Nowy numer 47/2019 Archiwum

Kurdowie – nasza sprawa

W szufladzie w biurku prezydenta USA leży chyba nietknięty list od Zbigniewa Herberta z 1991 roku.

Od dwóch dni słyszę, że Polaków USA z pewnością by tak nie potraktowały, jak właśnie Donald Trump potraktował Kurdów, największych sojuszników Ameryki w Syrii, zostawiając ich na pastwę Turcji: bo my mamy swoje państwo, Kurdowie nie, bo my jesteśmy w NATO, Kurdowie sami sobie żeglarzem... – Mocarstwa tylko przejściowo angażują się bezpośrednio w odległych dla siebie miejscach. Na co dzień wolą jednak zostawić „stróżowanie" lokalnym sprzymierzeńcom – mówił mi dwa dni temu jeden z zachodnich dyplomatów pracujących na Bliskim Wschodzie. – Amerykanie preferują tych, którzy wiedzą, czego chcą, nawet jeśli bywają nieposłuszni - Izrael i Turcja są tego dobrymi przykładami. Turcja, interweniując w 1974 roku w północnym Cyprze, poróżniła się z USA i Zachodem chyba daleko mocniej niż obecnie, ale nie osłabiło to jej wartości. Podobnie ostro Ankara zagrała w 2003 roku odmawiając Amerykanom zgody na atak na Irak ze swojego terytorium. To jest wbrew pozorom szanowane przez USA – dodaje „mój” dyplomata. W domyśle – i nam nie grozi pozostawienie przez Amerykanów w razie agresji ze strony państwa trzeciego, bo jesteśmy pewnym swoich racji państwem, do tego członkiem NATO...

Wszystko to wydaje się do pewnego stopnia racjonalne, kontekst środkowoeuropejski i kontekst bliskowschodni to dwie różne rzeczywistości, okoliczności też są inne, bo wśród Kurdów są również organizacje terrorystyczne i Turcja „ma powody”… Tyle tylko, że okoliczności zawsze są inne, a logika interesów mocarstw - zawsze taka sama. 

Parę dni temu ktoś „odkopał” list, jaki do prezydenta Busha seniora wysłał Zbigniew Herbert w 1991 roku, gdy Saddam Husajn rozprawiał się… właśnie z Kurdami. Polski poeta dobrze punktuje w liście właśnie ową logikę interesów mocarstw: „Panie Prezydencie – pisze Herbert – od wielu dni świat w osłupieniu śledzi tragedię Kurdów. Ponosi za to odpowiedzialność, przynajmniej pośrednio, administracja amerykańska, którą Pan kieruje. Agresor wykorzystał Pańską zwycięską ekspedycję karną, żeby zemścić się na narodzie, domagającym się od stuleci jedynie autonomii. Nie może Pan pozwolić, żeby się powtórzył błąd polityki amerykańskiej, która w historii XX wieku tak często nie umiała obronić ani wolności, ani demokracji. Prezydent F. D. Roosevelt doskonale wiedział, jaki był los Żydów w czasie drugiej wojny światowej, ale nie reagował. Jego następca opuścił wszystkich swoich sojuszników w Europie Środkowej, którzy w czasie tej wojny walczyli z faszystami i wydał ich na pastwę stalinowskiego zdziczenia, uznającego ich za „nacjonalistów". Następnie, w 1951, opuściliście Niemców ze Wschodu, Węgrów - w 1956, Czechów i Słowaków - w 1968, Afgańczyków - w 1980 i Bałtów - w 1990. Ma Pan, jak sądzę, wyjątkową okazję historyczną, żeby zerwać z tą serią poważnych i haniebnych błędów oraz brakiem perspektywy politycznej”. 

Może ktoś przekaże ten list również Donaldowi Trumpowi? A może leży ciągle nietknięty w szufladzie Biurka Resolute w Gabinecie Owalnym w Białym Domu?
(więcej o tureckiej inwazji w Syrii – za tydzień w GN)
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

  • snakeinweb
    11.10.2019 23:52
    Polska miała szczęście, bo miała wieszczy skutecznych modlących się o wojnę światową w wyniku których Niemcy przegrały z kretesem a Austro-Węgry i carska Rosja się rozpadły. Nie wiem jak z kurdyjskimi wieszczami, ale historycznie Kurdowie tyle szczęścia nie mieli. Wprawdzie Irak się rozpadł, Syria prawie się rozpadła, ale Turcja ciągle trzyma się mocno.
    Ale życzmy Kurdom jak najlepiej. Zasługują na własne państwo. Ale proszę bez wojny światowej, bo to cena zbyt wielka.
    doceń 5
  • kskiba19
    13.10.2019 11:05
    Formalna niepodległość jest przereklamowana, zwłaszcza za wszelką cenę. Kiedy okazja jest, należy korzystać, ale tłuc głową w ścianę, niezależnie od sytuacji politycznej to głupota. Ja pytam: kto Kurdów podpuszcza?
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji