Nowy numer 33/2019 Archiwum

Miłość w czasach zarazy

Co to za Bóg, którego trzeba bronić kamieniami i obelgami? Co to za tolerancja, która toleruje tylko tak samo myślących?

Trudno otrząsnąć się z emocji, jakich dostarczają zarówno „bohaterowie”, jak i komentatorzy ostatnich wydarzeń związanych z LGBT. Nie umiem odnaleźć się w żadnym z obozów, nawiązując do retoryki wojennej, która obowiązuje po obu stronach. Nigdy nie stanę w jednym szeregu z tymi, którzy w jednej ręce trzymają różaniec albo obraz Jezusa Miłosiernego, a w drugiej kamień, ani z tymi, którzy – mając usta pełne „miłości i tolerancji” – plugawią święte dla mnie rzeczy i Osoby.

Nigdy nie poprę biskupa, który mówi o zarazie (co z tego, że nie imiennie o konkretnej osobie, ale o całej grupie), ani dziennikarza, który nazywa go „naziolskim biskupem”.

Co to za Bóg, którego trzeba bronić kamieniami i obelgami? I co to za tolerancja, która toleruje tylko tak samo myślących? Gdzie jest miejsce do życia dla tych, którzy nie chcą iść na wojnę (bynajmniej nie ze strachu, tylko z innego pojmowania chrześcijaństwa lub wolności)? I gdzie jest miejsce na dialog?

Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że w obronie wiary można używać twardych słów. Jest różnica między „non possumus” a „tęczową zarazą”. Są też granice „obrony własnej”. Bo jest też różnica między topornym wystrojem grobu Pańskiego a waginą imitującą monstrancję.

Ci, którzy za przykład podają Jezusa rozwalającego stoły kupców w świątyni, zapominają, że On w samych kupców nie rzucał kamieniami ani na nich nie pluł. Jeśli mówią o twardych słowach, które kierował do faryzeuszy („groby pobielane”, „plemię żmijowe”), zapominają, że On to mówił jednak do „swoich”, a zupełnie inaczej traktował grzeszników – cudzołożnicę, celnika czy Samarytankę przy studni...

Tak samo chętnie cytatami z Biblii posługują się przedstawiciele środowisk LGBT. Tylko oni nie widzą się w roli grzeszników, choć grzech tam nazwany jest po imieniu. Jest to jakaś niekonsekwencja – może lepiej nie wybierać Biblii, skoro nie wierzy się w to, co tam jest napisane? Przypomina mi to trochę sytuację z tzw. świeckiego pogrzebu, na którym kiedyś byłam. Nie mogłam się nadziwić, dlaczego oni tam czytają fragmenty Księgi Koheleta...

A może to znaczy, że w tej Biblii można znaleźć jakąś płaszczyznę, gdzie człowiek z człowiekiem może się jednak spotkać? Nie zapominając o tym, że – jak mówił św. Jan od Krzyża – pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości. Miłości do bliźniego, a nie do myślącego tak samo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

  • kapłankatolicki
    07.08.2019 19:45
    Ze zdziwieniem i zażenowaniem przeczytałem komentarz Barbary Jaworskiej i nie wiem, czy tak myśli jedynie ona, czy cała redakcja. Bo jeśli taka jest linia redakcji, to oznacza brak wyrazistości w poglądach i bezkształtność, którą można porównać do kształtu powietrza. Nie dziwcie się też, że nakłada GN spada i że są parafie, w których niesprzedane "Goście" rozdaje się, bo nie ma komu ich kupować. Wiem coś o tym. Łatwo napisać o tym, co się nie podoba w jednym i drugim
    doceń 21
  • kapłankatolicki
    07.08.2019 19:54
    ...W jednym i drugim "obozie" (przepraszam, poprzedni post nieopatrznie za szybko opublikowałem), cytując to, oraz pisać, że nie potrafi się w tym odnaleźć, jakby to właśnie była idealna trzecia droga. Tymczasem są sytuacje, kiedy człowiek musi się określić, do kogo jest mu bliżej. Czy więc Pani Redaktor bliżej jest do całej nauki Chrystusa, w której nie ma miejsca na niszczenie rodziny, jako największej wartości, czy może bliżej jest do tych, których ideologia sprowadza się do tego, iż nie ma niezmiennych wartości i wszystko można wg własnego patrzenia na świat? Mnie bliżej do tego pierwszego. Ci zaś, którzy pod sztandarem ideologii LGBT chcą zniszczyć to, co wiąże się z Bożą wizją miłości i rodziny, nie mogą liczyć na akceptację, zaś dialog z nimi możliwy jest na każdy inny temat. Bo w kwestii swoich przekonań zdania nie zmienią. Nie wierzę w to. Co więcej, różnica między potępieniem ideologii, a potępieniem człowieka jest taka, jak między potępieniem komunizmu czy marksizmu, a potępieniem konkretnych ludzi, którzy należeli np. do Związku Sowieckiego. Można było znaleźć tam dobrych i prawych ludzi, za to już w samej ideologii wybór jest tylko jeden: albo potępiam albo popieram. Nie można mówić, że coś było w 90 proc. złe, ale w 10 proc. dobre. A tak próbuje się robić w związku z LGBT.
    doceń 20
  • Urszula1983
    08.08.2019 09:40
    A dlaczego coś nie może być w 90% złe a 10%?.Bo tak Ksiądz mówi,to jest opinia sugestywna.A w komunizmie,też wszystko nie było złe.W Dziennikach Marii Dąbrowskiej jest taki ustęp.Zwiedzała pałac Radziwiłłów w Nieborowie.Oprowadzał ją były kamerdyner Janusza Radziwiłła.Opowiadał,jak tu było wspaniale za Księcia Pana.Dąbrowska zapytała się co robi jego syn.Powiedział,że studiuje medycynę.Zapytała,czy byłoby to możliwe przed wojną.Powiedział,że byłoby to niemożliwe.
    doceń 0
  • Karol-
    12.08.2019 20:09
    Tak się zastanawiam, czy znów kwestie zasadnicze zostaną przysypane przez szczegóły...?
    doceń 0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL