Nowy numer 42/2019 Archiwum

To trzeba obejrzeć…

Przyznam, że najpierw bałam się tego filmu.

Bałam się łopatologii stosowanej, tanich frazesów i moralizatorstwa, jak to niestety często bywa w przypadku kina z przesłaniem. Bałam się zbytnich uproszczeń, potraktowania ważnej tematyki w sposób albo zbyt dosłowny, albo prymitywny. Myliłam się. „Nieplanowane” to kino dobre, bo.… wstrząsająco prawdziwe.

Film powstał na podstawie książki o tym samym tytule. Książka natomiast, wydana kilka lat temu również w Polsce, to nie fikcja, ale realia opisujące działalność organizacji Planned Parenthood w Stanach Zjednoczonych. Organizacja ta, w (jej kłamliwej) teorii opiekująca się kobietami, w praktyce jest sprawnie działającą fabryką aborcji. Strasznie brzmi? Bo to jest straszne!

Główna bohaterka, postać autentyczna, najpierw nieco naiwna, ale mająca szczere chęci zmieniania świata, w dobrej wierze wchodzi do przestrzeni iście piekielnej. I sprawdza się tu powiedzenie, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Tak, ona naprawdę ma dobre chęci. Chce działać na rzecz zdrowia kobiet. W efekcie, jak trybik w wielkiej maszynie, najpierw nieświadomie, potem jak w transie, działa na rzecz zabijania dzieci i przyczynia się do cierpienia tysięcy matek.

Film pokazuje w jak perfidny sposób działają organizacje promujące aborcję. Obnaża kłamstwa na wielu poziomach, którymi aborcyjni działacze karmią naiwny świat. Naiwny lub zamykający oczy na brutalną prawdę: dobro kobiety w tym przemyśle nie liczy się wcale. Liczą się dolary. Miliony dolarów zysku.

„Nieplanowane” to film, który powinni obejrzeć wszyscy, ale przede wszystkim młode kobiety. Te, które chcą zmieniać świat. Przedstawiona autentyczna historia może być nauczką, że jeśli za dobrymi chęciami nie stoi głębsza refleksja, świadomość, wiedza i autentyczny humanitaryzm, pomaganie może się kończyć wypaczeniem wartości, kompletną demolką moralną i wielkim bólem. Zarówno osoby, która „chce dobrze”, jak i ludzi, którym próbuje się „pomagać” na siłę.

Film do bólu wstrząsający i momentami wręcz fizjologiczny (dlatego dolna granica wieku widzów to 15 lat). A jednocześnie… dający nadzieję. Główna bohaterka jest dziś inną osobą. Skutecznie i mądrze walczy w USA o ochronę życia poczętych dzieci. A coraz więcej klinik aborcyjnych jest zamykanych. Oby tak dalej… •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji