Nowy numer 42/2019 Archiwum

Grób pod aniołem

Czy w końcu uda się rozwikłać jedną z największych zagadek Watykanu, jaką jest zaginięcie Emanueli Orlandi? Po prawie 40 latach śledczy otrzymali wskazówkę: sprawdźcie grób pod aniołem…

Najgorsza jest niepewność, a my wciąż nie wiemy, co się stało z Emanuelą – mówi Pietro Orlandi, brat zaginionej dziewczyny, który niestrudzenie bada każdy trop pojawiający się w tej sprawie. – Przez lata mieliśmy wrażenie, że Watykan blokuje śledztwo i nie udostępnia nam wszystkich posiadanych w tej sprawie dokumentów. Dlatego tak ważna jest dla nas decyzja o wszczęciu poszukiwań ciała Emanueli na watykańskim cmentarzu – podkreśla. Zgodę wydali kard. Pietro Parolin – watykański odpowiednik premiera oraz Gian Piero Milano, promotor sprawiedliwości w Trybunale Państwa Miasta Watykan (w świeckiej nomenklaturze prokurator). O wszystkim informowany jest papież Franciszek. Jest to reakcja na list, jaki prawnik rodziny Laura Sgrò otrzymała w ubiegłym roku. Zawierał on fotografię jednego z nagrobków znajdujących się na cmentarzu przy bazylice św. Piotra. Przedstawia on anioła trzymającego w dłoni tabliczkę z napisem „Requiescat in pace”. Anonimowy nadawca stwierdza, że choć grób pochodzi z 1857 r., jest jednym z nielicznych, na którym „zawsze leżą świeże kwiaty i pali się znicz”, i podpowiada śledczym: „szukajcie tam, gdzie wskazuje anioł”.

Watykański rzecznik prasowy poinformował, że prace na Campo Santo Teutonico są reakcją na informacje mówiące o możliwości ukrycia w tym miejscu zwłok Emanueli. Operacja zostanie przeprowadzona 11 lipca w obecności reprezentantów prawnych rodziny Orlandi i krewnych osób pochowanych w grobach na nekropolii, a także żandarmerii watykańskiej. Będzie to pierwszy etap złożonego postępowania, obejmującego również badania DNA. Zostanie otwarty nie tylko grób wskazany w liście, ale również drugi, podobny. – Moja mama bardzo to przeżywa. Wciąż wierzy, że przed śmiercią pozna prawdę o losie córki – wyznaje Pietro. Rodzina Orlandi nadal mieszka w Watykanie, a mama Maria często zachodzi na tamtejszy cmentarz modlić się za swą zaginioną córkę. Dom i cmentarz dzieli w linii prostej zaledwie kilkaset metrów.

Kto widział Emanuelę?

Był 22 czerwca 1983 r. 15-letnia wówczas Emanuela opuściła mury Watykanu i poszła do Rzymu na popołudniowe zajęcia w szkole muzycznej. Do domu nie wróciła. Były to czasy, gdy nie można jej było zlokalizować po logowaniu telefonu czy dzięki monitoringowi miejskiemu. Świadków było niewielu, a ich zeznania często nawzajem się wykluczały. Wiadomo, że Emanuela po zajęciach w szkole Ludovico da Victoria (leżącej w centrum Rzymu, przy bazylice św. Apolinarego) poszła z koleżanką w stronę przystanku autobusowego, by wrócić do Watykanu, gdzie mieszkała z rodzicami i czworgiem rodzeństwa (jej ojciec był pracownikiem Prefektury Domu Papieskiego, a cała rodzina miała watykańskie obywatelstwo). I tam wszelki ślad po niej zaginął. Jej przyjaciółka Raffaella zeznała, że przed lekcjami rozmawiała z jakimś mężczyzną, który oferował jej intratną pracę przy sprzedaży kosmetyków. Słowa te potwierdza siostra zaginionej. Emanuela miała dzwonić do domu, by poradzić się mamy w tej sprawie. Telefon odebrała siostra i zapytana o radę, zaleciła jej wielką ostrożność ze względu na nadzwyczajną wysokość proponowanego wynagrodzenia. Kilku świadków zeznało w śledztwie, że widziało, jak Emanuela, zamiast do autobusu, wsiadła do czarnego bmw, na którego tylnym siedzeniu leżały torby z kosmetykami. Jej bliscy są przekonani, że musiała znać kierowcę, bo z nieznajomym mężczyzną nigdy by dobrowolnie nie pojechała (pojawiły się hipotezy, że mógł to być ktoś z jej bliskich lub pracowników Watykanu, ale śledztwo nie potwierdziło tych podejrzeń).

Emanuela miała przy sobie flet i partytury utworów, których się uczyła, by zagrać we wrześniu na ślubie siostry. Zostały one później podrzucone śledczym, jednak badania nie potwierdziły ich autentyczności. Tak samo jak i listów pisanych do rodziców. Alarm podnieśli przyjaciele nastolatki, gdy wieczorem nie przyszła na umówione spotkanie. Gdy po kilku godzinach rodzice zgłosili zaginięcie córki, włoska policja potraktowała to jako typową ucieczkę nastolatki z domu i nie przejęła się sprawą. Dzień później wujek dziewczyny przekonał znajomego dziennikarza do opublikowania zdjęcia zaginionej z dopiskiem „Kto widział Emanuelę?”. Trzy dni później rodzice odebrali pierwszy telefon z informacjami o rzekomym miejscu przebywania córki – miała sprzedawać kosmetyki i grać na flecie przy rzymskim placu Campo de’ Fiori. Rodzina oblepiła całe miasto tysiącami czarno-białych plakatów ze zdjęciem uśmiechniętej Emanueli w przepasce na włosach. Potem były kolejne telefony. Choć nowe informacje wlewały w serca bliskich nadzieję, śledztwo nie ruszyło z miejsca nawet o krok i tak jest praktycznie do dziś. Wciąż jest więcej pytań niż odpowiedzi.

Dowodów brak

O tym, że za zniknięciem Emanueli może kryć się coś więcej niż ucieczka z domu, jako pierwszy publicznie powiedział Jan Paweł II podczas spotkania na „Anioł Pański” 3 lipca 1983 roku: „Chcę wyrazić szczere współczucie dla rodziny Orlandich, którzy stracili 15-letnią córkę. Dziewczyna od 22 czerwca nie wróciła do domu. Podzielam lęk i obawę rodziców, nie tracąc przy tym nadziei i wiary w człowieczeństwo tego, kto może być za to odpowiedzialny”. W kolejnych dniach sprawa nabrała tempa. Do watykańskiego biura prasowego zadzwonił mężczyzna, twierdząc, że Emanuela jest zakładniczką, a ceną za jej wolność miało być oswobodzenie Mehmeta Alego Ağcy, który dwa lata wcześniej dokonał zamachu na Jana Pawła II. Następnie ta sama osoba 16 razy dzwoniła do rodziców dziewczyny, puszczając im nagrania głosu córki. Śledczy przestrzegali, że mogą to być stare nagrania, rodzice chcieli jednak wierzyć. Rozmówca naciskał na otoczenie Jana Pawła II, by doprowadziło do uwolnienia zamachowca. W tym samym czasie pojawiały się informacje, że dziewczynę widziano na południu Włoch, w Paryżu, w Holandii, gdzie miała przejść operację plastyczną, w Lucernie, gdzie wyszła za mąż za Turka, a nawet w Kolumbii. W 1997 r. sprawę zaginięcia Emanueli umorzono z powodu braku dowodów. Temat jednak co jakiś czas wraca i jak zawsze budzi ogromne zainteresowanie, ponieważ jest jedną z największych tajemnic współczesnej Italii i zagadek Watykanu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL