Ja też się myliłem. Moje złudzenia rozwiane zostały w trakcie porannej drogi przez miasto właśnie o tej porze. Wszędzie było pełno ludzi. Młodych, bardzo młodych. Nie, nie, to nie jest nowa moda na wczesne wstawanie. Ich noc się jeszcze nie zakończyła. Cechą wspólną tych ludzi (młodych, bardzo młodych – powtórzę) był stan odurzenia – alkoholem albo czymś innym. Wierz mi, to jest naprawdę groteskowe doświadczenie: iść przez miasto pełne pijanych ludzi. Zbici w grupki, dość głośne, miejscami bardzo agresywne. W pewnym momencie w jednej z takich grupek poziom agresji bardzo się podniósł i doszło do prawdziwej bitwy. Brali w niej udział wszyscy, czy to chłopcy, czy dziewczyny, bez różnicy. Było tak ostro, że w pewnym momencie bijatyka przeniosła się na dwupasmową jezdnię, jednego z chłopaków tam właśnie wyrzucono. Z poważnymi obawami obserwowałem, co się w te ułamki sekund dzieje, dziękując Bogu, że ruch samochodowy o tej porze nie jest zbyt intensywny (to czarny humor, wiem, ale spuentuję: no cóż, za kierownicą jednak trzeba być trzeźwym). Wściekły i zły ruszyłem dalej, obserwując kolejne grupki, stadka, pary. Młodych. Bardzo młodych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








