Nowy numer 42/2019 Archiwum

Papież będzie dobrze przyjęty

O relacjach katolicko-‑prawosławnych oraz kondycji prawosławia w Bułgarii opowiada bp Gerazym.

Andrzej Grajewski, Alina Petrowa-Wasilewicz i Krzysztof Tomasik (KAI): Niebawem Bułgarię odwiedzi papież Franciszek, a w 2001 r. był tu Jan Paweł II. Jak była oceniana wizyta papieża Polaka przez Bułgarski Kościół Prawosławny?

Biskup Gerazym: Pielgrzymka Jana Pawła II miała szczególne znaczenie. Papież przyjechał, aby zetrzeć plamę na naszym honorze w związku z oskarżeniami Bułgarów o udział w spisku na jego życie. Oczywiście nie mówimy o sprawach dogmatycznych. One w czasie takich wizyt nie są rozstrzygane. Jednak reakcja ludzi na obecność Jana Pawła II i jego nauczanie o przebaczeniu, którego wówczas byliśmy świadkami, stanowiła wartość dla obu stron. W spotkaniu wziął udział patriarcha Maksym (Minkow) oraz obecny patriarcha Neofit (Dimitrow), który wówczas był metropolitą w Ruse. Wspominamy tamten czas jako serdeczne, międzyludzkie spotkanie.

Jakie są obecne relacje prawosławnych z katolikami?

Katolicy w Bułgarii są grupą mniejszościową. Jest ich ok. 90 tys. i żyją rozproszeni w kilku punktach. Bułgarzy są tolerancyjni i nigdy nie dochodziło u nas do gorących sporów na tle religijnym. Miejscowi katolicy są po prostu swoi, dlatego nie ma żadnego problemu w relacjach między wiernymi obu naszych Kościołów. Znam taką wioskę Nowo Dełczewo na południu, w której są dwie cerkwie. Jedna jest prawosławna, druga unicka i wszyscy żyją od pokoleń zgodnie, nie ma tam napięć na tle wyznaniowym. Jeśli zaś chodzi o kontakty na poziomie hierarchii, to u nas decyzje muszą być podejmowane kolegialnie przez Synod naszego Kościoła. W dialogu teologicznym oraz ruchu ekumenicznym nasz Kościół nie bierze udziału. Dotyczy to nie tylko katolików, ale także innych Kościołów chrześcijańskich. Nasi wierni wykształceni teologicznie wiedzą, kto ma sukcesję apostolską, a kto nie. I oczywiście w naszych relacjach jest to wielka wartość, bo katolicy mają zachowaną sukcesję apostolską.

Jak odbierany jest w Bułgarii papież Franciszek?

W wielu miejscach jest dobrze odbierany, bez względu na oceny religijne. Jego wizyta w naszym kraju jest oczekiwana i będzie dobrze przyjęty, zarówno przez władze państwowe, jak i samorządowe. Przewidziane jest także spotkanie papieża z Synodem naszego Kościoła. Postaramy się odwzajemnić jego serdeczny stosunek do wszystkich ludzi.

A jak Ksiądz Biskup osobiście go postrzega?

Papież Franciszek jest wyjątkowo sympatyczny, ale odbiega od obrazu papieża, jaki ja sobie wyobrażam. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle. Papież zazwyczaj kojarzy się z kimś surowym, wymagającym. Jan Paweł II potrafił połączyć obie te rzeczy, wielką godność sprawowanego urzędu z serdecznym podejściem do każdego człowieka. Aby zarządzać tak wielką i skomplikowaną strukturą jak Kościół katolicki, potrzebne są wyjątkowe cechy i zwykły człowiek nie może temu podołać. Sam Bóg mu pomaga i niweluje drobne niedociągnięcia. Głową Kościoła jednak jest Pan Jezus.

Jak Ksiądz Biskup widzi kondycję Kościoła prawosławnego w Bułgarii?

Od 30 lat żyjemy w wolnym społeczeństwie. Niestety Kościół prawosławny w Bułgarii stracił szansę na odrodzenie po upadku komunizmu, jakie było widoczne w innych krajach, gdzie prawosławie dominuje, np. w Rumunii, Serbii czy Rosji. Do tego przyczynił się rozłam, do jakiego doszło u nas w latach 90. ubiegłego stulecia na gruncie różnic politycznych. W praktyce oznaczało to podział na tzw. niebieskich i czerwonych, czyli demokratów oraz siły postkomunistyczne. Wywołało to wielki zamęt i dezorientację wśród wiernych. Nawet ci, którzy odkrywali wiarę na nowo i chcieli wrócić do Kościoła, nie wiedzieli, do jakiego mają pójść, gdyż funkcjonowały w tym czasie dwa episkopaty. To hamowało proces odrodzenia wiary w narodzie. Kiedy rozłam został przezwyciężony w 2004 r., okazało się, że minął także czas pierwszego rozbudzenia religijnego, który był tak istotny w innych krajach. Kościół prawosławny w Bułgarii wskutek rozłamu stracił ten pierwszy impuls, kiedy powrót do wiary był naturalną potrzebą wielu ludzi w naszym kraju. Później zaś dały o sobie znać różne problemy społeczne, polityczne i demograficzne. Wielu wyjechało na Zachód, co musiało się także odbić na pracy duszpasterskiej, szczególnie w parafiach wiejskich, które nagle straciły swoich wiernych. Powinniśmy także krytycznie ocenić nasze własne zachowanie. W moim przekonaniu nie potrafiliśmy znaleźć najlepszej, najskuteczniejszej drogi do ludzi. Pomimo tych wszystkich trudności jest rzeczą niezwykłą, że ludzie prowadzeni przez Ducha Świętego nadal przychodzą do kościołów, uczestniczą w liturgii, przyjmują sakramenty, spowiadają się. Niestety, liczba osób biorących udział w życiu kościelnym jest u nas niewielka w porównaniu z innymi krajami prawosławnymi w Europie.

Jaka była droga Księdza Biskupa do kapłaństwa?

Dość nietypowa. Pochodzę z rodziny, w której osobą najbardziej wierzącą była babcia, i to ona mnie ukształtowała pod względem religijnym. Po szkole średniej ukończyłem Akademię Teatralną w Sofii. W 2002 r. brałem udział w kursach dla absolwentów akademii teatralnych, organizowanych w Warszawie. Poznałem wtedy rektora uczelni, Jana Englerta, którego bardzo mile wspominam, gdyż miał duży sentyment do Bułgarii, gdzie kręcił jeden ze swoich filmów. Później jako aktor pracowałem w jednym z prywatnych zespołów w stolicy. Kiedy zaczynaliśmy odnosić sukcesy, zdecydowałem się wybrać drogę powołania duchownego. W 2006 r. poszedłem do diwotinskiego klasztoru Świętej Trójcy niedaleko Sofii i przez trzy lata byłem tam nowicjuszem. Marzyłem wówczas, aby zostać pasterzem, i cieszyłem się z tego, że mogę to połączyć z życiem monastycznym. Później jednak musiałem pójść dalej, realizując misję podążania za Chrystusem. I ciągle jestem w drodze, starając się być z ludźmi.

Jak wyglądają relacje Kościoła z państwem?

Nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Zewnętrznie wszystko wygląda dobrze, ale problem polega m.in. na tym, że w odróżnieniu np. od Polski w Bułgarii nie ma wielu polityków, którzy deklarują się jako osoby wierzące. Chociaż czasami głos Kościoła jest przez polityków zauważany, jak było w przypadku konwencji stambulskiej – Kościół prawosławny zdecydowanie protestował przeciwko jej przyjęciu. Paradoksalnie w tej sprawie mieliśmy wsparcie nawet ze strony socjalistów, a więc partii postkomunistycznej.

Nowa ustawa wyznaniowa, zakazująca m.in. wspólnotom religijnym otrzymywania wsparcia ze źródeł zagranicznych, w jakimś sensie preferuje Kościół prawosławny.

Nie byliśmy inicjatorami tej ustawy i prosiliśmy, aby tej kwestii nie ruszać. To jest materia bardzo delikatna, o której większość polityków nie ma żadnego pojęcia. Jeśli chodzi o dotacje ze strony państwa, które przewiduje ta ustawa, można to było załatwić przez nowelizację ustawy budżetowej, bez potrzeby pisania nowego prawa wyznaniowego. Wyjaśniano nam, że ustawę przyjęto m.in. ze względu na bezpieczeństwo narodowe. Chodziło o ograniczenie dofinansowania wspólnot muzułmańskich ze strony zagranicznych podmiotów.

Jakie są wspólne cywilizacyjne wyzwania stojące przed Kościołem katolickim i prawosławnym w Bułgarii?

Wszyscy tworzymy Unię Europejską i jesteśmy zobowiązani wyznawać wspólne wartości. Dla człowieka wierzącego, bez względu na to, czy jest katolikiem, czy prawosławnym, najważniejszym punktem odniesienia będzie Bóg. Niestety, w Unii największe państwa i najważniejsi liderzy działają na rzecz sekularyzacji, czyli oddzielenia Boga od społeczeństwa. Możesz Boga wyznawać prywatnie, ale nie możesz tego robić publicznie, na przykład domagając się, aby twoja wiara wpływała na stanowione prawo. Tymczasem jeśli Boga nie ma w prawie, człowiek ma ogromne problemy z realizacją norm moralnych, które są sprzeczne ze stanowionym prawem. Dla chrześcijanina punktem odniesienia powinien być Bóg. Jeśli tego nie ma, pojawiają się wątpliwości, które powinniśmy nazwać po imieniu. Tak było np. z konwencją stambulską. Idea była słuszna. Nikt nie jest przeciw poszanowaniu i chronieniu praw kobiet, ale konwencja przybrała formę zapisów o charakterze antyreligijnym. Jeśli jutro wyjdę na ulicę i powiem, że jestem przeciwny małżeństwom homoseksualnym oraz aborcji, która jest tolerowana w większości krajów unijnych, automatycznie w świetle zapisów tej konwencji staję się religijnym radykałem. Jeśli więc będę przestrzegał praw, które są nam narzucane, stanę w sprzeczności z własnym sumieniem. Chrześcijaństwo zawsze było prześladowane, ale dzisiaj mamy do czynienia z wyjątkowo perfidnymi metodami działania naszych przeciwników. W związku z tym nieraz trudno jest się im przeciwstawić, chociaż wiemy, że Bóg nie będzie nigdy zwyciężony, i w tym jest nasza nadzieja. Polska jest inna niż pozostałe kraje unijne. Wspominam, jak byłem u was i w zwykły dzień weszliśmy do katedry w Warszawie. Odprawiano tam liturgię i cała świątynia była pełna ludzi. Tego u nas i na Zachodzie się już nie zobaczy. Dlatego cieszę się, że w Polsce więź ludzi z Bogiem jest nadal tak silna. To jest wielka wartość. Róbcie co tylko możliwe, aby to zachować, i nie dajcie się zwieść rozmaitym ludzkim projektom. •

Biskup Gerazym (Aleksandyr Georgiew)

Urodził się w Sofii. Po ukończeniu studiów aktorskich pracował w tym zawodzie. W 2009 r. został mnichem. W 2014 r. otrzymał godność archimandryty i stanowisko głównego sekretarza Świętego Synodu Bułgarskiego Kościoła Prawosławnego. W 2016 r. wyświęcono go na biskupa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL