Nowy numer 04/2020 Archiwum

Indeksacja na indeksie

To klient ma decydować, czy opłaca mu się unieważnienie umowy z bankiem – orzekł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Frankowicze triumfują.

Unijny Trybunał zajął się sprawą Justyny i Kamila Dziubaków. Już w maju br. rzecznik TSUE Giovanni Pitruzella sugerował wyrok korzystny dla kredytobiorców. Obecne orzeczenie potwierdziło te zapowiedzi. Wyrok będzie miał konsekwencje dla ok. 700 tys. Polaków, którzy wzięli kredyty hipoteczne w szwajcarskiej walucie.

Klauzula czasem legalna

Kredyty nazywane frankowymi to w większości tzw. kredyty indeksowane. Zasada jest taka: bank pożycza klientowi określoną kwotę w złotych, ale jednocześnie jest ona przeliczona na franki szwajcarskie. Raty płaci się w polskiej walucie. Wysokość całego kredytu i konkretnej raty zależy jednak od kursu szwajcarskiego pieniądza danego dnia. W styczniu 2015 r. gwałtownie on wzrósł, więc wysokość rat również poszybowała w górę. Wielu kredytobiorców, którzy przez kilka lat regularnie spłacali zadłużenie, nagle usłyszało, że ma do zapłaty więcej, niż pożyczyło. Powszechnym zjawiskiem było również to, że kurs franka nie był wyliczany na podstawie niezależnych wskaźników ekonomicznych. Obowiązywała tabela kursów, którą bank ustalał sam.

Tak było w przypadku państwa Dziubaków, którzy w 2008 r. pożyczyli od banku 400 tys. złotych. W ciągu 11 lat spłacili 220 tys. złotych. Mimo to zadłużenie rosło. Kredytobiorcy poszli zatem do sądu. Uznali, że sposób wyliczania raty jest niesprawiedliwy. Podobnego zdania był Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który już w 2008 r. zwracał uwagę, że w umowach kredytowych pojawiają się niedozwolone klauzule naruszające interesy klientów. Podobnego zdania był Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W wyrokach w procesach przeciw bankowi Millennium w 2010 r. i mBankowi w 2011 r. jednoznacznie ocenił, że stosowany przez nie sposób ustalania kursu franka jest niewłaściwy. Mimo to sądy powszechne prowadzące sprawy tzw. frankowiczów nie zawsze brały to pod uwagę. W jednej z nich sędziowie uznali, że klient świadomie zgodził się na warunki umowy i choć jest stroną słabszą niż bank, powinien rzetelnie dbać o swoje interesy. Inny sąd oddalił pozew, stwierdzając, że kredytobiorcy nie byli w sytuacji przymusowej, zaciągając pożyczkę na zakup mieszkania. Istnieje też orzeczenie Sądu Najwyższego (SN), według którego zakaz stosowania klauzul indeksacyjnych oznacza tylko tyle, że nie można ich wpisywać do wzorców umów. Legalność stosowania takiego rozwiązania w danej umowie zależy, zdaniem SN, od konkretnego przypadku.

Korzystny LIBOR

Z 1,1 tys. spraw wniesionych do sądów kredytobiorcy wygrali ok. 10 procent. Członkowie stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu twierdzili kilka lat temu, że prawnicy często nie wiedzieli, jak skutecznie poprowadzić sprawę, ale że trend zaczyna się zmieniać. Coraz więcej sądów przyznaje rację frankowiczom.

Podczas procesu państwa Dziubaków sędzia Kamil Gołaszewski z warszawskiego sądu okręgowego wysłał do TSUE tzw. pytania prejudycjalne. Pytał, czy w świetle unijnych przepisów możliwe jest usunięcie zakazanej klauzuli przy jednoczesnym utrzymaniu reszty umowy w mocy. Gdyby tak było, z umowy znikałby punkt dotyczący sposobu wyliczania raty. Kredyt stawałby się zwykłą pożyczką w złotych, a wysokość raty zależałaby od stopy LIBOR (ustalanej przez londyńskie instytucje finansowe), co w praktyce byłoby korzystne dla kredytobiorców. Europejski sąd odpowiedział, że prawo unijne nie zabrania unieważnienia umowy. To klient ma zdecydować, czy takie rozwiązanie jest dla niego opłacalne. Krajowy sąd może więc zarządzić przewalutowanie kredytów albo stwierdzać nieważność umów. Nie może za to nakazywać wyliczenia raty na podstawie kursu średniego ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski.

Miliardy po szwajcarsku

Wyrok TSUE nie oznacza automatycznie, że umowy frankowiczów stały się nieważne, jednak polskie sądy będą musiały uwzględniać go we własnych orzeczeniach. Kredytobiorcy liczą na to, że teraz łatwiej będzie im dochodzić sprawiedliwości. Zainteresowanych wciąż jest kilkaset tysięcy osób. Jak podało 2 lata temu Biuro Informacji Kredytowej, to na ogół mieszkańcy dużych aglomeracji, przy czym aż 18 proc. całej grupy stanowią warszawiacy. Polacy spłacają obecnie 458,83 tys. kredytów frankowych (dane z czerwca br.), czyli i tak o 23 tys. mniej niż rok wcześniej. Zadłużonych jest w sumie ok. 700 tys. osób, ponieważ pożyczki brały przeważnie małżeństwa. Łączna kwota do spłaty to 102,08 mld zł. Ponad 18 proc. spłacanych w tej chwili kredytów mieszkaniowych nominowanych jest w szwajcarskiej walucie. To 23,3 proc. łącznej wartości pożyczek udzielonych na zakup własnych czterech kątów.

Wszystko wskazuje na to, że banki będą musiały oddać wielu kredytobiorcom część zapłaconej już kwoty. W sumie może to być od 20 do 60 mld złotych. Z danych, jakie banki przekazały w lipcu Polskiej Agencji Prasowej, wynika, że w banku Millennium walutowe kredyty hipoteczne miały wartość 14,2 mld zł i stanowiły 26,2 proc. wartości wszystkich udzielonych kredytów. W mBanku było to 17 mld zł, czyli 16,9 proc. W przypadku ING Banku Śląskiego było to 995 mln, czyli 0,9 proc., a w PKO BP – 2,6 mld zł, czyli 1 proc. Santander Bank Polska nie odpowiedział na pytania PAP, ale pod koniec marca miał 10,1 mld zł walutowych kredytów hipotecznych, co stanowiło 7 proc. całego portfela kredytowego. PAP sugerowała, że Santander mógł odziedziczyć wiele takich kredytów po przejętym w 2012 r. Kredyt Banku. Banki z pewnością nie złożą broni, ale, zdaniem większości analityków komentujących wyrok TSUE, mają one na tyle stabilną sytuację, że powinny sobie finansowo poradzić. Poza tym wypłaty nie nastąpią od razu i będą rozciągnięte w czasie, ponieważ najpierw będą musiały zapaść korzystne dla klientów wyroki w polskich sądach.

Koszt przewalutowania

Orzeczenie TSUE było ostatnią nadzieją frankowiczów na poprawę ich sytuacji. Wcześniej kredytobiorcy liczyli na ustawę, którą w czasie kampanii prezydenckiej zapowiadał Andrzej Duda. Ustawa frankowa z 2015 r. tworzyła Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, dzięki któremu klienci banków mogli przez półtora roku otrzymywać dopłatę do raty. Przepisy były jednak skonstruowane w taki sposób, że bardzo niewielu z nich spełniało warunki potrzebne do skorzystania z tej pomocy.

W lipcu 2019 r. Sejm uchwalił nowelizację przepisów: wydłużono czas możliwego wsparcia i obniżono próg dochodowy uprawniający do ubiegania się o dopłatę. W ustawie nie było mowy o tym, czego banki obawiały się najbardziej: powołania finansowanego przez nie funduszu pokrywającego koszty przewalutowania kredytów na złote. Stworzenie tego funduszu kosztowałoby je mniej więcej tyle, ile mogą stracić w wyniku wyroków sądów. Jeden z procesów może się zacząć niebawem, bo we wrześniu warszawski sąd przyjął pozew zbiorowy ponad 5 tys. klientów banku Millennium. Chodzi łącznie o 146 mln złotych. Jednak losy pozwu pokazują, jak skomplikowana jest sądowa batalia. Sporządzono go już w 2014 r., ale bank w międzyczasie zaskarżał skład grupy, więc właściwy proces może ruszyć dopiero teraz.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama