Mało kto wie, jak znakomitego patrona ma polska młodzież – św. Stanisława Kostkę. Wielu niezbyt on interesuje ze względu na jego cukierkowaty wizerunek na niektórych obrazach – tak słodki, że aż odrzucający. Cóż, w sztuce panowała kiedyś maniera „religijnej poprawności” – ale nie ma to nic wspólnego z prawdziwym Stanisławem. Być może był nadwrażliwy w dzieciństwie, ale później mu przeszło. Wydoroślał. Wystarczy przeczytać jego listy, które napisał jako nastolatek. Rodzice opłacili Stanisławowi szkołę w Wiedniu. Chłopak postanowił tam, że wstąpi do zakonu jezuitów.








