Nowy numer 50/2019 Archiwum

Orka na ugorze

Janusz Wojciechowski otrzyma tekę komisarza ds. rolnictwa. Polityk będzie sprawował tę funkcję w trudnym dla Unii Europejskiej czasie.

Podczas pierwszego przesłuchania przed komisją ds. rolnictwa Parlamentu Europejskiego polski kandydat na komisarza zawiódł oczekiwania europosłów. Na pytania dotyczące m.in. problemu zablokowanego eksportu hiszpańskiej oliwy do USA odpowiadał ogólnikowo i wymijająco. W mediach powtarzano, że ma niewielkie szanse na objęcie stanowiska. Na drugie przesłuchanie przyszedł znacznie lepiej przygotowany i zdołał przekonać do siebie wszystkich członków komisji. – Dzisiaj usłyszeliśmy więcej konkretnych odpowiedzi, dziękujemy za to – mówił Juozas Olekas, deputowany z Litwy.

Prawnik z PSL-u

W opinii ekspertów podczas pierwszego spotkania z europosłami Janusz Wojciechowski niepotrzebnie zdecydował się na rozmowę w języku angielskim. – Terminologia rolnicza mogła mu sprawiać pewne trudności. Podczas drugiego przesłuchania, zgodnie z unijnymi regułami, zarówno pytający, jak i odpowiadający mówili w swoich językach ojczystych. To przyniosło dobre rezultaty – mówi „Gościowi” prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog. W latach 2005–2006 nasz rozmówca był ekspertem frakcji EPL-ED w Parlamencie Europejskim. W tamtym czasie miał okazję obserwować pracę Janusza Wojciechowskiego jako europosła. – Wspominam go jako świetnego fachowca od rolnictwa. Myślę, że w poruszaniu się w meandrach unijnej polityki pomaga mu wykształcenie prawnicze – dodaje politolog.

Janusz Wojciechowski ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji UŁ. Przez lata pracował jako sędzia. W 1990 r. został członkiem Krajowej Rady Sądownictwa, a później sędzią Trybunału Stanu i prezesem Najwyższej Izby Kontroli. Jeszcze w latach osiemdziesiątych należał do ZSL-u, a po transformacji ustrojowej do PSL-u. W latach 2004–2005 był prezesem tej partii, ale już rok później został z niej wykluczony za przejście z chadeckiej frakcji EPL (Europejska Partia Ludowa) do konserwatywnej UEN (Unia na rzecz Europy Narodów). Wówczas postanowił związać swoją polityczną przyszłość z Prawem i Sprawiedliwością. Kandydując z list tej partii, dwukrotnie zdobył mandat europosła. Przez kolejne lata był wiceszefem komisji ds. rolnictwa Parlamentu Europejskiego. W 2015 r. rząd Beaty Szydło zgłosił go na przedstawiciela Polski w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. – Zajmował się tam funduszami unijnymi. Myślę, że to predestynuje go do sprawowania funkcji komisarza – mówi „Gościowi” prof. Kazimierz Kik, politolog.

Wyższe dopłaty

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła listę wyzwań, które stoją przed nowym komisarzem. Wśród nich wymieniła m.in. wspieranie rolnictwa w dostosowywaniu się do zmian klimatycznych, demograficznych i technologicznych, promocję produkcji zdrowej żywności oraz działanie na rzecz zakończenia negocjacji w sprawie nowoczesnej wspólnej polityki rolnej po 2020 r. W Polsce najwięcej mówi się o tym, że Janusz Wojciechowski powinien zająć się kwestią zrównania wysokości dopłat bezpośrednich dla rolników ze wszystkich państw unijnych. W ramach wspólnej polityki rolnej na ten cel przeznacza się ok. 40 mld euro rocznie. Aż 80 proc. tej kwoty trafia do zaledwie 20 proc. beneficjentów. Francuzi, Austriacy i Węgrzy otrzymują ok. 260 euro dopłaty do hektara, Holendrzy ponad 400 euro, a Polacy tylko 220 euro. – To nieuprawnione różnicowanie warunków rywalizacji na jednolitym europejskim rynku. Polscy rolnicy nie mogą być dalej dyskryminowani – mówi prof. Żurawski vel Grajewski.

Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że zrównanie dopłat będzie jednym z pierwszych zadań polskiego komisarza. Sam Janusz Wojciechowski wyraźnie zaznaczył, że postara się rozwiązać ten problem: „Zrobię wszystko, co możliwe, żeby do wyrównania poziomu dopłat doszło jak najszybciej. To nie jest oczywiście kwestia podpisu jednego komisarza. To jest kwestia debaty politycznej, która musi się odbyć na ten temat, ale jest zrozumienie dla sytuacji, że nierówność między państwami członkowskimi nie powinna dłużej trwać” – mówił podczas drugiego przesłuchania. Dopytywany o szczegóły zapewnił, że załatwi tę sprawę w trakcie swojej kadencji.

Profesor Kik zauważa, że do tej pory żaden z polskich polityków nie stawiał sprawy wyrównania wysokości dopłat tak jasno jak Janusz Wojciechowski. Nasz rozmówca obawia się jednak, że realizacja tego celu będzie trudna. – To sprzeczne z interesami krajów starej Unii, które będą dążyć do zachowania status quo. W tej walce brakuje nam także sojuszników, moglibyśmy liczyć co najwyżej na Bułgarię, Rumunię i Słowację. Największą przeszkodą jest jednak zbliżający się brexit. Bez Wielkiej Brytanii w budżecie będzie mniej pieniędzy do podziału – twierdzi politolog.

Patriotyzm konsumencki

– Niskie dopłaty sprawiły, że po wejściu do UE nie mogliśmy konkurować z nowoczesnymi gospodarstwami funkcjonującymi na Zachodzie. Ta sprawa na pewno powinna zostać załatwiona. Obecnie zmagamy się jednak z poważniejszymi problemami, które trzeba szybko rozwiązać – mówi „Gościowi” Michał Kołodziejczak, prezes Agrounii, ogólnopolskiego ruchu rolników. Nasz rozmówca podkreśla, że wiele trudności polskim producentom rolnym sprawia liberalizacja handlu z Ukrainą. W ramach pomocy państwu znajdującemu się w stanie wojny z Rosją Komisja Europejska wprowadziła bezcłowe kontyngenty na niektóre towary. Większość z nich trafia do naszego kraju. Z wielu względów polscy rolnicy nie są w stanie konkurować z naszymi wschodnimi sąsiadami. – Inne europejskie państwa nie pozwalają sobie na tak swobodne przyjmowanie towarów z zewnątrz. Nasza gospodarka na tym traci. W dodatku sprowadzana z Ukrainy żywność często nie jest poddawana rzetelnej kontroli. Coś trzeba z tym zrobić – podkreśla Michał Kołodziejczak.

Innym problemem jest kwestia błędnego oznakowania żywności. W ostatnim czasie wyszło na jaw, że duże sieci handlowe sprowadzają produkty zza granicy (m.in. właśnie z Ukrainy, ale także z Holandii i Niemiec), a na sklepowych półkach umieszczają tabliczki informujące, że pochodzą one z Polski. To nieuczciwa praktyka, która wymaga stanowczej reakcji. Zdaniem szefa Agrounii przy tej okazji warto także rozpocząć dyskusję na temat patriotyzmu konsumenckiego. – Chociaż mamy świetne warzywa i owoce, nadal jest w nas irracjonalny głód produktów zza granicy. Zmiana przyzwyczajeń to zadanie na lata. Myślę, że nowy komisarz ds. rolnictwa mógłby wiele zrobić w tym zakresie – przekonuje Michał Kołodziejczak.

Mniejsze kompetencje

Profesor Kik wierzy, że Janusz Wojciechowski zadba o to, aby polscy rolnicy nie byli traktowani gorzej od pozostałych. Zwraca jednak uwagę na to, że walka o ich interesy będzie trudniejsza niż wcześniej. Unia Europejska prowadzi bowiem negocjacje ze Światową Organizacją Handlu, która dąży do otwarcia europejskiego rynku na produkty rolne z państw trzecich. Jeśli do tego dojdzie, konieczna będzie gruntowna reforma wspólnej polityki rolnej, która pociągnie za sobą rezygnację z korzystnego dla członków Unii protekcjonizmu. – Zamknięty rynek żywności w Europie może przestać istnieć, a wraz z nim system przyznawania dotacji – mówi politolog.

Pewną przeszkodą w podejmowaniu korzystnych dla Polski działań może być także ostatnia decyzja szefowej KE. Ursula von der Leyen postanowiła, że kwestie pomocy publicznej w rolnictwie będą podlegały komisarzowi ds. konkurencji, a nie komisarzowi ds. rolnictwa, jak było do tej pory. To oznacza, że w sytuacjach kryzysowych Janusz Wojciechowski nie będzie decydował o tym, gdzie popłynie strumień potrzebnych środków. Pomimo tych trudności polscy rolnicy wiążą duże nadzieje z objęciem przez niego funkcji komisarza. – Do tej pory w Unii brakowało odpowiedniego spojrzenia na problemy, z którymi zmagamy się na co dzień. Liczymy na przełom – podsumowuje Michał Kołodziejczak.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama