Nowy numer 42/2020 Archiwum

Z konfesjonałów do więzień

– Wolę pójść do więzienia niż złamać tajemnicę spowiedzi – powiedział arcybiskup Melbourne Peter Comensoli w reakcji na wprowadzenie w stanie Wiktoria nowego prawa. Zobowiązuje ono kapłanów do złamania tajemnicy sakramentalnej.

Ciszę sierpniowego wieczoru przerwał dźwięk przychodzącej wiadomości. Posługujący na co dzień w Australii zaprzyjaźniony ksiądz sięgnął po telefon. – To z kurii – powiedział. – Przesłali pismo, które nadeszło z Penitencjarii Apostolskiej w Rzymie w sprawie tajemnicy spowiedzi.

Zainteresowało mnie to, więc poprosiłem o możliwość przeczytania. Nota, podpisana przez kardynała Mauro Piacenzę oraz regensa Penitencjarii księdza prałata Krzysztofa Nykiela, zawierała podstawowe przypomnienia o nienaruszalności tajemnicy spowiedzi wobec prób jej naruszania, które nazwano w dokumencie pogwałceniem wolności Kościoła. Słusznie, choć opinia publiczna, w niewielkim stopniu zaznajomiona z tym, czym naprawdę jest spowiedź, dodatkowo zmanipulowana, niekoniecznie to rozumie. A nie mając odpowiedniej wiedzy i rozumienia, wyciągnie bardzo niewłaściwe wnioski.

Odpuszczają ci się grzechy

To była bardzo tajemnicza chwila. Moment, który wywołał wściekłość osób nieprzychylnych Jezusowi. Działo się to w Kafarnaum. Czterech ludzi przyniosło do Jezusa paralityka. Chory, który ewidentnie oczekiwał uzdrowienia bezwładnego ciała, usłyszał kategoryczne stwierdzenie Pana uzdrawiające bezwład jego duszy: „Odpuszczają ci się twoje grzechy”. Wywołało to oczywiście oburzenie uczonych, którzy stwierdzili, że doszło do bluźnierstwa – bo któż może odpuszczać grzechy oprócz jednego Boga? Mieli oczywiście rację co do tego, kto może grzechy odpuszczać. Nie wiedzieli jednak, że faktycznie zrobił to Bóg. Od tamtej chwili poprzez pozostawione Kościołowi słowa: „którym odpuścicie, są im odpuszczone” człowiek ma szansę na oczyszczenie swojej duszy z grzechu. I zawsze oczyszcza ją Bóg.

Intymne spotkanie

Spowiedź jest spotkaniem. Nie jest to jednak spotkanie człowieka z człowiekiem, lecz człowieka z Bogiem, grzesznika ze Źródłem Miłosierdzia. Intymność tego spotkania sięga głęboko do serca Boga i serca człowieka, ponieważ jej źródłem jest moment śmierci Chrystusa na krzyżu. Otwarty bok, krew, woda – przebite serce Boga do końca świata będzie już przestrzenią, w której każdy grzech może zostać zgładzony. Grzech wyznany drugiemu człowiekowi, w rzeczywistości zaś samemu Bogu.

Wyznanie, które słyszy kapłan, wskazuje, w którym kierunku powinien iść, pomagając penitentowi. Ale treść tego wyznania nie jest jego własnością, lecz własnością Boga, który działa w tym intymnym spotkaniu z duszą grzesznika. To nie spowiednik jest dysponentem wyznanych grzechów. One na zawsze pozostaną zamknięte w ścisłej relacji pomiędzy Bogiem i grzesznikiem. A raz wypowiedziane do ucha księdza, mają się zapaść jak w studnię bez dna. Dokładnie taką, jaką stanowi miłosierdzie Boga. To dlatego istnieje w Kościele tajemnica spowiedzi. Znany polski kanonista, ksiądz Marian Pastuszko, napisał o niej: „To, czego się słucha w zakresie Bożym, zawsze pozostaje w zakresie Bożym. Stąd nigdy nie może być racji, żeby ujawnić człowiekowi to, co penitent wyznał Bogu”.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama