GN 42/2020 Archiwum

Rzeki antybiotyków

Antybiotyki to jeden z największych – obok szczepionek – triumfów medycyny. Dzięki nim choroby bakteryjne, które przez tysiąclecia dziesiątkowały ludzi, stały się niegroźne. Jednak nieumiejętne i nieodpowiedzialne stosowanie antybiotyków coraz wyraźniej zwraca się przeciwko nam.

Sukces antybiotyków był tak szybki i tak oszałamiający, że zaczęto je stosować nie tylko do leczenia ludzi, ale i do prewencji. Na przykład dodając je do pasz zwierzęcych. W weterynarii oraz w rolnictwie stosowanie antybiotyków jest powszechne. Tak samo jak ich nadużywanie. Co w tym złego? Głównie to, że antybiotyk działa nie jak broń snajperska, zabijając mikroba jednym strzałem, tylko raczej jak sztyletowanie. Aby zabić przeciwnika, trzeba mu zadać więcej niż jeden cios. Po jednym, a nawet po dwóch czy trzech, przeciwnik się podniesie. Z czasem jego rany się zagoją, a skóra stanie się grubsza (bardziej odporna). Przy kolejnym pojedynku tego samego przeciwnika będzie trudniej zgładzić. Każda kolejna batalia będzie mniej skuteczna, aż w końcu przyjdzie moment, kiedy sztylet stanie się bez­użyteczny.

Realne zagrożenie

Z tym mamy właśnie do czynienia i fachowo nazywa się to nabywaniem przez bakterie oporności. W skrócie mówiąc, antybiotyki stają się coraz mniej użyteczne. Nie dlatego, że ich ostrza stały się mniej ostre, tylko dlatego, że skóra naszych przeciwników zgrubiała. I nie jest to wynik nieuchronnych zmian w otaczającym nas świecie, tylko tego, że mając w ręku niesamowitą technologię, nie korzystamy z niej w odpowiedni sposób. Bakterie nabywają oporności znacznie szybciej, niż my wymyślamy nowe antybiotyki. Niedawno jeden z medycznych periodyków donosił o opracowaniu nowego związku, który zabija bakterie Gram-ujemne. To pierwszy środek na ten typ bakterii od kilkudziesięciu lat. Nie jest on jeszcze lekarstwem, ponieważ na razie nie przeszedł wymaganej prawem rejestracji ani nawet badań klinicznych. Miną lata, zanim to się stanie.

O tym, że antybiotyki są nadużywane i źle stosowane oraz że ich stężenie w środowisku jest coraz większe, wiemy od dawna. Lekarze i naukowcy ostrzegają, że to bardzo niebezpieczne, ale… kogo tak na dobrą sprawę to interesuje? To ten sam problem co z paleniem śmieci w piecu. Przecież jak wrzucę tam kilka torebek foliowych, świat się nie skończy. To prawda. Ale jak to samo zrobi 10 tys. albo 100 tys. osób, oddychanie zimowym powietrzem stanie się wyzwaniem, a odroczone skutki zanieczyszczenia powietrza będą dramatyczne. Z powodu bakterii opornych na wszystkie znane nam antybiotyki w całej Unii rocznie umiera 25 tys. osób, a w skali świata 700 tys. osób. I te liczby cały czas rosną. Jeżeli nie znajdziemy rozwiązania, w 2050 roku z powodu lekoopornych bakterii na całym świecie będzie umierało 10 mln osób.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama