Nowy Numer 16/2019 Archiwum

Nie zapominajcie o gościnności

To przesłanie wypływające z rozważań brata Aloisa, przeora wspólnoty z Taizé, podczas ESM w Madrycie.

Typowo polskie powiedzenie „Gość w dom, Bóg w dom” jest jednak bardziej uniwersalne. Przekonują się o tym każdego roku młodzi z całego niemal świata, uczestnicy Europejskich Spotkań Młodych. Podobnie było w Madrycie i zapewne będzie tak za niespełna rok we Wrocławiu.

Rodzina nie tylko na chwilę

Carlos Carasco uwija się w kuchni. – Kawa? Herbata? Sok? Naleśniki? Wszystko, czego sobie życzycie – zwraca się do swoich gości. Na co dzień pracuje w fundacji, która pomaga katolickim rodzinom w innych krajach. Jego żona Marta jest psychologiem i też pomaga. Prowadzi poradnię rodzinną. Uczy również naturalnych metod planowania poczęć. Mają pięcioro dzieci – Carlosa juniora, Jesusa, Teresę, Fabio i Juana, a w ostatnich dniach roku... 9 przysposobionych na czas ESM w Madrycie.

Było dla nich naturalne, że przyjmą pielgrzymów niezależnie od ich narodowości. – Nasze dzieci też doświadczają dobroci zupełnie obcych ludzi, gdy gdzieś wyjeżdżają – mówi Carlos senior. Ich najstarsi synowie uczestniczyli w Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie, a poprzedzające je Dni w Diecezjach spędzili we Wrocławiu. ŚDM w Polsce to jednak rodzinna tradycja. W 1991 r. młodzi Carlos i Marta udali się do Częstochowy na spotkanie z Janem Pawłem II. Po drodze zahaczyli o stolicę Dolnego Śląska. Do Polski mają szczególny sentyment. To właśnie w naszym kraju się zaręczyli.

Ostatnie dni roku dla całej rodziny były prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem. Radość z przyjęcia pielgrzymów zmąciła ciężka choroba taty Marty. Czuwała przy nim do ostatniej chwili. Zmarł 31 grudnia, w dniu tzw. święta narodów, czyli zabawy sylwestrowej. Nie mogąc być ze swoimi gośćmi, Marta przesłała poruszającą wiadomość, którą jej mąż odczytał przy noworocznym śniadaniu: „Drodzy pielgrzymi, mój ojciec opuścił nas wczoraj. Przepraszam, że nie spędziłam z wami więcej czasu. Jednak nawet jeśli nie mieliście »przybranej mamy«, to mieliście »przybranego ojca«, który jest wart siedmiu. Prosiłam o wiele łask na wasze spotkanie. Wiem, że przeżyliście doświadczenie, w którym Pan był bardzo blisko. Wiem, że mój ojciec przyczynił się do tego przez ofiarę swojej choroby i śmierci. Życzę wam dobrego powrotu do domu. Pamiętajcie, że nasza rodzina jest zawsze dla was otwarta. Uściski z miłością i modlitwą. Marta”.

Ożywczy przystanek

U państwa Carasco swój tymczasowy dom znalazły Katarina, Josipa, Nela i Lucija. Dziewczyny pochodzą z Chorwacji, z Zagrzebia i okolic. – Dla trzech z nas było to pierwsze spotkanie. Przyjechałyśmy tutaj poznać coś zupełnie nowego – miasto, kulturę, ale przede wszystkim rozpoznać Boga w drugim człowieku – mówi Katarina. Jest trochę starsza od swoich koleżanek. – Na co dzień pracuję jako nauczyciel wychowania przedszkolnego. Josipa i Nela studiują farmację, Lucija – pedagogikę – przedstawia siebie i towarzyszki. Podkreśla, że wszystkie są zaangażowane w życie swoich parafii. – Z Nelą znamy się z letniego obozu. W naszym kraju organizowanych jest wiele spotkań i pielgrzymek, podczas których możemy ożywiać naszą wiarę – wyjaśnia. Dodaje, że Europejskie Spotkanie Młodych jest specyficzne, bo pozwala na zawarcie znajomości międzynarodowych. – Bardzo mi się to podoba – zapewnia.

Cztery Chorwatki to niejedyne tymczasowe lokatorki w rodzinie Carasco. Julian, Alih i dwóch Paulów to Rumuni studiujący na V roku w katolickim seminarium duchownym w Jassach. Madryt nie jest ich pierwszym ESM-owym przystankiem i prawdopodobnie nie ostatnim. Chcieliby wybrać się do Wrocławia, ale ich podróż nie jest pewna. – Na grudzień mamy już przewidziane jedno wydarzenie. Jeśli Bóg pozwoli, przyjmiemy wtedy święcenia diakonatu – mówi Alih. Jeden z Paulów dodaje, że od tego momentu pozostanie im zaledwie pół roku do święceń kapłańskich. Klerycy nie ukrywają jednak, że Wrocław jest dla nich bardzo kuszący. – Byliśmy niedawno w Polsce. Odwiedziliśmy m.in. Maryję na Jasnej Górze oraz sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie – chwali się Julian i dodaje, że być może teraz przyszedł czas na stolicę Dolnego Śląska.

Chcieć znaczy móc

Piotrek Grzesiak nie pochodzi z Wrocławia, ale z tym miastem związał się na dłużej poprzez studia. – Takich jest wielu. Tutaj czujemy się jak w domu – podkreśla. Jest związany z Duszpasterstwem Akademickim „Wawrzyny” i to właśnie tam miał swój pierwszy kontakt z Taizé. – Madryt był moim czwartym Europejskim Spotkaniem Młodych i drugim, na które zgłosiłem się jako wolontariusz. Przyjechałem już 26 grudnia, na dwa dni przed pozostałymi uczestnikami – opowiada. To na barkach takich jak on spoczywa obowiązek zorganizowania sprawnego przyjęcia Polaków i przekazanie im podstawowych informacji dotyczących tego, co czeka ich podczas spotkania. – Zdecydowałem się, bo chciałem trochę dłużej czuć tę atmosferę – dodaje.

Co jest tak niezwykłego w ESM? – Ten klimat sprawia, że czuję realną obecność Boga w moim życiu i w drugim człowieku. Tu nie są istotne podziały, denominacje chrześcijańskie, poglądy, ale prostota wspólnego przebywania – mówi. Podkreśla, że szczególnie działa na niego muzyka: – Piękno śpiewów z Taizé pomaga mi się modlić.

A co z gościnnością? Piotrek tym razem mieszkał wraz z innymi wolontariuszami w... żeńskim klasztorze. – Przyjęły nas siostry benedyktynki. Na początku były trochę wycofane. Trudno się dziwić. W ich domu znaleźli się obcy ludzie. Z dnia na dzień oswajały się jednak z nami, mimo że mówiły tylko w języku hiszpańskim. Muszę przyznać, że bardzo o nas dbały – zapewnia.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji