Nowy numer 43/2020 Archiwum

Myślenie owiec

Myśl wyrachowana: Kościół nie składa się z samych świętych, ale bez niego nie byłoby żadnych świętych.

Magdalena Środa w „Gazecie Wyborczej” zdumiewała się niedawno, że ludzie w Polsce nie odwrócili się od Kościoła. „A jednak wierni jak stado owiec chodzą do swoich pasterzy i są posłuszni, podporządkowani, bezkrytyczni wobec coraz bardziej jawnych nadużyć seksualnych, finansowych, moralnych kleru” – irytowała się. Zdaniem pani etyk dziś w Kościele jest „jakieś szczególne nagromadzenie nienawistników, ignorantów, hipokrytów”, nie może więc pojąć, dlaczego „wierni swoim posłuszeństwem, bezmyślnością (?) wspierają tę coraz bardziej wątpliwą moralnie instytucję”.

Piszę o tym, bo Magdalena Środa dotknęła bardzo istotnej kwestii, mianowicie świadomości religijnej polskich katolików.

To nie bezmyślność, jak chciałaby pani doktor. Jeśli Polacy, poznawszy brudy w Kościele, pozostali w nim, to znaczy, że wiara w narodzie jest dojrzalsza, niż sami sądziliśmy. Wygląda na to, że wierni u nas na ogół rozumieją, że Kościół to nie jest taka instytucja jak każda inna i że jest w nim coś daleko więcej niż tylko ludzie z ich żałosnymi grzechami.

Po tym wszystkim, co się wydarzyło, po ujawnieniu okropnych rzeczy, które absolutnie domagają się gruntownego oczyszczenia, „scenariusz irlandzki” wydawał się przecież realny. Na to liczyli inżynierowie społeczni – i się przeliczyli. Frustracja pani etyk pięknie to ilustruje. Szarża Leszka Jażdżewskiego, który przed wyborami do PE zaatakował Kościół, głosząc, że stracił on „moralny mandat do tego, aby sprawować funkcję sumienia narodu”, utknęła w malinach. Ludzie dalej chodzą na Msze, do Boga się modlą i Jemu się spowiadają – nie laickim „autorytetom”.

Nie chodzi o hurraoptymizm. Walka o duszę trwa, są odejścia i każdy może ulec pokusie, ale wydaje się, że „owce” wciąż rozpoznają w Kościele Pasterza, nie dają się więc nabrać na beczenie wilków. Ze względu na Pasterza słuchają kapłanów. W kościołach adorują Najświętszy Sakrament, a nie proboszcza. Wierni w kościele przyjmują Jezusa, a nie księdza. Księdza to przyjmują na kolędzie, bo reprezentuje Chrystusa i niesie Jego błogosławieństwo.

W Kościele są zawodni ludzie, ale przede wszystkim jest Zbawiciel. Poza Kościołem są tylko zawodni ludzie. Co mają do zaoferowania? Zbawienie własnej produkcji? Jakąś metodę pokonania śmierci i nadzieję na ostatnią godzinę?

Ideolodzy, szarpani to tu, to tam wichrem diabelskich podszeptów, goniący za wciąż oddalającym się horyzontem, nie mają nic – i wściekają się, że ludzie tego nie kupują. Jeśli jednak wierni wiedzą, Kto jest głową Kościoła, nie zniechęcą ich niedomagania innych części organizmu.

Nie przypadkiem porównuje się Kościół do łodzi. Łódź chroni pasażerów przed utonięciem i prowadzi do celu, nawet gdy ktoś z załogi prowadzi się źle.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także