Nowy Numer 38/2019 Archiwum

Dlaczego wierzymy w bzdury?

To prawdziwy paradoks. W czasach, w których dostęp do informacji jest tak łatwy jak mrugnięcie okiem, coraz więcej osób wierzy w płaską Ziemię, szkodliwość DNA, samoloty pasażerskie rozpylające chemikalia czy w to, że nigdy nie wylądowaliśmy na Księżycu. Skąd to się bierze?

Dom i fundament

Z tym opisanym wyżej mechanizmem wiąże się kolejny, tak zwane dysonanse poznawcze. To trochę jak budowanie domu. Mamy fundament i on jest podstawą. Na nim budujemy resztę. Jeżeli ta reszta nie pasuje do fundamentu, odrzucamy ją. To też zrozumiałe, fundamentów się nie rusza. Ruszyć, przebudować, rozebrać można jedynie ściany. Idealnym przykładem jest tutaj totalne kwestionowanie całej teorii ewolucji. Wiele osób robi to nie z powodu przemyślenia jej podstaw naukowych, tylko z powodu dysonansu właśnie. Przekonania fundamentalne, które mówią, że człowiek i zwierzęta to inne biologicznie światy, albo twierdzą, że ewolucja przeczy aktowi Boskiego stworzenia, na wstępie dają posłuch kreacjonistom. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że to nie fakty (ściany) są do zmiany, tylko fundament jest do przemyślenia. Mechanizmy ewolucyjne nie stoją w sprzeczności z wiarą, że Bóg stworzył świat, mówiło o tym kilku papieży. By to sprawdzić, wystarczy poświęcić parę minut. Z natury rzeczy jesteśmy jednak leniwi. Skoro to, co mówią kreacjoniści, pasuje do naszych przekonań fundamentalnych – sprawa jest jasna. Wszystko gra.

W tym momencie warto jasno powiedzieć, że dysonans poznawczy nie jest tylko problemem ludzi wierzących. Jest problemem także tych, którzy uważają się za światłych właśnie przez to, że pozornie nie mają żadnych przekonań fundamentalnych. Ateizm nie jest prostym brakiem wiary w Boga, jest także zestawem alternatywnych wierzeń o pochodzeniu i naturze wszystkiego, co nas otacza. Taki właśnie, motywowany religijnie – albo raczej antyreligijnie – był silny sprzeciw wobec teorii Wielkiego Wybuchu. Wielu fizykom w pierwszych dekadach XX wieku koncepcja Wielkiego Wybuchu kojarzyła się z Boskim aktem stworzenia opisanym w Biblii. Oliwy do ognia dolewał fakt, że autorem tej koncepcji był matematyk, ale też katolicki ksiądz Georges Lemaître. Dysonans to kłopot nas wszystkich.

Obydwa opisane mechanizmy (a można by do tej listy dodać jeszcze jeden – tzw. plemienność, chęć bycia częścią grupy) mają głęboko ewolucyjne korzenie. One są fizjologiczne i rodzimy się z nimi. Gdy nie mamy świadomości ich istnienia, stajemy się wobec nich bezbronni. To szkoła i edukacja (także domowa) powinny nas nauczyć obchodzenia się z nimi. Tyle tylko, że nie uczą. Nie uczą też tzw. metody naukowej. A ta opiera się nie na subiektywnych odczuciach, ale wielokrotnie powtarzanym pomiarze i eksperymencie. Doskonałym przykładem jest homeopatia. Nie ma żadnych naukowych podstaw, nie jest potwierdzona żadnymi poważnymi badaniami. To nie przeszkadza jednak ani pacjentom, ani lekarzom i farmaceutom. Dlaczego? Ci ostatni na niej zarabiają. Ci pierwsi kierują się subiektywnym odczuciem, że „po tych zielonych tabletkach moja znajoma poczuła się lepiej”. Nie przeczę, ale to nie dowód, że one działają.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • podajnik
    10.09.2019 14:43
    Jeśli chodzi o spiskowe teorie na temat obecności człowieka na Księżycu to jedno wiadomo ponad wszelką wątpliwość:
    Rosjanie nigdy nie wylądowali na Księżycu i do dziś im tego żal.
    doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji