Nowy numer 41/2019 Archiwum

Ostatnia porażka króla narcos

Krępy mężczyzna speszonym głosem przyznaje, że narkotyki są szkodliwe. No ale nie miał wyjścia, w jego okolicy nie było innej pracy.

Joaquín Guzmán zwany „El Chapo” stoi na tle ogrodzeń gospodarskich, a jego słowa zagłusza pianie koguta. Na dalszym planie pojawia się jakiś człowiek. Można go pomylić z rolnikiem, ale to żołnierz prywatnej armii chroniącej narkotykowego bossa. Gangster jest bohaterem wywiadu, który przeprowadziła z nim para aktorów Sean Penn i Kate del Castillo. Niedługo potem został aresztowany przez żołnierzy meksykańskiej piechoty morskiej. Wtedy nie grał już nieśmiałego. – Wszyscy zginiecie – powiedział do przesłuchujących go policjantów.

Stówa dla prezydenta

„El Chapo” uciekał z więzienia już dwukrotnie. Tyle tylko, że działo się to w Meksyku, gdzie był w stanie kupić niemal każdego. Miał płacić nawet prezydentowi kraju. Takie zeznania złożył kilka miesięcy temu Alex Cifuentes Villa, kolumbijski baron narkotykowy, który w latach 2007–2013 blisko współpracował z Guzmánem. W 2013 r. Kolumbijczyk został aresztowany i trafił do USA, gdzie w zamian za ochronę złożył zeznania. Według Cifuentesa wybrany w 2012 r. na prezydenta Meksyku Enrique Peña Nieto zażądał od „El Chapo” łapówki w wysokości 250 mln dolarów za wstrzymanie poszukiwań. Król narkotykowy zgodził się zapłacić 100 mln. Pieniądze podobno przekazano w walizkach. Były prezydent Meksyku stanowczo odrzuca oskarżenie, a Cifuentes nie przedstawił dowodów popierających jego słowa. Niewątpliwie jednak polityka Peñi Nieto wobec karteli narkotykowych była nietypowa. Meksykański przywódca ogłosił, że walka z gangsterami przynosi rezultaty odwrotne od zamierzonych, więc należy ją wstrzymać. W efekcie w niektórych częściach kraju ludzie pozostawieni sami sobie chwycili za broń i zorganizowali oddziały zwane vigilantes (hiszp. strażnicy). Walczyli z kartelami i wypędzali skorumpowanych urzędników. Peña Nieto wysyłał przeciwko vigilantes wojsko i policję.

Jak zostać królem

„El Chapo” stał się bohaterem dwóch seriali oraz niezliczonych piosenek. Otacza go wiele legend. Niepewna jest nawet data jego narodzin – był to 1954 lub 1957 rok. Pewne jest to, że Joaquín Archivaldo Guzmán Loera przyszedł na świat we wsi La Tuna w stanie Sinaloa. Jego rodzice byli ubogimi rolnikami, matka żyje do dziś. Ojciec uprawiał podobno mak służący do produkcji opium. Joaquín był najstarszy z siedmiorga rodzeństwa. Znajomi wspominali, że od zawsze lubił pieniądze. Kiedy odwiedzał bliskich, obwieszał się sztuczną biżuterią. Miał żyłkę do interesów. Pomagał rodzinie, handlując pomarańczami. Jako 15-latek zajął się uprawą marihuany. Miał też współpracować z wujem Pedro Avilésem Pérezem, który należał do pierwszego pokolenia meksykańskich bossów narkotykowych. Guzmán zyskał wtedy pseudonim, w lokalnym slangu oznaczający „niski”. „El Chapo” ma 164 cm wzrostu. Nie zdobył wykształcenia, choć już jako nastolatek udowadniał, że jest inteligentny i potrafi planować skomplikowane działania. Umiał też manipulować ludźmi. Kiedyś, będąc bossem, powiedział człowiekowi, który wahał się, czy wykonać wydany na kogoś wyrok śmierci: „Albo jego matka będzie płakać, albo twoja”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL