne.

Ks. Wójtowicz przypomina, że dwadzieścia lat temu, tj. w 1999 roku w polskich seminariach formowało się blisko 6800 kandydatów do kapłaństwa. Większość z nich urodziła się w drugiej połowie lat 70., a więc wówczas, gdy w Polsce na świat przychodziło rocznie około 660–690 tysięcy dzieci.

Odnosząc się do najnowszych danych, a więc liczby 2853 alumnów, którzy rozpoczęli obecny rok akademicki w seminariach ks. Wójtowicz przyznaje w komentarzu dla KAI, że oznacza to około 60 procentowy spadek w ciągu dwóch minionych dekad. „Spoglądając jednak na statystykę urodzin w drugiej połowie lat 90., gdy na świat przyszła większość dzisiejszych seminarzystów, zauważamy, że w kraju rodziło się wtedy 420-380 tysięcy dzieci rocznie. Gdy idzie o potencjalnych kandydatów do formacji, wkraczamy więc właśnie w lata najgłębszego dołka demograficznego – zaznacza duchowny. Choćby z tego tytułu może być niestety jeszcze trudniej” – dodaje.

Jednocześnie rektor seminarium w Koszalinie nie wyklucza także innych przyczyn spadku powołań. „Wydaje się, że jest on także prostą konsekwencją osłabienia wiary wśród samej młodzieży. Inny aspekt dotyczy kontekstów społecznych, w których ta młodzież funkcjonuje. Coraz częściej młody człowiek rozważający możliwość wstąpienia na drogę powołania spotyka się z formami negacji ze strony tych, od których miałby prawo oczekiwać wsparcia” – wskazuje ks. Wójtowicz.

Zdaniem duchownego nie bez znaczenia pozostaje również obraz Kościoła, który dociera do młodych. „O ile słuszna krytyka nadużyć, grzechów czy braku wiarygodności może wspomóc procesy oczyszczenia, a nawet wzmocnić motywacyjnie kandydatów marzących o pięknym Kościele, o tyle natarczywe i celowe eksponowanie tylko złych stron zasiewa pośród rozeznających powołanie zwątpienie oraz dystans. Z trudem bowiem poświęca się życie dla idei czy wartości, które w przestrzeni publicznej stają się przedmiotem ciągłej krytyki czy niekiedy wręcz złośliwej ironii” ocenia ks. Wójtowicz. - Gdy Bóg wzywa, a wciąż bez wątpienia to czyni, niełatwo w takim kontekście rodzi się pozytywna odpowiedź” – dodaje.

Zdaniem rektora koszalińskiego seminarium szczególnie ważny w tej perspektywie wydaje się ciągły apel o modlitwę i apostolstwo powołań. „Być może przyczyną spadków jest także pewna obojętność wielu katolików, którzy albo przyzwyczaili się, że księży mamy pod dostatkiem, albo zbyt słabo zależy im na Kościele. Tymczasem Pan Bóg błogosławi hojnie wszędzie tam, gdzie pragnienia i modlitwy są gorące, a dobre i święte powołania wzrastają tylko wtedy, gdy towarzyszy im szczere wsparcie wspólnoty” – dodaje ks. Wójtowicz.

« 1 »

Zobacz także

  • ptyś
    04.11.2019 14:51
    "zmniejszająca się liczba kandydatów do kapłaństwa jest konsekwencją osłabienia wiary wśród samej młodzieży oraz zwątpienie oraz dystans wobec Kościoła" Wiary jest z pewnością wystarczająco dużo, jednak kościół hierarchiczny: 1) nie gwarantuje ochrony przed lawendową mafią w seminariach. NIC WIARYGODNEGO w tej kwestii biskupi i rektorzy NIE ZROBILI. HOMO-predatorzy wciąż grasują po seminariach. Po co młody mężczyzna ma się narażać na nadużycia? 2) Głównym rysem formacji kapłańskiej jest KONFORMIZM. Księża są formowani na BIERNYCH, MIERNYCH, ALE WIERNYCH. Ci najbierniejsi i najwierniejsi zostają kapelanami biskupów i przyszłymi biskupami. Dlatego wśród biskupów mamy tak obezwładniający kult św. Spokoja. Tymczasem młody człowiek, który DZIŚ chce pójść za wezwaniem Chrystusa to człowiek, który musi przezwyciężyć konformizm otaczającej nas kultury. Seminarium nie jest dla niego niczym, co oferowałoby bezkompromisowe dawanie świadectwa prawdzie. Katolickie media są pełne kompromisów i klero-politpoprawnej propagandy, usprawiedliwiającej postępującą apostazję hierarchii, rozmywającą ekscesy z Pachamamą itp. objawy zeświatowienia. Nie dziwcie się, że odważni i ofiarni nie idą do seminariów lub stamtąd odchodzą. Kościół hierarchiczny jest przerażająco LETNI! Nikt letni, nie pociągnie za sobą młodych, szukających wyzwań. Niech biskupi zaczną dawać świadectwo prawdzie wiary, odważnie, nie oglądając się na GW, Znak, Więź, KAI i Obłudnik Powszechny. Biskupi dziś działają w logice świeckiej korporacji. Który jest odpowiedzialny za ją komisję/zespół w Konferencji episkopatu. Biurokratyczny moloch, który najlepiej nadaje się do tłumienia wszelkiej inicjatywy - bo przecież jedność nas braci biskupów. Nie mogę powiedzieć, bo co inni powiedzą. Tfu! Letnich się z ust wyrzuca. Nie dziwcie się, że młodzi do was nie idą. Nawróćcie się, to przyjdą.
    doceń 33
  • teofanes
    04.11.2019 16:52
    "Być może przyczyną spadków jest także pewna obojętność wielu katolików." NIE, to zdanie nie jest prawdziwe. To właśnie grupy świeckich żywo reagują na wszelkie akcje ludzi wrogich Kościołowi, wobec różnych bluźnierców, szyderców, ale także przeciw próbom wprowadzania do Kościoła pogańskich bóstw, dokonywanym przez wcale liczną grupę "postępowych" niemieckich biskupów. Natomiast nasi biskupi milczą lub co najwyżej odzywają się półgębkiem, jakby bojąc się świata. Z pewnością (poza bardzo nielicznymi wyjątkami) nie dają świadectwa odwagi, lecz raczej tchórzliwości. Młodzi to widzą, więc trudno im inspirować się takimi pasterzami. Biskupi w Polsce muszą przestać się bać i pokazać jak się walczy o Chrystusa i Jego Kościół! Tego od nich OCZEKUJEMY!
    doceń 19
  • kim
    06.11.2019 00:52
    Więcej taki postaci jak abp gdański, więcej umywania rąk i tuszowania grzechów wewnątrz kościoła i wkrótce dojdziemy do zera... Nie ma się co wysilać na wyszukane analizy. Prawda jest bolesna: wiara żyje, ale kościół w Polsce przestał być postrzegany jako instytucja uczciwa i prawdomówna.
    doceń 28
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL