Do Grup Rodzinnych Al-Anon przychodzi się z wielu powodów. – Jednym z nich jest rozpacz – mówi Teresa z Wrocławia. – Tak było ze mną. Kiedy mój syn zaczął pić, nie wiedziałam, co się dzieje. Próbowałam tłumaczyć, przekonywać. Nic nie pomagało. Miałam wrażenie, że mój los może być podobny do losu mojej cioci, która miała syna alkoholika. Samotnie zmagała się z tą sytuacją, a potem obarczyła się winą za jego śmierć z przepicia. Czy mnie miała czekać podobna udręka?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








