Nowy numer 33/2019 Archiwum

Na pełnym rock’n’rollu

– Wychowuję niepełnosprawne dziecko, a mój drugi syn właśnie przyszedł na świat. Uwierz mi, nie mógłbym być bardziej szczęśliwy niż w tej chwili! – mówi Mateusz Maranowski.

Nie przypuszczał, że można żyć osobno w tak ogromnym poczuciu jedności. Kiedy się nie widzieli, cały czas wymieniali ze sobą esemesy: „Mateusz, módlmy się, to bardzo ważne”, „Ja już skończyłem, a Ty?”. Czas płynął, a dziecko rozwijało się prawidłowo. Zaczęli zastanawiać się nad imieniem. Może Kajetan? Kilka tygodni przed cesarskim cięciem coś ich jednak natchnęło: nie, Ludwik! Do końca nie wiedzieli dlaczego. Odpowiedź przyszła dopiero po narodzinach 23 czerwca, w 38. tygodniu ciąży. Mateusz zadzwonił wówczas do Anety Szafoni, zelatorki jednej z róż Żywego Różańca. Kiedy przekazał przyjaciółce radosną nowinę, w odpowiedzi usłyszał kilka słów o św. Ludwiku Marii Grignion de Montfort. – Dowiedziałem się, że był francuskim duchownym i pisarzem religijnym epoki baroku. W centrum swojej duchowości stawiał kult Najświętszej Maryi Panny. To wszystko bardzo pasowało do maryjnej historii naszej rodziny – opowiada.

Fundament

Od narodzin Julka Mateusz należy do Żywego Różańca. Codziennie odmawia dziesiątkę w konkretnej intencji, w ten sposób łączy się duchowo z innymi członkami ruchu. Jego koło działa przy ośrodku duszpasterskim pw. Matki Bożej Pompejańskiej na Tarchominie. Na razie mieści się tam tylko kaplica. Proboszcz Roman Kot rusza z budową kościoła. Darowizny na ten cel można wpłacać na konto parafii (więcej informacji na stronie www.mysliborska28.pl). Mateusz jest przekonany, że świątynię będzie odwiedzać wiele osób. – Myślę, że Matka Boża Pompejańska stanie się u nas bardzo popularna. Jej obraz będzie wisiał w każdym domu. U nas został przeniesiony z gablotki prosto do łóżeczka Ludwika. W ten sposób chcemy podziękować Maryi za wszystko, co dla nas zrobiła – wyjaśnia.

Nasze spotkanie dobiega końca. Mateusz zakłada czerwoną czapkę z grafiką z „Forresta Gumpa” i zamyka plecak wypełniony komiksami. Na odchodne mówi z całą mocą, że w chrześcijaństwie najważniejsza jest miłość. To ona jest fundamentem wszystkiego. – Nie życzę nikomu trudnych doświadczeń, ale dzięki nim jestem szczęśliwy. Bóg zmienił wiele moich planów. Najpierw mówiłem Mu „nie”, później doszedłem do wniosku, że wyszło lepiej, niż chciałem. Chociaż codzienność nie jest łatwa, to wiem, że mam wspaniałe życie, na pełnym rock’n’rollu – podsumowuje.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • TomaszL
    14.08.2019 08:39
    Rodzice przyjmujący dar dziecka niepełnosprawnego idą drogą świętości. Choć często niezauważani, choć często budzący różne złe emocje.
    Ale ich wiara, nadzieja i miłość są wielkie. Co zresztą wczoraj przeczytałem we wpisach Matki której ciężko chore dziecko odeszło do Pana.
    doceń 4
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji