Nowy numer 17/2019 Archiwum

Nareszcie!

Po chwilowej euforii Izrael wrócił do normy i zaczął robić to, co potrafił najlepiej: narzekać i szemrać. Nawet dochodząc do wyśnionej Ziemi Obiecanej, wysyłał do nieba SMS-y z pretensjami. Słowo ma moc. Zabija. I ożywia.

W czasie dyplomatycznego kryzysu na linii Rzeczpospolita–Izrael krążył w sieci dowcip. Anioł podchodzi do Boga i rzuca: „A na domiar złego dwa narody wybrane się pokłóciły”. Patrzę na zachowanie Izraelitów maszerujących przez 40 lat przez pustynię i nie mogę przestać się dziwić: jak bardzo jesteśmy do siebie podobni!

Jak wynika z badań ośrodka Pentor, narzekanie jest jednym ze sposobów, w jaki Polacy najczęściej wyrażają emocje. Myślę, że podręczniki do nauki języka polskiego powinny zaczynać się od rysunku z podpisem: „To pan Kowalski. Jest właśnie niezadowolony z tego, że pada deszcz. Pan Kowalski nie lubi chamstwa, jazzu i Legii Warszawa”. Kwintesencją naszego narzekania jest obrazek z „Wojny domowej”, kiedy to podczas przeglądu młodych kapel Pawełek z ekipą śpiewają na całe gardło: „Tak mi źle, tak mi źle, tak mi szaro”. Do hymnu!

Grzechem, który najczęściej wytykał Bóg Izraelowi, było szemranie i narzekanie.

Nie weszli do nieba

Dostępne jest 13% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji