To prawda – mogło być gorzej. Nieznający umiaru w naginaniu unijnych procedur i dopisywaniu sobie pozatraktatowych kompetencji polityk z Holandii dał wystarczająco dużo powodów, by zdyskredytować się jako kandydat na szefa Komisji Europejskiej. I to nie tylko polskie czy węgierskie zatargi z Timmermansem były argumentem za niedopuszczeniem do objęcia przez niego tego stanowiska. W chwili, gdy Unia przeżywa poważny kryzys, na czele najważniejszej – obok Rady Europejskiej – instytucji unijnej powinien stanąć ktoś, kto nie kojarzy się z konfrontacyjną postawą wobec rządów krajowych. W tym sensie zablokowanie kandydatury Fransa Timmermansa można uznać za pewien sukces Polski.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








