Nowy numer 43/2019 Archiwum

Więcej niż ból

– Jezus może zabrać moje ramię, bo wszystko, co moje, jest też Jego – mówił Nelson Santana. O jego wstawiennictwo proszą dziś ci, którzy pragną dobrej śmierci.

Ksiądz Gerhard Anderer modlił się w kaplicy w trakcie rekolekcji dla młodych prezbiterów, kiedy przyszedł do niego przełożony zakonny i powiedział, że ktoś go szuka. Chciał się z nim widzieć 9-letni Nelson Santana, leżący od kilku miesięcy w szpitalu. Ciemnoskóry chłopiec, nazywany zdrobniale Nelsinho, cierpiał na złośliwy nowotwór. Mówił, że umiera, i prosił o udzielenie sakramentów. – Chcę już odejść z Jezusem – powiedział Nelsinho, kiedy ksiądz przyjechał na miejsce. – I powinienem przyjąć sakramenty, tak jak się uczyłem.

Przyjął Komunię św. i namaszczenie chorych, położył głowę na poduszce i zamknął oczy. Chwilę później otworzył je i powiedział: – Nie umieram! Teraz czuję się dobrze!

„Sakrament namaszczenia chorych był dla niego takim pocieszeniem, że przywrócił mu zdrowie” – zapisał później ks. Anderer.

Nie będę się skarżył

Poprawa nie trwała długo. Wkrótce Nelsinho odszedł do Pana. Jego choroba zaczęła się 2 lata wcześniej. Podczas zabawy chłopiec boleśnie zranił się w lewe ramię. Z powodu ciągłego bólu trafił do szpitala w Araraquarze w stanie São Paulo. Tam poznał siostrę Gennarinę z zakonu Apostołek Najświętszego Serca Jezusowego. 52-letnia zakonnica pochodziła z Włoch. Przyjechała do Brazylii na misję i posługiwała na oddziale pediatrycznym. S. Gennarina zauważyła, że pacjent jest inteligentny jak na swój wiek i zainteresowany sprawami Bożymi. Zapytała, czy chciałby w czasie między badaniami wziąć udział w katechezie. Nelsinho przystał na to. Z entuzjazmem śpiewał piosenkę: „Moje serce należy tylko do Jezusa, a moją radością jest święty krzyż”. Obiecał też Chrystusowi, że codziennie będzie dźwigał własny krzyż i nigdy nie będzie z tego powodu narzekał.

Po pewnym czasie chłopiec poczuł się dobrze i wrócił do domu znajdującego się w miejscowości Ibitinga, niedaleko Araraquary. Jego rodzice, João Joaquim i Ocrécia, pracowali w posiadłości ziemskiej należącej do niejakiego Otávio Pereiry. Nelsinho był trzecim z ośmiorga ich dzieci. Rodzina musiała być wierząca, choć niewiele na ten temat wiadomo. Mały Nelson był ochrzczony, ale przed rozpoczęciem szpitalnej kalwarii nie zdążył przystąpić do Pierwszej Komunii św.

Ręka Boga

Pewnego dnia chłopiec wpadł do kuchni i powiedział do przygotowującej obiad mamy: – Popełniłem śmiertelny grzech! Po czym zdziwionej Ocrécii wyjaśnił: – Obiecałem Jezusowi nie skarżyć się na ból i cierpienie. Ale teraz nie daję rady. To już za dużo. Z moim ramieniem jest gorzej niż przedtem.

Matka zapewniła go, że nie zgrzeszył, informując ją o problemach ze zdrowiem, a ojciec zabrał go znowu do szpitala. – Wiedziałam, że w końcu przyjdziecie! Zaparzę kawę – ucieszyła się na widok chłopca s. Gennarina. João Joaquim wyjaśnił jednak, że sytuacja się pogorszyła. Natychmiast wykonano rentgen i wszystkie potrzebne badania. Wyniki były złe. Pacjent miał złośliwego kostniakomięsaka. Konieczna była natychmiastowa amputacja lewej ręki poniżej ramienia, ale nawet to nie dawało gwarancji wyleczenia. Trzeba było przekazać tę wiadomość niespełna 9-letniemu chłopcu. Wyznaczono do tego s. Gennarinę. Zakonnica zapytała Nelsona, czy pamięta piosenkę, którą śpiewał. Ten odparł, że często ją powtarza. – Ofiaruję Jezusowi mój ból – dodał. – Wiesz, Nelsinho, wygląda na to, że dziś Jezus poprosi o znacznie więcej niż o ból – powiedziała s. Gennarina. – Niech siostra mówi bez obaw – odpowiedział 9-latek. – Nawet jeśli chodzi o całe ramię, Jezus może je zabrać, bo wszystko, co moje, jest też Jego.

Zaraz potem chłopiec został przeniesiony do sali operacyjnej, gdzie poddano go amputacji.

Ostatnia Wigilia

Po zabiegu Nelsinho został w szpitalu. W tym czasie przystąpił do Pierwszej Komunii św. Chciał przyjmować ją codziennie, ale w szpitalu brakowało kapelanów. W sierpniu 1964 r. do Araraquary przyjechał wyświęcony niedawno ks. Gerhard Anderer. Kiedy odwiedził szpital, spotkał 9-latka z amputowaną ręką. Nelsinho przebywał w szpitalu już od 8 miesięcy. Zapytał, czy ks. Anderer mógłby mu codziennie przynosić Komunię. Kapłan zgodził się. Od tej pory zaczął regularnie odwiedzać małego pacjenta. Sakrament był wielkim pocieszeniem dla chłopca, który nieustannie cierpiał – czuł ból, a rana po amputacji cuchnęła. Kiedy Nelsinho nie mógł już wytrzymać, mocno całował krzyż, który dostał od s. Gennariny. Pewnego razu poprosił o spowiedź. – Byłem tchórzem. Krzyczałem z bólu – tłumaczył. Ksiądz pocieszył go, tłumacząc, że Jezus także krzyczał, będąc na krzyżu.

Nelsinho i ks. Anderer dużo rozmawiali. Kapłan nie mógł się nadziwić temu, jak głęboko mały chłopiec potrafił rozumieć mistykę cierpienia. – Moim kluczem do nieba jest krzyż Jezusa Chrystusa – powtarzał Nelsinho.

24 grudnia, gdy s. Gennarina zaczęła przygotowywać szopkę dla Nelsinha, ten powiedział: – Mnie już tu nie będzie.Później w rozmowie z ks. Andererem wyznał wprost: – Dziś w nocy Jezus zabierze mnie do nieba. Właśnie z Nim o tym wszystkim rozmawiałem. – Przypominało mi to rozmowę, którą Jezus odbył z apostołami podczas ostatniej wieczerzy. Zachowałem to w sercu i podziękowałem Nelsonowi.

O godzinie 19, kiedy ks. Gerhard zaczynał sprawować Eucharystię w pobliskiej miejscowości Fernando Prestes, Nelsinho zmarł.

o śmierć szczęśliwą

Nelson Santana został pochowany na koszt władz na cmentarzu w Araraquarze. Jego rodziny nie było stać na zorganizowanie pogrzebu. Leczenie dużo kosztowało, w dodatku z powodu podróży z synem na różne badania ojciec Nelsinha często nie mógł pojawiać się w pracy.

Z kolei ks. Anderer niedługo po śmierci chłopca został przeniesiony do innej miejscowości. Po 5 latach przyjechał do Araquary specjalnie po to, żeby pomodlić się nad grobem małego przyjaciela. Ze zdziwieniem stwierdził, że nagrobek jest zadbany i leżą na nim świeże kwiaty. Pracownik cmentarza wyjaśnił mu, że przychodzi tam mnóstwo okolicznych mieszkańców, którzy proszą o wstawiennictwo. Ksiądz Anderer zebrał kilka świadectw wysłuchanych modlitw. Dotyczą one najczęściej dobrej śmierci, jak to przedstawione przez ks. Albino Saluhako. Kapłan z miasta Huambo w Angoli został pewnej nocy wezwany do umierającego dziecka. Mimo awarii samochodu, godziny policyjnej i zagrożenia ze strony działających w okolicy bojówkarzy dotarł na miejsce. Udzielił choremu sakramentów i towarzyszył mu przez kilka ostatnich godzin życia.

W kwietniu 2019 r. papież Franciszek podpisał dekret uznający heroizm cnót Nelsona Santany.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama