Nowy Numer 28/2019 Archiwum

Oto Człowiek

Czerwony płaszcz rozchyla się na piersiach Jezusa, odsłaniając fragment umęczonego, ubiczowanego, związanego sznurami ciała. Ten skrawek ciała przybiera kształt wielkiego serca. Najświętszego Serca Jezusa.

Ecce Homo (łac. Oto Człowiek) to popularny od stuleci motyw w sztuce. Ukazuje scenę z Ewangelii według św. Jana, gdy Piłat podejmuje ostatnią próbę ocalenia Jezusa, pokazując Go Żydom ubiczowanego i umęczonego: „Piłat wyszedł ponownie na zewnątrz i przemówił do nich: »Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy«. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: »Oto Człowiek«” (J 19,4-5).

Oprawcy chcieli upokorzyć i ośmieszyć Chrystusa. Dlatego wyposażyli Go w prześmiewcze „królewskie” insygnia: koronę z cierni i berło z trzciny. Z nimi właśnie namalował Go Brat Albert. Prześmiewcze insygnia stały się w dłoniach Chrystusa insygniami Jego władzy – rzeczywistej, choć „nie z tego świata”. Ciernie to nasze grzechy, które On wziął na siebie, a trzcina to Jego Kościół – ludzie, którzy uwierzyli, ale są wciąż słabi, jak trzcina na wietrze. Światło wydobywające się zza filara tworzy nimb wokół głowy Zbawiciela.

Leon Wyczółkowski, wielki ówczesny artysta, tak napisał o tym obrazie: „Najgłębszy wyraz u Chrystusa dał Adam Chmielowski w »Ecce Homo«. Szary dzień, deszcz pada. Chrystus skatowany, oczy zapadnięte w głąb. Tak się stało i stać musiało. Chrystus zmęczony, stargany, oplwany, ale oczy patrzą w głąb”.

Do postaci Jezusa pozował Bolesław Krzyżanowski, kuzyn Chmielowskiego. Obraz nigdy nie został ukończony. Może właśnie dlatego stał się ponadczasowy, niezależny od artystycznych manier i mód. I wciąż porusza kolejne pokolenia kontemplujących go ludzi.

Leszek Śliwa

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji