Nowy numer 29/2019 Archiwum

Waterloo Europy

Przywrócenie pełni praw Rosji w Radzie Europy to kolejny akt uznania, że Moskwa może robić wszystko – bez żadnych konsekwencji na dłuższą metę.

To miała być – i do niedawna była – jedna z pierwszych konkretnych sankcji nałożonych na Rosję za aneksję i okupację Krymu. W kwietniu 2014 roku Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zagłosowało za odebraniem Rosji prawa głosu. Rosjanie z czasem stracili również możliwość podejmowania pracy we wszystkich kierowniczych organach tej instytucji. Rosja wkrótce przestała płacić składki członkowskie. Ponieważ dotąd nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o powód wykluczenia Rosji (Krym pozostaje i ­– nie ma się co łudzić – już pozostanie w rękach Rosji), wydawało się, że sankcja wykluczenia pozostanie utrzymana. Ale dodajmy od razu: tak mogło wydawać się tylko komuś, kto nie zna realiów „karania” Rosji. Było jasne, że kraje, które na co dzień i tak prowadzą z Rosją znakomite interesy i wspólnie z nią planują kolejne śmiałe projekty, prędzej czy później zechcą odpuścić również i w sferze symbolicznej. I tak też się stało: największymi promotorami przywrócenia pełnych praw Rosji w Radzie Europy (nie mylić z unijnymi instytucjami: Radą Europejską i Radą UE) były Niemcy, Francja i Włochy.

Dostępne jest 13% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji