Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Od słowa do słowa

„Nie można czytać Pisma Świętego dosłownie”. To chyba najskuteczniejszy przepis na osobisty kryzys wiary i niemal każdy kryzys w Kościele. 

Uspokajam wszystkich kochających egzegezę i hermeneutykę biblijną: nie tylko nie ma sprzeczności między tą dosłownością lektury a powyższymi dyscyplinami, ale wręcz istnieje nierozerwalna nić zależności. Wie to zapewne każdy biblijny specjalista i amator: im głębiej wchodzi w znaczenie oryginalnych słów, fragmentów, całych ksiąg, kontekstów i gatunków literackich w Biblii, tym bardziej do-słownie wydobywa ich sens. I wie, że o ile 7-dniowy opis stworzenia (i odpoczynku Boga) w Księdze Rodzaju nie stoi w sprzeczności z osiągnięciami nauki, mówiącymi o miliardach lat cudów natury, a liczba 144 tysięcy opieczętowanych z Apokalipsy św. Jana nie oznacza, że w domu Ojca jest limitowana liczba mieszkań, o tyle w podobny sposób nie można traktować opisu narodzin, życia i śmierci Jezusa, dokonywanych przez niego cudów, ani też Zmartwychwstania, Zesłania Ducha Świętego czy uzdrowień dokonywanych w imię Jezusa przez Apostołów. Bo wie, że o ile w pierwszym przypadku mamy do czynienia z poematem biblijnym i wielkim hymnem na cześć Stwórcy, a w drugim z gatunkiem samym w sobie (pełnym symboli i metafor), o tyle w przypadku Ewangelii i Dziejów Apostolskich można już mówić o tym, co dzisiaj nazywa się literaturą faktu. I że tak jak gatunek literacki Księgi Rodzaju każe czytać opis stworzenia do-słownie jako uznanie wielkości Jedynego Boga, Stwórcy wszechrzeczy, tak gatunek literacki Dziejów Apostolskich każe czytać opis Zesłania Ducha Świętego i objawiających się darów, uzdrowień oraz odważnego głoszenia Ewangelii i liczby nawróconych… do-słownie jako opisy prawdziwych darów, prawdziwych uzdrowień, prawdziwej liczby nawróconych. 

Po co ta łopatologia? Bo można czasem odnieść wrażenie, że dziś zbyt często w homiletycznej praktyce wygrywa traktowanie praktycznie całej Biblii w sposób metaforyczny, nie-do-słowny właśnie. Św. Tomasz z Akwinu pisał, że „wszystkie rodzaje sensu Pisma Świętego powinny się opierać na sensie dosłownym” (Suma Teologiczna, I, 1, 10 ad 1). Tymczasem bywa i tak, że nawet Dzieje Apostolskie czytamy dokładnie tak samo, jak Księgę Rodzaju czy Apokalipsę: metaforycznie – a w najlepszym przypadku historycznie, jako opis czegoś, co było możliwe w tamtym czasie, ale na pewno nie dzisiaj. Usłyszałem niedawno relację z przygotowania do bierzmowania w jednej z parafii: młodym ludziom „wyjaśniono”, żeby się nie spodziewali takich znaków, jakich doświadczyli Apostołowie w Wieczerniku, że „to tutaj będzie trochę inaczej wyglądało”... Przy takim założeniu – faktycznie, zazwyczaj „trochę inaczej to wygląda” i zamiast wysyłania w świat odważnych świadków wiary, zaliczamy kolejny event z serii „sakrament pożegnania z Kościołem”.

„Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca”(Hbr 4,12). Do-słowne czytanie Biblii oznacza także uznanie tego, że Bóg mówi tu i teraz: w codziennej liturgii do Kościoła jako wspólnoty, ale też do każdego osobiście. Doświadczył tego każdy, kto szukał, pytał, w oparciu o Biblię starał się dokonywać mniej i bardziej ważnych wyborów życiowych. Doświadczają tego dziesiątki wspólnot, które w słowie Boga odkrywają nieraz zaskakujące, do-słowne, nie metaforyczne, prowadzenie. 

Zwłaszcza w Tygodniu Biblijnym warto potraktować Biblię dosłownie jako słowo Boga, żywe i skuteczne, a nie jako pełne metafor opowieści biblijne. Kryzysy wiary – osobiste i te dotyczące całego Kościoła – mają najczęściej swoje źródło w niesłuchaniu i nie traktowaniu dosłownie słowa Boga jako punktu odniesienia w rozeznawaniu i podejmowaniu decyzji. – Myślenie o Biblii należy już do takiej domeny, która nawet w instytucjach kościelnych, podejrzewam, nie znajduje się w centrum rozpoznawania, dyskutowania – usłyszałem kiedyś od pewnego życzliwego, choć niewierzącego, obserwatora życia Kościoła w Polsce. Odwrotna tendencja – skupienie się na Słowie – zupełnie zmienia perspektywę i rzeczywistość. Dosłownie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • a jaka puenta ?
    06.05.2019 12:49
    Czytajta, lecz nie przejmujta się ? Interpretujta jak chceta?
  • Stary OBSERWATOR
    07.05.2019 10:32
    Zgadzam się,nie można Ewangelii traktować dosłownie.Ale negowanie całych zaistniałych sytuacji nie jest dobre. "Obraz świń rzucających się w morze jest jedynie symbolem, choćby z tego powodu, że w pobliżu nie było morza".Morza nie było,było jezioro."....26. I przypłynęli do kraju Gergezeńczyków, który leży naprzeciw Galilei......"
  • tomak
    07.05.2019 11:29
    Św. Piotr Apostoł pisze [2 P 1, 20-21]: "To przede wszystkim miejcie na uwadze, że żadne proroctwo nie jest do prywatnego wyjaśniania. Nie z woli bowiem ludzkiej zostało kiedyś przyniesione proroctwo, ale kierowani Duchem Świętym mówili od Boga <święci> ludzie". Zatem nie bądźmy protestantami i nie twórzmy grupek, które pod kierunkiem "bardziej oświeconego" interpretują po swojemu Pismo Święte. Owszem, należy je czytać, ale próbując je zrozumieć należy koniecznie uwzględniać dwutysiącletnią egzegezę Pisma dokonywaną przez Urząd Nauczycielski Kościoła katolickiego. Niestety, wielu obecnych ludzi w Kościele katolickim popełnia stary błąd protestantów...
  • kret
    10.05.2019 20:11
    Przecież czytanie Pisma Św.to spotkanie ze Słowem Bożym- tak jak kiedyś czytaliśmy listy od bliskich a dzisiaj sms i sa one dla nas ważne tak Słowo Boże ma być dla nas WAŻNE!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.