GN 41/2019 Archiwum

Cena za „Fort Trump”

Polska jest niemal bezbronna w zderzeniu z roszczeniami i presją organizacji żydowskich. Nasza uległość może być ceną za amerykańską obecność nad Wisłą.

Filosemici, tacy jak autor tego tekstu, nie mają najłatwiej w ostatnich miesiącach. Bo własne przekonania i podejmowaną często próbę rozumienia również żydowskiego punktu widzenia na wiele spraw muszą konfrontować albo z brakiem wzajemności, albo wręcz z otwartą kontestacją. A że zdrowy filosemityzm nie oznacza bynajmniej patrzenia przez różowe okulary, zwłaszcza w sprawie, która dotyczy najważniejszych interesów własnego narodu i państwa, to i tutaj zajmiemy się żydowskimi roszczeniami bez żadnej taryfy ulgowej.

My, przestępcy

Uczciwie trzeba na wstępie zaznaczyć, że polski punkt widzenia na ten spór jest praktycznie w ogóle niezrozumiały nie tylko w Izraelu, ale i na Zachodzie. Więcej – nasza argumentacja praktycznie tam nie istnieje. Żeby to poczuć, wystarczy na kilka dni oderwać się od lektury polskiej prasy i wczytać się w artykuły poświęcone temu tematowi w prasie izraelskiej, amerykańskiej, ale też brytyjskiej czy francuskiej. Zdecydowana większość opinii zupełnie nie bierze pod uwagę tego, że żądania dotyczą również bezspadkowego mienia pożydowskiego, za które „odszkodowania” miałyby otrzymać organizacje żydowskie tylko ze względu na to, że majątek należał do Żydów. To etniczne kryterium z pewnością nie miałoby szans na uznanie przez jakikolwiek uczciwy sąd na świecie… tyle że nikt tu na żadne procesy sądowe nie liczy. Takie sprawy organizacje żydowskie załatwiają dużo sprawniej i skuteczniej właśnie poprzez medialne kampanie i zakulisowe działania dyplomatyczne. Administracja Białego Domu będzie stała murem za nimi. A mówiąc wprost: Ameryka pomoże wymusić na Polsce wypłatę rekompensat za pożydowskie mienie bezspadkowe. Sojusznikami organizacji żydowskich są nie tylko media i rząd amerykański, ale również opinia publiczna i elity polityczne krajów zachodnich.

Przykład tylko z ostatniego tygodnia z Wielkiej Brytanii: w Izbie Lordów miała miejsce debata na temat restytucji mienia ofiar Holokaustu. Głos zabrała m.in. Ruth Deech, mówiąc: „Najbardziej bezczelnym przestępcą jest Polska, która rozsiadła się na majątku trzech milionów ofiar nazistów. To jedyny kraj we współczesnej Europie, który odmówił ustanowienia systemu odszkodowań”. Może nie tak ostro, ale jednak w tym kluczu jest postrzegana Polska w większości materiałów, jakie ukazują się na ten temat w mediach zachodnich. Czy znaleźliśmy się w pułapce bez wyjścia? Czy cena za amerykańskie gwarancje musi być aż tak wysoka?

Niesprawiedliwa JUST

Źródłem polskich niepokojów jest słynna już amerykańska „ustawa 447” przyjęta przez Kongres w połowie ubiegłego roku. Właściwa nazwa brzmi: Justice for Uncompensated Survivors Today (sprawiedliwość dla ocalonych, którzy nie otrzymali rekompensaty). Skrót nazwy JUST tworzy jednocześnie akronim, który oznacza po prostu: sprawiedliwy, zasłużony. W największym skrócie: ustawa wymaga od Departamentu Stanu przedstawienia Kongresowi Stanów Zjednoczonych raportu (najpóźniej do listopada 2019 roku) na temat tego, jak wyglądają przepisy prawne i ich realizacja w krajach, które w 2009 roku przyjęły tzw. deklarację terezińską dotyczącą zwrotu lub restytucji aktywów bezprawnie zajętych w okresie Holokaustu. Czy w ustawie JUST jest wprost mowa o Polsce? Oczywiście nie. Ale każdy, kto śledził proces powstawania tego aktu prawnego, a zwłaszcza dyskusję w Izbie Reprezentantów i Senacie, gdzie wprost była mowa o majątku pożydowskim w Polsce, nie ma wątpliwości, który kraj będzie głównym adresatem roszczeń na podstawie JUST. To tym bardziej oczywiste, gdy przypomnimy, że co najmniej połowa ofiar Holokaustu mieszkała na terenie Polski. Ponadto środowiska żydowskie wielokrotnie przy różnych okazjach podkreślały, że – ich zdaniem – Polska jako jedyny kraj nie ma prawnie uregulowanej kwestii rekompensaty za pożydowskie mienie. A w deklaracji terezińskiej (Polska jest jej sygnatariuszem) znajdujemy m.in. taki zapis: „Państwa Uczestniczące wzywają do podjęcia wszelkich starań mających na celu naprawienie konsekwencji bezprawnych przejęć majątków, takich jak konfiskaty, wymuszone sprzedaże i sprzedaże pod przymusem, które stanowiły element prześladowań tych niewinnych ludzi i grup, z których olbrzymia większość zmarła, nie pozostawiając spadkobierców”. I bardziej precyzyjnie w innym miejscu: „Tam, gdzie nie zostało to jeszcze skutecznie osiągnięte, konieczne jest zajęcie się prywatnymi roszczeniami ofiar Holokaustu dotyczącymi nieruchomości byłych właścicieli, spadkobierców lub ich następców, w drodze albo restytucji in rem, albo rekompensaty, tak jak to będzie właściwe, w sprawiedliwy, wszechstronny i niedyskryminacyjny sposób, zgodny z prawem krajowym i odpowiednimi regulacjami, jak również umowami międzynarodowymi”.

Jesteśmy kwita?

Jaka jest zatem polska linia obrony przed wysuwaniem roszczeń przez organizacje żydowskie? Najważniejszym argumentem strony polskiej jest to, że w 1960 r. rząd PRL podpisał umowę z rządem USA i wypłacił mu 40 mln dolarów właśnie na poczet odszkodowań ewentualnych roszczeń amerykańskich obywateli. Tomasz Wróblewski, prezes Fundacji Warsaw Enterprise Institute, ocenia, że w przeliczeniu na dzisiejszą wartość pieniądza to ok. 350 mln dolarów. Nie chodzi jednak tylko o zabawę kalkulatorem – tak się bowiem składa, że ta suma mniej więcej pokrywa się z kwotą, na jaką autorzy ustawy JUST oszacowali wartość potencjalnych odszkodowań: jest tam mowa o ok. 500 mln dolarów na całą Europę Środkowo-Wschodnią, a że w Polsce mieszkało najwięcej Żydów, na nasz kraj przypada właśnie ok. 300–350 mln dolarów.

Wydaje się zatem, że sprawa jest jasna i jesteśmy bezpieczni. Problem w tym, że wyliczenia żydowskich organizacji są zupełnie inne i sięgają grubych miliardów dolarów. Po drugie, sami Amerykanie mówią, że umowa z 1960 roku odnosi się tylko do osób… które w momencie podpisania umowy były obywatelami USA. Jeśli ktoś ma wątpliwości, może zajrzeć na oficjalną stronę internetową Ambasady USA w Warszawie, gdzie w zestawieniu informacji na temat ustawy JUST czytamy m.in.: „Przeważająca większość roszczeń obywateli amerykańskich z okresu Holokaustu nie była objęta porozumieniem odszkodowawczym z 1960 roku. W lipcu 1960 Stany Zjednoczone podpisały umowę z Polską, na mocy której rząd polski przejął odpowiedzialność za wypłatę odszkodowań dla obywateli amerykańskich, którzy byli obywatelami amerykańskimi w czasie, gdy ich majątek w Polsce był upaństwowiony przez ówczesny rząd komunistyczny”. A w dalszej części: „Obywatele polscy, których majątek został zajęty w czasach Holokaustu, a którzy później wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych i stali się obywatelami amerykańskimi lub których potomkowie stali się obywatelami amerykańskimi, nie są objęci umową z 1960 roku”.

Polska jak Szwajcaria

Wygląda na to, że albo czeka nas jeszcze długa batalia o to, by nasza racja została w ogóle wzięta pod uwagę, albo sprawa jest już rozstrzygnięta na naszą niekorzyść, co może być ceną za dobrą umowę o obecności wojsk amerykańskich w Polsce. Owszem, ustawa JUST jest prawem amerykańskim, które nie obowiązuje w Polsce i formalnie nie musi nas w ogóle interesować. Problem jednak w tym, że tego typu prawodawstwo Amerykanie od dawna traktują jako instrument do wywierania nacisków na kraje, których dotyczy. Kongresmani nie zajmowaliby się zresztą czymś, co ma być zwykłą deklaracją, a nie realnym narzędziem do uprawiania polityki międzynarodowej. Sami zainteresowani, czyli środowiska żydowskie, też nie ukrywają, że wiążą duże oczekiwania w związku z ustawą JUST, a dokładnie z raportem, którego powstanie ta ustawa wymusza na Departamencie Stanu. Trudno nie wiązać nadziei z ustawą mówiącą wprost, by pożydowskie mienie, które nie ma ani swoich właścicieli, ani spadkobierców, wykorzystać do „wsparcia ocalałych z Holokaustu będących w potrzebie”, a nawet do „edukacji o Shoah”.

Jeśli ktoś jeszcze nie dowierza, że roszczenia żydowskich organizacji mogą stanowić dla nas zagrożenie, może sięgnąć do źródeł dotyczących presji, jakiej poddana była Szwajcaria w latach 90. XX wieku. Organizacje żydowskie wymusiły na bankach szwajcarskich – przy wyraźnym wsparciu administracji amerykańskiej – szczegółowy audyt wszystkich kont, które należały lub „mogły należeć” do osób narodowości żydowskiej przed wojną. Na tej podstawie ustalono kwotę, jaką banki powinny wypłacić organizacjom żydowskim w USA – banki uległy, gdy Amerykanie zagrozili blokadą depozytów i transakcji. Wszystkiemu towarzyszyła międzynarodowa kampania medialna przedstawiająca Szwajcarów jako współpracowników nazistów. Coś nam to mówi? Jeśli więc niepotrzebująca amerykańskiej obrony Szwajcaria musiała ulec tej niebywałej presji, to na jakiej pozycji znajduje się Polska, która swoją politykę obronną oparła na ścisłym sojuszu z USA? •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL