Nowy Numer 25/2019 Archiwum

Bądź patriotą. Jak Jezus

Rodzina i ojczyzna mają ze sobą ścisły związek. Obie też mają jeden cel – ostateczny.

We wtorek 3 maja 1791 roku pogoda była piękna. „Zajaśniało słońce z całym wdziękiem zaczynającej się wiosny” – zapisał Julian Ursyn Niemcewicz w swoim pamiętniku o dniu uchwalenia konstytucji mającej ocalić upadającą ojczyznę. W sali senatorskiej zamku królewskiego tłum był tak gęsty, „iż posłowie ledwie na miejscach swych ostać się mogli. Schody zamkowe, dziedziniec nawet, napełnione były ludem, oczekującym niecierpliwie, acz przyjdzie chwila okrzyknięcia tej świętej ustawy, na której opierali najsłodsze nadzieje swoje”.

Po siedmiu godzinach debatowania „słowo: »Zgoda« rozległo się po całej izbie, posłowie z miejsc swoich wyruszać się i zbliżać do tronu zaczęli. (...) Wtenczas król wezwał Turskiego, biskupa krakowskiego; ten zbliżył się do tronu z Ewangelią. Co za wspaniały, rozrzewniający widok: król stojący z wyciągniętą ręką na Ewangelii, przed nim szanowny kapłan, wokoło otaczający jak ojca swego naród, tysiące i tysiące rąk podniesione do góry, drżenie radości w okrzykach, rzewne łzy na wszystkich twarzach. (...) Król skończywszy rzekł: „Juravi Deo et non poenitebit me [Przysięgałem Bogu i żałować tego nie będę], kto kocha ojczyznę, niech idzie za mną do świątyni Pańskiej i przysięgę tę powtórzy” – relacjonował Niemcewicz.

Szok utraty

Kto kocha ojczyznę… W prze- dedniu katastrofy zaborów wielu mówiło o miłości ojczyzny. Wśród tych, którzy podawali się za patriotów, byli zarówno zwolennicy Konstytucji 3 maja, jak i uczestnicy konfederacji targowickiej. Niedaleka przyszłość miała pokazać wartość takich deklaracji.

Szok po utracie niepodległości niewątpliwie wzmógł w społeczeństwie miłość do ojczyzny. Dobitnie wyraził to Mickiewicz w słowach znanych dziś niemal każdemu dziecku: „Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto cię stracił”. Doświadczenie polskich emigrantów było szczególnie dojmujące, bo byli nie tylko wygnańcami z ojczystej ziemi. Było gorzej – ta ziemia przestała do nich należeć. Ich dom miał obcego zarządcę. Tułacze nie mieli dokąd wracać.

Dużo wcześniej coś podobnego musieli czuć żydowscy wygnańcy po najeździe Nabuchodonozora i upadku świątyni Salomona. „Nad rzekami Babilonu – tam myśmy siedzieli i płakali, kiedyśmy wspominali Syjon. Na topolach tamtej krainy zawiesiliśmy nasze harfy” – snuje tęskne strofy autor Psalmu 137, żeby za chwilę wybuchnąć: „Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie, niech uschnie moja prawica! Niech język mi przyschnie do podniebienia, jeśli nie będę pamiętał o tobie, jeśli nie postawię Jeruzalem ponad największą moją radość”.

Co jest takiego w skrawku ziemi, nazywanym ojczyzną, że można za nim tak tęsknić? Przypadek narodu Izraela pokazuje, że taka tęsknota może nie minąć nawet po wielu wiekach życia w rozproszeniu po całej ziemi. „Za rok w Jerozolimie” – żegnali się Żydzi przez wieki, i przez wieki daremnie. Aż do roku 1948.

W swojej ojczyźnie

Kto w połowie maja odwiedza dziś Izrael, dziwi się obecnym wszędzie flagom państwowym. Wiszą nie tylko w oknach. Całe girlandy chorągiewek zwisają nad ulicami, powiewają też na należących do Żydów samochodach – często na każdej szybie. Tak potomkowie Abrahama, Izaaka i Jakuba świętują rocznicę odzyskania niepodległości. Po niemal dwóch tysiącach lat…

Ci ludzie wiedzą, co to ojczyzna, zwłaszcza że otoczeni mrowiem wrogów, wciąż żyją w poczuciu zagrożenia. Mieszkają na tej samej ziemi, po której chodził Zbawiciel. Był członkiem tego samego społeczeństwa, którego potomkowie zasiedlają dzisiejszy Izrael. Musiał więc mieć do swojej ojczyzny osobisty stosunek. Czy więc Jezus był patriotą?

– Niewątpliwie tak! – odpowiada ks. prof. Arkadiusz Wuwer. – Patriotyzm łączy się z ojcowizną, z miejscem na ziemi. Jezus kochał swoich bliskich, pielęgnował zwyczaje żydowskie, kultywował dziedzictwo narodu. Ale Jezus przede wszystkim pokazuje nam ostateczny kształt patriotyzmu: umiłowanie ojczyzny niebieskiej. W tym znaczeniu był patriotą bardzo gorącym – przekonuje.

Co służy pokojowi

Ewangelia w wielu miejscach pokazuje związek Jezusa z ojczyzną. Szczególnie znamienny jest fragment z Łukasza: „Gdy był już blisko, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: »O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia«” (Łk 19,42-44).

Rzeczywiście tak się stało. Nawet dosłownie, bo w roku 70 oblegający miasto Tytus kazał dokoła niego usypać wały, wskutek czego nikt już nie zdołał się wymknąć z konającej stolicy. Ci, którzy w głodowym szale próbowali to zrobić, umierali potem na krzyżach ustawionych dla postrachu na stokach wałów. Na koniec miasto padło, a wspaniała świątynia zniknęła w ogniu. Naród popadł w jeszcze większą niewolę, aby po kolejnym powstaniu utracić swoją ziemię na osiemnaście wieków.

Czy to wszystko stałoby się, gdyby Izrael poznał to, co służy pokojowi? Gdyby rozpoznał czas swojego nawiedzenia?

Jedno wiemy: Jezus bolał nad tym, że jego naród zmierza ku niewysłowionym cierpieniom i tułaczce, przy której ta czterdziestoletnia na pustyni, po wyjściu z Egiptu, była krótkim epizodem.

Z powodu zagubienia swoich ziomków cierpiał także św. Paweł. „W sercu swoim odczuwam wielki smutek i nieprzerwany ból. Wolałbym bowiem sam być pod klątwą [odłączony] od Chrystusa dla [zbawienia] braci moich, którzy według ciała są moimi rodakami” – zaświadczał w Liście do Rzymian (9,13).

Paweł był świadom, że jeśli coś służy narodowi, to wierność Bogu. Rozumieli to także nawróceni wyznawcy Chrystusa: kochali ojczyznę ziemską, ale tak, jakby bezustannie siedzieli na walizkach.

„Chrześcijanie (...) mieszkają we własnej ojczyźnie, ale jako pielgrzymi. Podejmują wszystkie obowiązki jako obywatele, ale i podchodzą do wszystkiego jak cudzoziemcy... Słuchają ustalonych praw, a własnym życiem przekraczają prawa... Bóg wyznaczył im tak zaszczytne miejsce, że nie wolno go opuścić” – czytamy we wczesnochrześcijańskim „Liście do Diogneta”.

Jak rodzina

Ojczyzna jako miejsce wyznaczone przez Boga to coś podobnego do rodziny. Szczególnie podkreślił to święty Tomasz z Akwinu: cześć należną rodzicom (łac. pietas) rozszerzył na ojczyznę. Takie rozumienie patriotyzmu utrwaliło się w chrześcijaństwie. Czerpał z niego Piotr Skarga w swoich „Kazaniach sejmowych”. „Jako namilejszej matki swej miłować i onej czcić nie macie, która was urodziła i wychowała, nadała, wyniosła? Bóg matkę czcić rozkazał. Przeklęty, kto zasmuca matkę swoją. A która jest pierwsza i zasłużeńsza matka jako ojczyzna, od której imię macie i wszytko, co macie, od niej jest? Która gniazdem jest matek wszytkich i powinowactw wszytkich, i komorą dóbr waszych. Komora dóbr naszych – ojczyzna wszytkich. Jeruzalem, matka nasza – mówi Apostoł – nad wszytki matki czci i szanowania godna. Rozmyślcie, jakie od tej matki, od Korony i Rzeczypospolitej tej, dobrodziejstwa i upominki macie” – wołał płomienny kaznodzieja.

Do obrazu ojczyzny-matki nawiązał Jan Paweł II w książce „Pamięć i tożsamość”: „Patriotyzm zawiera w sobie taką właśnie postawę wewnętrzną w odniesieniu do ojczyzny, która dla każdego prawdziwie jest matką. To dziedzictwo duchowe, którym ojczyzna nas obdarza, dociera do nas poprzez ojca i matkę i gruntuje w nas obowiązek owej pietas” – pisał papież. I dalej: „Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu”.

Taki patriotyzm wyraźnie widać u wielu świętych: wdzięczność i szacunek do ojczyzny oraz potrzebę wstawiania się za nią u Boga.

„Ojczyzno moja, ile ty mnie kosztujesz, nie ma dnia, w którym bym się nie modliła za ciebie” – zanotowała w „Dzienniczku” św. Faustyna. W innym miejscu napisała: „Ojczyzno moja kochana, Polsko, o gdybyś wiedziała, ile ofiar i modłów za ciebie do Boga zanoszę”. I dodała: „Ale uważaj i oddawaj chwałę Bogu, Bóg cię wywyższa i wyszczególnia, ale umiej być wdzięczna”.

Kocham, bo moja

Umiłowanie swojej ojczyzny nie ma nic wspólnego z wypaczeniami patriotyzmu. To zrozumiałe: kto czerpie z Jezusa, nie może zamykać się w ciasnym nacjonalizmie. Świadomy chrześcijanin musi się zgodzić z tym, co odkrył św. Piotr w domu Korneliusza z Cezarei: „Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” (Dz 10,34-35).

Patriotą w rozumieniu chrześcijańskim jest więc ten, komu zależy na dobru innych ludzi, a w szczególności rodaków. Tu tkwi istota zdrowego patriotyzmu: kocham moją ojczyznę nie dlatego, że jest najlepsza, lecz dlatego, że jest moja. Patriotyzm nie wyklucza szacunku i życzliwości dla innych narodów, ale wynika z porządku miłości, który pierwszeństwo przyznaje temu, co najbliższe.

Potwierdza to Inese Błażyca, Łotyszka od ponad dwudziestu lat mieszkająca w Polsce. – Bardzo mi się w Polsce podoba, lubię tu ludzi, ale moją ojczyzną jest Łotwa. Nie mogłabym tak po prostu stać się Polką. Moi dziadkowie walczyli o wolność mojego kraju. Miałam piętnaście lat, gdy ta wolność ponownie przyszła. Czułabym się nielojalna wobec poprzednich pokoleń, gdybym „zmieniła ojczyznę”– mówi z przekonaniem. Jest jednak dla niej oczywiste, że z mężem Polakiem wychowują polskie dzieci. – Mieszkamy w Polsce, żyjemy w tym środowisku i dla naszych dziewczynek naturalny jest patriotyzm polski – zauważa. – Mogę być w Polsce szczęśliwa właśnie dlatego, że jestem Łotyszką. Gdyby mi to zabrano, nie wiedziałabym, kim jestem – dodaje z uśmiechem.

Patriota idealny

Podobieństwo ojczyzny do rodziny narzuca się niemal odruchowo. Podobnie jak poczucie, że obie te rzeczywistości mają ze sobą wyraźny związek. Nie jest więc chyba przypadkiem, że środowiska, które mają awersję do rodziny, bardzo często nie cenią też patriotyzmu. Zgadza się z tą obserwacją ks. Arkadiusz Wuwer. Zwraca uwagę, że oprócz wypaczeń patriotyzmu kojarzonych z prawicą, takich jak nacjonalizm, szowinizm czy ksenofobia, są także „lewicowe”: kosmopolityzm, deprecjonowanie w ogóle wartości narodu i ojczyzny. – W zdrowej nauce o patriotyzmie powinno się zachować proporcje w krytyce obu rodzajów wynaturzeń patriotyzmu – zauważa.

W istocie więc najlepszą formą patriotyzmu jest naśladowanie Jezusa Chrystusa, patrioty idealnego, który zna cel naszej drogi i tam nas prowadzi.

– Ostatecznie patriotyzm jest umiłowaniem naszej ojczyzny niebieskiej, niebieskiego Jeruzalem, do którego idziemy przez ojczyznę ziemską – podkreśla ks. Wuwer.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji