Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Przywrócić godność

O roli tzw. emerytur matczynych, traktowaniu wielodzietności i planach rządowej polityki rodzinnej mówi minister Elżbieta Rafalska.

Agata Puścikowska: Spotykamy się po głosowaniu sejmowym, wprowadzającym tzw. świadczenie Mama 4+. Duże zmęczenie?

Elżbieta Rafalska: Przede wszystkim zadowolenie. Sejm przegłosował ustawę dobrą, która kolejnym polskim rodzinom pozwoli godniej żyć. To ukoronowanie naszych prac. Proponowane rozwiązania w projekcie były rzetelnie analizowane, dyskutowane również pod kątem różnorodności indywidualnych sytuacji, pieczołowicie konsultowane z wieloma partnerami społecznymi. Wypracowane zostało najlepsze z możliwych rozwiązań, adresowane do osób, które wychowały co najmniej czworo dzieci, a nie posiadają niezbędnych środków utrzymania.

Jak jednym słowem określiłaby Pani ustawę?

Jednym słowem to będzie trudno. Ale dwa słowa dobrze ją charakteryzują. To „uznanie” i „sprawiedliwość”. Uznajemy wysiłek, pracę matek, które wychowywały wielu Polaków. I oddajemy im sprawiedliwość: mimo że nie pracowały zawodowo lub pracowały krótko, de facto wypracowały sobie świadczenia. Wypracowały je wychowywaniem kolejnych pokoleń. To wielka praca.

Co to są za kobiety? Czy wiadomo, skąd pochodzą, dlaczego nie pracowały zawodowo?

Rodzicielskie świadczenie uzupełniające to specjalne świadczenie nieskładkowe, poza ubezpieczeniem. W pierwszej kolejności skorzystają z niego kobiety, które wychowały minimum czworo dzieci, i są obecnie w wieku emerytalnym, czyli takie, które skończyły 60 lat. W niektórych przypadkach mężczyźni w wieku 65 lat. Szacujemy, że takich osób jest ok. 65 tys. Nie mają wypracowanego żadnego świadczenia emerytalnego. Wiele z nich, jeśli nie większość, to kobiety urodzone przed 1949 rokiem, kiedy obowiązywał stary system emerytalny. W skrócie polegał na tym, że jeśli nawet kobieta podejmowała pracę zawodową, ale nie wypracowała odpowiednich lat – nie dostaje obecnie ani grosza. Więc jeśli pracowały zawodowo nawet i 10 lat, pozostają bez świadczeń. Warto mieć na uwadze, że są to panie, które w trudnym okresie transformacji miały ok. 40 lat. Część z nich próbowała i chciała pracować zawodowo, ale przeszkadzały w tym szara strefa, bezrobocie, trudności w dojazdach do pracy z maleńkich miejscowości do większych miast. Rozwiązania systemowe wówczas również nie sprzyjały podejmowaniu aktywności zawodowej. Mówiąc wprost – pogodzenie pracy zawodowej i wychowywania dzieci, gdy była ich szóstka czy siódemka, a rodzina mieszkała w małej miejscowości, było niemal niemożliwe. Druga grupa matek, które skorzystają z programu, to kobiety młodsze, urodzone po 1949 r. Spora ich grupa wypracowała emeryturę w wysokości niższej niż najniższa, więc otrzymają dodatkowo różnicę do wysokości 1100 zł.

Rozmawia Pani z tym kobietami?

Owszem. Rozmawiam, ale i rozmawiałam wtedy, gdy o emeryturach mogły tylko pomarzyć. I często słyszałam takie słowa: „Urodziłam wiele dzieci, to były ciężkie czasy, nic wtedy nie dostałam, nikt nie pomógł. Jak bardzo się cieszę, że młode matki mają teraz łatwiej, dostają też 500 plus”. Zero zazdrości! Dużo solidarności i ciepła.

Tymczasem same doświadczają obecnie hejtu. „Patologia dostaje kolejne pieniądze” – to niektóre wypowiedzi internautów...

Mam nadzieję, że to jednak margines. I że społeczeństwo coraz bardziej widzi potrzebę wspierania rodzin. Szacunek dla starszych matek wielodzietnych to jakiś miernik naszego poziomu jako ludzi cywilizowanych. Pewnych zaniedbań nie da się zmienić, ale można próbować niwelować związane z tym nierówności, dyskryminację. I to staramy się robić.

To może po prostu Mama 4+ to świadczenie z pomocy społecznej?

Nie, i nie wolno tak tego traktować. Pomoc społeczna to pomoc doraźna. A matka wielodzietna powinna wyjść z kolejki do pomocy społecznej. Ona powinna czuć się godnie, czuć się doceniona. Przecież i tak otrzyma wsparcie minimalne. Ale nie jest to „zapomoga”, tylko ekwiwalent jej wieloletniego wysiłku. Te pieniądze, niewielkie wprawdzie, ale istotne, to wsparcie rodzicielstwa, pokazanie, że praca w domu jest ciężka. I chociaż nie zabezpieczyła kobiety na przyszłość, doceniamy ją. To nie było „siedzenie w domu”. Wiele matek wielodzietnych odczuwa poczucie krzywdy, jakąś frustrację, bo oto żyły z pracy rąk, pracowały w polu, dobrze wychowywały dzieci… i teraz co? Mają prosić w pomocy społecznej o zasiłek? Dlatego rodzicielskie świadczenia uzupełniające mają silny aspekt godnościowy.

Który jednak gdzieś niknie w wyliczeniach – ile, komu i dlaczego…

Być może. Ale trzeba było wyliczenia i zasady stworzyć. Teraz przychodzi czas na inne aspekty tego rozwiązania. I jestem pewna, że społeczeństwo zobaczy dobro w tym programie. Ale zgadzam się: chociaż aspekt materialny jest ważny, bo po prostu bez pieniędzy nie da się żyć, to warto podkreślać, z czego nasze starania wynikają. A wynikają z podkreślania godności rodzin, promocji rodzicielstwa i rodziny. Mam nadzieję, że przy całej tej dyskusji wokół programu wiele osób uświadomiło sobie, jak kiedyś funkcjonowała rodzina wielodzietna. To były rodziny ciepłe, kochające się, dobrze wychowujące dzieci. Funkcjonowały w skrajnie trudnych czasach, a jednocześnie ciążyła na nich łatka „patologii”. Skrajna niesprawiedliwość. Dlaczego teraz zazdrościć starszym matkom rodzicielskiego świadczenia w wysokości najniższej emerytury?

Posłanka Scheuring-Wielgus przestrzega, że teraz młode Polki będą uciekać z rynku pracy...

Słowa pani poseł pokazują, jak nisko ocenia młode kobiety, przypisując im dziwne motywacje. Czy naprawdę młoda kobieta urodzi dużo dzieci, by rzucić pracę i za 40 lat dostać najniższą emeryturę? Czy najniższa emerytura jest największym marzeniem matki wielodzietnej? Groteska. Pani poseł być może po prostu nie zna współczesnych młodych kobiet, matek wielodzietnych, które w większości godzą pracę zawodową z wychowywaniem dzieci. Ale żyją w innych realiach, innym świecie. Mają roczny urlop macierzyński, potem trzy lata wychowawczego niepłatnego, ale przecież ubezpieczenie tego czasu istnieje. Istnieje telepraca, pracodawcy coraz rzadziej stygmatyzują matki, ojcowie też biorą udział w wychowywaniu dzieci, prowadzeniu domu. Żadna młoda mama nie rzuci pracy tylko dlatego, że potem dostanie świadczenie w wysokości najniższej emerytury. Ale jednocześnie ma wybór. I jeśli uzna z mężem, że z różnych powodów chce pozostać w domu albo z jakiegoś powodu musi pozostać, to ma taką możliwość. Będzie od teraz zabezpieczona na starość.

Czy liczba beneficjentów będzie się zwiększać, czy zmniejszać?

Wydaje się, że będzie to stabilna liczba. Być może za jakiś czas będzie się zmniejszać. Ale też trzeba podkreślić, że liczba beneficjentów jest szacunkowa. Ich realna liczba okaże się za jakiś czas, gdy osoby te zgłoszą się do ZUS i KRUS.

Jednak jeśli mówimy o poczuciu sprawiedliwości, słyszałam wiele wypowiedzi matek wielodzietnych które jednak pracowały zawodowo. Mówią: „Było nam bardzo ciężko pogodzić role. Teraz my dostajemy 1500 czy 1600 zł, a nasze niepracujące znajome – 1100”. Gdzie tu sprawiedliwość?

Tak jak już wspomniałam, złych rozwiązań systemowych nie da się jedną regulacją uporządkować. Teraz likwidujemy bardzo konkretny przejaw dyskryminacji, wychodzimy naprzeciw kobietom w najtragiczniejszej sytuacji. Więc nie wszystko naraz, trzeba od czegoś zacząć. Nie wykluczam jednak, że będziemy w przyszłości jeszcze coś zmieniać, może przyjdzie następny i następny krok. Ale nie da się zrobić wszystkiego od razu. Nie wrzucajmy też matek wielodzietnych do jednego worka. One są bardzo różne, ich sytuacja życiowa też. Dlatego nie wiem, czy identyczne traktowanie miałoby sens. Zresztą mam nadzieję, że środowiska wielodzietne same zabiorą głos i pokażą, czego potrzebują, jak żyją, jak obecne rozwiązania wpływają na ich funkcjonowanie.

A jak to jest z ojcami? Rzecznik praw obywatelskich twierdzi, że Mama 4+ dyskryminuje ojców…

Dyskryminacja to jest wtedy, gdy kobieta pracuje całe życie, a potem nic z tego nie ma. Więc to właśnie my walczymy realnie z dyskryminacją. Natomiast ojciec będzie mógł skorzystać ze świadczenia w określonych przypadkach, przede wszystkim, jeśli matka umarła lub porzuciła dzieci, a ojciec się nimi opiekował. Środowiska nieprzychylne świadomym rozwiązaniom polityki rodzinnej zawsze wymyślą jakieś „ale” i będą dyskredytować nasze działania. Trudno. W retoryce lewicy przeważa jeden model: kobieta, matka musi (!) wracać do pracy natychmiast po urodzeniu dziecka. Ojciec i matka muszą (!) dzielić się obowiązkami w domu, muszą (!) jednocześnie pracować zawodowo. My odwracamy to myślenie: każda rodzina jest autonomiczna i to ona decyduje, co dla niej dobre, jaki model funkcjonowania wybierze. Chcemy dać rodzinom, kobietom wolność. I ważne, by wszyscy traktowali je po prostu z szacunkiem, godnie.•

Elżbieta Rafalska

Od 2015 r. minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego, ukończyła również podyplomowe studia w zakresie pedagogiki rewalidacyjnej oraz w zakresie organizacji i zarządzania pomocą społeczną i pracą socjalną. Mężatka, matka dwóch synów.

Mama 4+

Kto i na jakich zasadach może ubiegać się o świadczenia z tzw. programu Mama4+? Ile wynosi świadczenie? Co trzeba zrobić, by otrzymać wypłatę świadczenia? Ile pieniędzy rząd przeznaczy na program? Oto kompendium wiedzy na temat programu Mama 4+. • w budżecie państwa na 2019 rok na wypłatę rodzicielskich świadczeń uzupełniających zarezerwowano ponad 801 mln złotych; • rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane matce, która wychowała co najmniej czworo dzieci, a w przypadku śmierci matki dzieci, porzucenia dzieci lub długotrwałego zaprzestania wychowywania dzieci przez matkę – ojcu, który wychował co najmniej czworo dzieci; • o świadczenie będą mogły ubiegać się osoby, które nie posiadają niezbędnych środków do życia i osiągnęły wiek emerytalny. W przypadku kobiet to 60 lat, mężczyzn – 65 lat; • rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie przysługiwać wyłącznie osobom mieszkającym w Polsce i mającym (po ukończeniu 16 lat) tzw. ośrodek interesów życiowych na terytorium naszego kraju – przez co najmniej 10 lat; • rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie mogło być przyznane obywatelom Polski lub osobom mającym prawo pobytu lub prawo stałego pobytu w Polsce bądź obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej, państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) lub cudzoziemcom legalnie przebywającym na terytorium Polski; • rodzicielskie świadczenie uzupełniające jest specjalnym świadczeniem nieskładkowym, uzyskanie prawa do świadczenia nie jest związane z wcześniejszym opłacaniem składek na ubezpieczenia społeczne; • ustalenie prawa do świadczenia następuje na wniosek złożony w oddziale Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub w oddziale Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego Rolników. • wnioski o świadczenie można składać, począwszy od 1 marca 2019 r. • przyznanie prawa do świadczenia następuje w drodze decyzji Prezesa Zakładu Ubezpieczeń Społecznych lub Prezesa Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego; • prawo do świadczenia powstaje od pierwszego dnia miesiąca, w którym wydano decyzję, nie wcześniej niż od dnia osiągnięcia wieku emerytalnego; • w przypadku, gdy osoba zainteresowana pobiera już świadczenie niższe od najniższej emerytury, świadczenie rodzicielskie będzie uzupełniać pobierane świadczenie do kwoty najniższej emerytury (od 1 marca 2019 r. 1100 zł). Natomiast w przypadku osoby niemającej prawa do żadnego świadczenia wysokość rodzicielskiego świadczenia uzupełniającego odpowiadać będzie tej kwocie. Zanim dojdzie do jego wypłaty, ZUS lub KRUS zbada m.in. sytuację dochodową danej osoby; • szacuje się, że z nowych przepisów skorzysta ok. 65 tys. osób, które dziś nie mają prawa do emerytury lub renty, oraz 20,8 tys. osób, które pobierają świadczenia poniżej poziomu najniższej emerytury; ­• rodzicielskie świadczenie uzupełniające będzie corocznie waloryzowane.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • marek
    13.03.2019 09:25
    nie samym chlebem żyje człowiek/choć chleb ważny/;PiS w swej polityce prorodzinnej nie ma woli uchylenia wielu przepisów prawa,które uderzają w autonomię małżeństw,rodziny. Polityka finansowa,owszem,istotna,ale jako taka/sama/nie rozwiąże problemu demograficznego w Polsce.
    doceń 0
  • DS
    13.03.2019 16:25
    Skoro małżeństwo uznało, że kobieta nie powinna pracować, tylko skupić się na prowadzeniu ogniska domowego i wychowaniu dzieci, że niepotrzebna im druga pensja dla utrzymania rodziny, to niech teraz na starość emeryturę tej żonie wypłaca mąż, a dzieci niech płacą alimenty na utrzymanie matki.
    doceń 2
  • DS
    13.03.2019 16:27
    Skoro małżeństwo uznało, że kobieta nie powinna pracować tylko skupić się na wychowaniu dzieci i pielęgnowaniu domowego ogniska, to teraz na starość niech mąż wypłaca żonie emeryturę, a dzieci niech płacą matce alimenty.
    doceń 0
  • Ala
    14.03.2019 15:37
    Szkoda, że Pani red. Puścikowska nie zapytała o godność matek, które przez 40 lat opiekowały i NADAL pewno dożywotnio 24 godz. na dobę przez 7 dni w tygodniu opiekują się (pomimo zaawansowanego wieku i często zrujnowanego stanu zdrowia) swoimi głęboko niepełnosprawnymi dorosłymi już dziećmi. Bez żadnych perspektyw. To zupełnie inna rzeczywistość, niż wychowywanie nawet 5 czy 6 zdrowych dzieci, które dorosną, będą samodzielne, a w razie potrzeby będą wsparciem w starosci.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL