Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Efekt uboczny spotkania

O miłosierdziu, które jest odpowiedzią Boga na grzech, pękającym gdańskim Mikołaju i przymusowych warsztatach z ubóstwa opowiada o. Paweł Koniarek OP.

Aleksandra Pietryga: „Wierzę w jeden, święty (...) Kościół” – mówimy podczas każdej Mszy. Tyle że gołym okiem tej świętości w Kościele nie widać. To co wyznajemy? Wiarę w nasze pobożne życzenia?

o. Paweł Koniarek OP: Wyznanie wiary w Kościół jest częścią wyznania wiary w Ducha Świętego, kontynuacją słów: „Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela”. Tego nie da się rozdzielić. Jeśli nie mam w sobie Ducha Świętego, wiara w świętość Kościoła staje się absurdalna. Kościół może sobie być poraniony, grzeszny, w głębokim kryzysie, ale zawsze jest święty, bo obok tego, co jest ludzkie, jest jednocześnie to, co Boskie: pomysł na zbawienie człowieka, który ma źródło w Osobie Jezusa.

Kluczem jest zrozumienie, że świętość Kościoła wynika ze świętości Ojca?

I z godności synów, jaką On nas obdarza. Moje rozumienie Kościoła, miłość do niego, przebaczenie, potrzeba zaangażowania serca – to wszystko jest odpowiedzią na pytanie o moją tożsamość. Kim jestem w Kościele? Wstaję rano z poczuciem bycia synem, dziedzicem tronu czy jestem tylko niewolnikiem, sługusem? Mogę angażować się w dom Ojca, jak starszy syn z przypowieści o miłosiernym ojcu. Niby wszystko jest zrobione, wszystko jak należy, a towarzyszy temu głęboka frustracja, brak relacji. I widać w tym z jednej strony głęboką tęsknotę za przytuleniem Ojca, z drugiej – wielki dystans, wynikający z poczucia bycia „nie u siebie”.

Młodszy syn też nie czuł się u siebie.

Dostępne jest 14% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji