Reklama

    Nowy numer 42/2019 Archiwum

Przywilej intymności

Miałem piękny sen: znalazłem się przy stole z Janem Pawłem II i Benedyktem XVI.

To był bardzo szczęśliwy moment. Wszyscy byli w doskonałym nastroju. Potem Jan Paweł II zaprowadził mnie do swego gabinetu, pokazał mnóstwo zapisanego papieru, wyszukał jakiś fragment i zapytał, jakie mam zdanie na temat tego, co napisał. Nagle dzwonek budzika wybudził mnie ze snu. Nieszczęsny, wyobraziłem sobie przez moment, że ktoś tak ważny zaprosił mnie do przyjaznej zażyłości, poprosił o opinię. Co byś powiedział, Czytelniku, gdyby dziś zadzwonił do ciebie papież Franciszek bądź prezydent państwa i poprosił o radę w ważnej sprawie? Czymś takim uraczył Bóg Abrahama. Zwierzył się przed nim z własnych zamiarów i poprosił o opinię. Dla Żydów to coś niewyobrażalnego. Owszem, bywały momenty obcowania z Bogiem, pewnej z Nim jedności (haber). Człowiek mógł doświadczać zbliżenia z Nim podczas składania ofiar w świątyni, ale nigdy Go nie widział, nie dyskutował z Nim. Nawet gdy spożywano uczty ofiarne w przybytku, to nie z Bogiem, lecz wobec Niego. Bóg Biblii hebrajskiej jest odległy, ukryty – Deus absconditus. Jeszcze mniej wyobrażalne takie zbliżenie się do Boga byłoby dla muzułmanina. W islamie Bóg jest niedostępny. Nie można się z Nim zaprzyjaźnić. Można okazać Mu cześć i uległość. Abrahamowi Bóg zaproponował szczególną bliskość i zażyłość. „Czyż miałbym zataić przed Abrahamem to, co zamierzam uczynić? Przecież ma się on stać ojcem wielkiego i potężnego narodu, i przez niego otrzymają błogosławieństwo wszystkie ludy ziemi” (Rdz 18,17-18). Bóg podarował Abrahamowi awansem to, co miał zamiar zaproponować nam przez Chrystusa. Jezus powoli wtajemniczał uczniów w szczególną synowską relację z Bogiem: „Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze nasz” (Łk 11,2); „udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego” (J 20,17). Wielu świętych miało intymną relację z Bogiem: jedni się z Nim spierali, inni kłócili, niektórym Bóg powierzał sekrety swych planów na przyszłość, czasem dostarczał powodów do łez. Zawsze z miłości. To miłość upoważnia do targowania się z Bogiem o proporcje Jego sprawiedliwości i miłosierdzia na świecie. Modlitwa – jak mówił Tertulian – może odmienić Bożą decyzję. Abrahamowe targowanie się na modlitwie może niejednego – w imię Chrystusa – uratować od ostatecznej klęski. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..