Nowy Numer 25/2019 Archiwum

RPD: W deklaracji LGBT plus niepokoi potencjalne naruszenie konstytucji

W tzw. deklaracji LGBT plus niepokoi mnie potencjalne naruszenie konstytucji - przepisów dotyczących prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi poglądami - powiedział w poniedziałek Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.

W połowie lutego prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał tzw. deklarację LGBT plus. Dokument zakłada działania w takich obszarach, jak: bezpieczeństwo, edukacja, kultura i sport, administracja, a także praca. W dziedzinie edukacji w deklaracji zapowiedziano m.in. wprowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej w każdej szkole, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

W ubiegłym tygodniu RPD Mikołaj Pawlak skierował do prezydenta Trzaskowskiego pismo, w którym pyta o realizację zapisów deklaracji, odnoszących się do edukacji seksualnej oraz problematyki LGBT. Rzecznik poprosił o odpowiedź m.in. na to, "jakie korzyści i dobra ma nieść realizacja deklaracji LGBT plus w zakresie konstytucyjnego prawa rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi poglądami?".

W poniedziałek w Radiu Zet Pawlak podkreślił, że w ostatnim czasie dotarło do niego wiele sygnałów od obywateli i organizacji społecznych, "wyrażających głęboki niepokój związany z zamiarem wprowadzenia do edukacji szkolnej zasad przewidzianych w deklaracji LGBT plus".

Jego zdaniem deklaracja podpisana przez prezydenta stolicy może nie mieć podstawy prawnej. "Niepokoi mnie potencjalne naruszenie konstytucji, przepisów dotyczących prawa rodziców do wychowania zgodnie z własnymi poglądami. To my, rodzice, mamy prawo ustalić, w jakim wieku dzieci będą dowiadywały się o różnych sprawach życia dorosłego" - powiedział Pawlak.

Na uwagę, że w deklaracji nie ma mowy o edukacji seksualnej w wieku przedszkolnym odpowiedział: "dlatego proszę pana prezydenta, by to wyjaśnił, bo deklaracja jest zbyt ogólna". "Chcę wiedzieć, co ma na myśli, że edukacja będzie się opierała na standardach WHO" - wyjaśnił rzecznik.

Pytany, co jest niepokojące w standardach WHO odpowiedział, że "właśnie seksualizacja dzieci". "Część rodziców może się z tym nie zgadzać, i mają do tego pełne prawo. Jeżeli ktoś za ich plecami będzie usiłował takie rzeczy wprowadzać do edukacji szkolnej, to nie ma na to zgody" - oświadczył RPD.

Jego zdaniem, edukacja seksualna oparta na standardach WHO może prowadzić do "całkowitej degrengolady, jaka ma miejsce w krajach, w których było to wprowadzone wiele lat temu".

« 1 »

Zobacz także

  • LarioVE
    11.03.2019 12:10
    "Gdzie ta degrengolada?" - pytasz, jakbyś zakładał, że Pana Rzecznika w ogóle interesuje rzeczywistość. Przecież nie po to PiS go wybrał na to stanowisko.
    doceń 4
  • jola1954
    11.03.2019 14:19
    Jeszcze nic nie zrobił dla dzieci,a już wszystkich poucza.
    doceń 2
  • Stanisław_Miłosz
    11.03.2019 16:54
    Wreszcie polskie dzieci mają Rzecznika Praw Dziecka do rzeczy.

    Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że choć Deklaracja LGBT+ prezydenta Trzaskowskiego (czy też innych włodarzy miast i gmin, jeśli pójdą za przykładem do którego są wzywani i zachęcani) jest tylko deklaracją pozaprawną deklarzacją w sprawach treści przekazywanych w nauczaniu szkolnym (w innych kwestiach niekoniecznie), to wcale to nie świadczy, że w jakiś zakamuflowany sposób, dla rodziców oszukańczy. nie będzie prób jej wcielania w życie.

    Za czasów PRL wiele form indoktrynacji w szkołach, na uniwersytetach, nie było w prawie explicite wyszczególnionych (jak np. konstytucyjny nakz wiecznej przyjaźni i braterstwa z ZSRR), a przecież były realizowane - przy pomocy tzw. pasów transmisyjnych: nauczycieli-towarzyszy partyjnych (PZPR), nauczycieli uwieszonych u klamki władzy, ale też i nauczycieli wspópracowników SB, którzy jeśli byli jakimiś korzyściami do wspólracy zachęceni nie tylko musieli się wykazać donosicielstwem na kolegów i rodziców uczniów, ale i właściwą postawą.

    Dziś takimi "pasami transmisyjnymi" mają być m.in. "latarnicy". Poza tym władza samorządowa ma wiele zgodnych z prawem - choćby finansowanie szkół, płace itd. - choć nieformalnych metod wpływania na szkoły, na ich kierownictwo, by takie zbrodnicze jak w "deklaracji" cele jednak realizować.

    Uważm, że właściwym sposobem zmniejszjącym ryzyko indoktrynowania dzieci takimi treściami jak zalecane przez WHO na lekcjach, szczególnie prowadzonych przez edukatorów z zewnątrz szkoły, nie ujętych w prawem ustanowionych programach nauczania*/, sposobem umożliwiającym rodzicom sprawdzanie czy nie są oszukiwani, byłoby obowiązkowe rejestrowanie tych lekcji (dziś to żaden problem techniczny i finansowy) i bezzwłoczne obowiązkowe udostępniane nagrań do oglądu rodzicom na stronach internetowych szkół (też żaden problem: każda gmina ma swój portal, tylko dodać zakładki szkół, autoryzację i inne niezbędne zabezpieczenia dla ograniczenia dostępu dla uprawnionyc).


    */ Na zajęciach z programów nauczania konieczności rejestrowania nie ma, choć tam też możliwe jest jakieś "przemycanie" pod szyldem wychowywania, ale tu bym jednak ufał nauczycielom.
  • nieświęty
    11.03.2019 18:48
    Który przepis konstytucji potencjalnie naruszony ? Rzecznik bredzi.
    doceń 3

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL