Nowy numer 42/2019 Archiwum

Żałoby nie będzie

Powiedziała, że chce oddać własne oczy małemu Jankowi, który stracił wzrok i słuch. Wkrótce ona oślepła, a chłopiec odzyskał wzrok w jednym oku i słuch w jednym uchu.

Zmarła w wieku zaledwie 26 lat w klasztorze w Brzeziu nad Odrą, dzisiejszej dzielnicy Raciborza. Dulcissima Hoffmann należała do Sióstr Maryi Niepokalanej, tzw. marianek.

Mistycy czasem ofiarowują się w jakiejś intencji. Dulcissima ofiarowywała własne zdrowie, najczęściej w intencji księży i ich świętości. Wtedy jej stan nagle się pogarszał – jakby Pan Bóg dawał jej znać, że ofiarę przyjmuje. Podejmowała też ciągle nowe ofiary za swoje zgromadzenie, za świat, za grzeszników, za konkretnych ludzi. Zadziwiające było, że te konkretne osoby, za które się ofiarowywała, szybko wracały do zdrowia. – Dzisiaj na każde cierpienie ludzie mają tabletkę, narkotyk albo inne środki. Tymczasem u niej można podziwiać gotowość do przyjęcia cierpienia i ofiarowania go w intencji Kościoła, duchowieństwa, za swoje zgromadzenie – zwraca uwagę ks. Alojzy Drozd, postulator procesu kanonizacyjnego s. M. Dulcissimy.

Od chwili jej śmierci w 1936 r. mieszkańcy Brzezia uważają ją za świętą. W co drugim domu ludzie opowiadają o niewytłumaczalnych po ludzku łaskach, które wyprosiła im u Boga.

Niedawno zgłosił się mężczyzna z innej miejscowości, którego od 2014 r. dręczyła nieoperacyjna narośl na szyjnym odcinku kręgosłupa. Lekarze chcieli wstawić mu rurkę do przełyku, żeby go karmić. Przyjechał pomodlić się na grobie Dulcissimy. – Kiedy potem zrobiono zdjęcie, okazało się, że w dziwny sposób dolegliwość znikła. Ordynator na podstawie zdjęcia oceniał: „Nie będzie pan mógł kręcić głową ani w prawo, ani w lewo, ani w dół, ani w górę”. Mnie natomiast ten mężczyzna powiedział: „A ja we wszystkie strony kręcę i nic mnie nie boli” – mówi marianka, siostra Paulina Szczepańczyk. Takich świadectw są setki.

Pinezka pod obrusem

Dulcissima urodziła się w Zgodzie, dzisiejszej dzielnicy Świętochłowic, jako Helena Joanna. Od dziecka miała temperament: rekolekcjoniście, który w kościele w Zgodzie w kaznodziejskim zapale tłukł pięścią w ambonę, podłożyła pod obrus... pinezki. Kiedy następnym razem huknął pięścią, nadział się na jedną z nich. W „śledztwie” wyszło, że to sprawka Helenki Hoffmann. Tłumaczyła: „Nie wolno się tak zachowywać w domu, gdzie Pan Jezus mieszka! Nasz ksiądz proboszcz tak nie robi”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL