Nowy numer 41/2019 Archiwum

Oświecenie lokalne

Myśl wyrachowana: Określenie "człowiek światły" często oznacza człowieka oślepionego.

Czerwcowa Parada Równości w Warszawie otrzyma patronat prezydenta Trzaskowskiego, a on sam weźmie w niej udział. Zapowiedział to w Radiu Zet. Poinformował też, że po wakacjach w warszawskich szkołach zaczną się zajęcia z edukacji seksualnej według zaleceń WHO. „Chcemy, żeby wszyscy wiedzieli, że te lekcje są absolutnie dobrowolne i nie ma w tych lekcjach nic takiego, na co światły Polak mógłby się nie zgodzić” – powiedział.

O właśnie – światły Polak. Kto to taki? Skoro określenia takiego używa włodarz stolicy, zrozumiałe jest, że za wzorzec „światłości” uważa kogoś, kto ma poglądy podobne do jego własnych. W Paradzie Równości pójdą same takie wzorce – ludzie z poczuciem misji wyrwania ludu z mroków homofobii i oświecenia nawet oświaty. I będą tam propagować rzeczy, które tak się mają do moralności jak kornik do Puszczy Białowieskiej.

Gdy zatem pan Trzaskowski uspokaja, że z forsowaną przezeń seksedukacją zgodzi się każdy człowiek światły, oznacza to, że do światłych nie załapią się u niego ludzie na serio kierujący się Ewangelią. Bo świadomy chrześcijanin nie może zgodzić się na to, do czego prowadzi – de facto – homopropaganda. Ona na początku zawsze ma twarz niewiniątka. Ale wystarczy zerknąć do programów z (obowiązkowej!) seksedukacji dziatwy u naszych zachodnich sąsiadów. Strach pomyśleć, jakie będą skutki tak demoralizującego prania mózgów. Wykorzystanie dziecięcej chłonności i wrażliwości do propagowania treści zdolnych zdeprawować nawet dorosłych może zwichnąć całe pokolenie. W środowiskach postchrześcijańskich to się nazywa „postęp”.

Bo, jak zauważa Chesterton, „ludzie uznają za postęp wszystko, za czym aktualnie idą”.

A za czym idą nasi „postępowcy” ze stołecznego ratusza? Jeśli ktoś jeszcze nie wie – zobaczy w czerwcu.

Jeśli komuś pasuje taki rodzaj oświecenia, to trudno. Nikomu nie można tego zabronić. Można za to ochronić przed taką indoktrynacją nasze dzieci.

Jak? Przykład dała niedawno grupa mieszkańców Rybnika i okolic – m.in. przedstawicieli rodziców, pedagogów, ruchów i organizacji społecznych. Zamiast biernie czekać, aż wirus lewego „oświecenia” dotrze także do nich, postanowili działać. Spotkali się pod hasłem: „Kochamy nasze dzieci i chronimy je”. Owocem inicjatywy był podpisany przez zebranych apel do władz samorządowych o podjęcie „wszelkich możliwych działań zapewniających ochronę dzieci i młodzieży przed demoralizującymi treściami w placówkach oświatowych”. W apelu znalazło się też żądanie wdrożenia przez władze lokalne programów kompleksowego wsparcia polskich rodzin. Będą kolejne spotkania.

Więc można. A ponieważ chodzi o dzieci, za które odpowiemy przed Bogiem – to i trzeba.•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Mateusz
    03.05.2019 21:49
    "I będą tam propagować rzeczy, które tak się mają do moralności jak kornik do Puszczy Białowieskiej." To akurat jest bardzo słabe porównanie... chyba że ktoś sądzi że zboczenia są nieodłącznym składnikiem moralności.
    doceń 0
  • velario-new
    03.05.2019 23:06
    Temat pierwszy: "I będą tam propagować rzeczy, które tak się mają do moralności jak kornik do Puszczy Białowieskiej." - np. tolerancję wobec mniejszości seksualnych. Jeżeli zdaniem Pana Redaktora taka tolerancja jest niemoralna, to od takiej moralności lepiej trzymać się jak najdalej. Temat drugi: "Akceptacja podobnego myślenia na poziomie prawa państwowego spowodowałaby nie tylko powszechne wycinanie niewygodnych treści, ale także powszechne wsadzanie niewygodnych ludzi." - przecież w Polsce już obowiązują podobne przepisy i Pan Redaktor nad tym nie ubolewa. Nic dziwnego - są to bowiem przepisy, które penalizują obrazę uczuć religijnych. Rozumiem, że sprzeciw budzi natomiast fakt, że rezolucje Zgromadzenia Parlamentarnego RE mogłyby doprowadzić do tego, że to katolicy będą karani za obrażanie innych ludzi. Temat trzeci: "Ciekawe, dlaczego Amerykanie, mając konstytucję już setki lat, nie zauważyli, że cały czas zezwalała ona na takie rzeczy." - bardziej ciekawe, że Pan Redaktor zamiast dzielić się swoim zdziwieniem publicznie, nie poczytał czegoś z dostępnej na ogół w dobrych bibliotekach naukowych literatury o amerykańskiej filozofii prawa i teorii prawa konstytucyjnego. Chyba zwyciężył lęk przed łatką "człowieka światłego":)
  • Czytelnik
    03.05.2019 23:18
    Panie Franciszku, bardzo dziękuję za ten tekst, jak zawsze bardzo dobry. Ale piszę, żeby podziękować za Pana teksty, które od jakiegoś czasu ukazują się w Gościu, od zawsze uważam, że te satyryczne są znakomite, ale ukazujące się od niedawna "standardowe" artykuły są również wspaniałe i za nie chcę podziękować. Ostatnio "wpadł mi w ręce" przy kawie tekst "Bóg wie lepiej" z numeru 17/2019 i te teksty to są po prostu cotygodniowe rekolekcje, których potrzebuję. Bardzo cenię Gościowe teksty charyzmatyczne, społeczno-polityczne, kulturalne. Bardzo, z ich powodu uważam Gościa za nowoczesną gazetę światopoglądową. Ale te Pana teksty po prostu wskazują na Boga i są świadectwem relacji z Nim, to świadectwo pokrzepia innych i buduje ich w wierze. To są teksty publicystyczne, które traktują Pana Boga na serio. Teksty, jeśli można tak powiedzieć, twardo stąpające po ziemi, bardzo logiczne, ale przez cały czas pisane w perspektywie: Bóg jest. Szczególnie dziękuję za wspomnienia S. Faustyny i Dzienniczka. To też bardzo pokrzepiające, świadectwo takiego szacunku dla tego tematu, tego Dzieła. W ogóle dołączenie Dzienniczka do Gościa przed paroma laty było błogosławionym krokiem, dziełem. Mówię na swoim przykładzie, ale w przeszłości zdarzyło mi się być w trudnej sytuacji, wtedy, jak pocieszenie, przyszło mi odkryć Dzienniczek i stał się mi on wtedy bardzo bliski. Ale to była łaska, że dane mi go było wtedy przeczytać bo potem, mimo chęci, już nie udało się drugi raz. Ale za pierwszym, każda wolna chwila, głód Dzienniczka, dzięki niemu poznanie Faustyny, która przestała być dla mnie Świętą, którą rozpoznaję tylko po charakterystycznym habicie, ale stała się bliską Osobą. I dzięki Dzienniczkowi Jezus stał się bliską, realną Osobą. Tak się poukładało, ze potem było mi dane być jakiś czas we Wspólnocie. W każdym razie tak jak piszę, mimo chęci nie udało mi się drugi raz znaleźć czasu na Dzienniczek. I wtedy trafiły mi w ręce płyty z Gościa, błogosławione Dzieło. W drodze do pracy, w drodze z pracy, w samochodzie, w dalszej trasie. Słuchanie raz, myśl o już kończy się trzecia, ostatnia płyta, ale od razu chęć żeby posłuchać od nowa. Nie było potrzebne radio ani płyty z muzyką. Kilkakrotne słuchanie, które stało sie moją ciągłą rozmową z Jezusem, i Faustyną. I za każdym razem odkrywanie nowych zdań, nowych sensów, któych się wcześniej nie widziało. Z czasem w różnych sytuacjach zdania same przychodzą do głowy, podobnie jak te z Biblii, jak najadekwatniejszy komentarz, głos sumienia. Generalnie, bardzo dziękuję za wszystko i czekam na więcej. Pozdrowienia dla Pani Joanny, zawsze delektuję się jej tekstami ale żal, że nie ma czasu skomentować. Wiem, że to się nie stanie, ale nie chcę narazić Pana na jakąś niezdrową dumę, ale czuję, ze muszę to napisać, wyrazić co myślę. Z Bogiem.
    doceń 7
  • ikar
    04.05.2019 21:14
    Dla chrześcijan największą nadzieją od dwóch tysięcy lat może być tylko westchnienie "Maranatha" - Przyjdź Panie Jezu! Wiem, że Boże "opóźnienie" jest dla nas zbawienne, ale serce tęskni za Królestwem Bożym, w którym już zła nie będzie.
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji