Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Żywiczna łza Jezusa

Jego przodkowie budowali świątynie. On, podpułkownik w stanie spoczynku, uczestnik misji pokojowych ONZ, pedagog i lokalny artysta, stawia Jezusowi kapliczki. Na swojej działce stworzył Kapliczkowo – miejsce, w którym Chrystus ma kilkaset twarzy.

Kapliczkowo to niezwykłe miejsce w Dubiu w województwie łódzkim. W malowniczym zakątku leśnym znajduje się prywatne muzeum. Znaczną część zbiorów stanowią przydrożne kapliczki i twarze Jezusa autorstwa Bernarda Zboińskiego. Obecnie samych kapliczek jest ponad 360. Są też obrazy, krzyże, Golgota, na której umierającego Zbawiciela otaczają rzymscy żołnierze. Na tym nie koniec. Przybywający do Dubia mogą zobaczyć także różnego rodzaju narzędzia rolnicze, przedmioty rodem z PRL, a nawet instalacje z akcentami militarnymi.

Bez papieża i ks. Popiełuszki

Pierwsza kapliczka wykonana przez pana Bernarda miała około dwóch metrów. Stanęła tuż przy jego posesji. Była oryginalna, piękna, wypracowana. Niestety (a może na szczęście), nie stała tam zbyt długo, bo wpadła komuś w oko i została skradziona.

– Na początku trochę się zdenerwowałem, ale złość szybko mi przeszła – opowiada pan Bernard. – Uznałem, że skoro zginęła, to znaczy, że jest zapotrzebowanie na takie dzieła, że musiała się komuś spodobać. Postanowiłem więc zrobić drugą, trzecią… setną. Kto wie, może gdyby nie ta pierwsza kradzież, nie byłoby Kapliczkowa. Dziś, gdy jakieś kapliczki, obrazy czy zbiory mi giną, nie jest to problem. Mam nadzieję, że ktoś gdzieś je ustawi, uszanuje, a może nawet, wpatrując się w nie, dozna przemiany, nawrócenia – opowiada artysta.

W ostatnim czasie z posesji dawnego oficera zginęła rzeźba bł. ks. Jerzego Popiełuszki. – Kiedy byłem tu ostatnio, jeszcze był. Ale – jak widać – dostał nóg. Szkoda. Lubiłem go. Stał tu wyprostowany, w sutannie, z krzyżem w ręku. Były też napis: „Solidarność” i data śmierci kapłana. Obok figury zawiesiłem kilka kasków. U stóp ułożyłem kamienie przywiezione z miejsca, gdzie ks. Jerzego wrzucono do Wisły. Proszę popatrzeć, kamienie też zabrano.

Na terenie Kapliczkowa nie ma już także dużej figury Jana Pawła II. Jej brak to jednak nie sprawka złodziei. Papież miał elementy metalowe i pewnego dnia podczas burzy uderzył w niego piorun. Wykonana z olchy, licząca kilka lat figura rozpadła się na kawałki.

W poszukiwaniu cudu

W królestwie pana Bernarda do powstania pasyjki, rzeźby Chrystusa frasobliwego, Maryi, aniołów czy świętych zawsze potrzeba kawałka drewna, impulsu i… często przypadkowego przedmiotu. Ten ostatni bywa inspiracją. W leśnym muzeum można spotkać kapliczki z… niecki do wyrabiania ciasta, zabytkowego krzesła, koszyka wiklinowego, a nawet ze starego okna. Zobaczymy tu m.in. kapliczkę pełną różnego rodzaju zegarów, która przypomina o upływającym czasie. Dopełnieniem instalacji jest napis: „Bóg widzi, czas ucieka, śmierć goni, wieczność czeka”. W Kapliczkowie jest też Jezus z koroną cierniową na głowie wykonaną z drutu kolczastego. Wzrusza zwłaszcza tubylców, którzy znając historię regionu, mają w pamięci, że ów drut pochodzi z 1939 roku z okopów.

Do refleksji skłania też kapliczka nawiązująca do katastrofy smoleńskiej. Jej elementami są skrzydła samolotu, które wraz z rosnącym drzewem tworzą krzyż. 96 połamanych, zniszczonych i niekompletnych korpusów podarowanych panu Bernardowi przez zaprzyjaźnionego kamieniarza nawiązuje do ofiar kwietniowej tragedii 2010 roku. Wszystko to tworzy niezwykły klimat. Nic dziwnego, że w tym miejscu wielu wiernych próbuje doszukać się… cudu.

– W moich zbiorach mam twarz Jezusa, którą niektórzy chcą uznawać za cudowną. Jakiś czas temu na sosnowej desce namalowałem Jego oblicze, które stanowiło podstawę kapliczki. Silne słońce sprawiło, że pod okiem Jezusa deska pękła. Ze szczeliny wyciekła żywica, która po pewnym czasie zabarwiła się na czerwono i zaschła. Wygląda to tak, jakby Jezus płakał. Ludzie, którzy tu przychodzą i patrzą na tę kapliczkę, mówią, że doświadczyli cudu. Tłumaczę, że zadziałała przyroda. Niektórzy przyjmują moje słowa, inni w tym zjawisku upatrują czegoś nadzwyczajnego. Ja jestem żołnierzem, który twardo stąpa po ziemi. Znam prawa natury, ale jeśli komuś takie przekonanie pomaga, porusza jego serce, to się cieszę – mówi pan Bernard.

Uczeń Jerzego Dudy-Gracza

Bernard Zboiński każdą swoją rzeźbę stara się najpierw przemyśleć. – Już w wojsku zajmowałem się sztuką. Jednym z moich zadań była edukacja i przybliżanie kultury żołnierzom. Skończyłem studia pedagogiczne i na mojej głowie spoczywało organizowanie wyjść do kina, teatru, pomoc w uzupełnieniu wykształcenia. Służba w wojsku, zwłaszcza podczas misji pokojowych, pokazała mi, jak ważna jest wiara. Kiedy czas był spokojny, nie było ataków, kaplica polowa świeciła pustkami. A gdy robiło się gorąco, wszyscy nagle stawali się gorliwymi katolikami. Po przejściu na emeryturę to, co duchowe, stało mi się jeszcze bliższe. Kapliczki to takie formy, które skłaniają do refleksji, zatrzymania. Niosą przesłanie. Inaczej niż krasnale w Niemczech. Nasi sąsiedzi lubią ustawiać takie figurki w ogrodach. Na szczęście dla nas ważniejsi są święci, Chrystus frasobliwy czy kapliczki maryjne – opowiada pan Bernard.

Artysta od lat nie tylko rzeźbi i maluje, ale także organizuje plenery, na których dzieli się swoją wiedzą uzyskaną przed laty między innymi od… Jerzego Dudy-Gracza. To od niego otrzymał przygotowanie warsztatowe. Dziś wykonanie kapliczki zajmuje mu kilka dni. Na początku pan Bernard układa sobie wszystko w głowie i zastanawia się, jak dzieło będzie wyglądać. Później przystępuje do realizacji. Kompozycja często się zmienia, wszystko jednak musi być spójne. I, co ważne, każda kapliczka musi pasować do miejsca, w którym zostanie umieszczona.

– Najtrudniej jest rzeźbić Matkę Boską. Jezusa jest mi znacznie prościej wykonać. Wyraz twarzy, który zaplanuję, osiągam poprzez odpowiednie ułożenie oczu i ust. To, co robię, traktuję jako dar od Boga. Często czuję, że to jakiś impuls z nieba. Te kapliczki lubię najbardziej, bo są odbiciem wnętrza. Powstają z potrzeby serca. Mają drugie życie. I to one najbardziej się ludziom podobają – opowiada artysta.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji