Może ciekawym zabiegiem byłoby poświęcenie naszych portfeli i poproszenie, byśmy dobrze używali pieniędzy, by one nami nie zawładnęły. Zdarza mi się od czasu do czasu klękać na jedno kolano i modlić się do portfela o „cud rozmnożenia”. Proszę z lękiem, bo jeśli się ten cud nie wydarzy, to będzie kiepsko… Na szczęście zdarza mi się też klęknąć na dwa kolana i modlić się do Boga, by zabrał mój finansowy lęk. Kto mnie w życiu bardziej nasyci, kto ochroni, kto przyniesie spełnienie? Pewien młody, ale już mądry benedyktyn, powiedział mi, że na nowo odkrywa, iż to Bóg pierwszy go pragnie! Powoli rozgryzam tę myśl… I cieszę się, że mogę służyć Temu, który mnie pragnie, który nasyci moje pragnienia. To zaszczyt. I radość. I spełnienie. •
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








