Nowy numer 50/2018 Archiwum

Trzeci etap agresji

Rosja po aneksji Krymu i wznieceniu buntu w Donbasie, przejmując kontrolę nad Morzem Azowskim, rozpoczęła trzeci etap agresji przeciwko Ukrainie. Celem jest jej destabilizacja, a w konsekwencji zmiana władzy w Kijowie.

W Kijowie 1 grudnia spadł gęsty śnieg, ale tylko to przypomina scenerię stanu wojennego w Polsce. Ten, który kilka dni wcześniej za zgodą parlamentu wprowadził prezydent Petro Poroszenko, obowiązuje przez miesiąc jedynie w 10 obwodach w południowo-wschodnich regionach kraju: przy granicy z Rosją, na odcinku granicy z Mołdawią w separatystycznym Naddniestrzu oraz nad Morzem Czarnym i Morzem Azowskim. Dla zwykłych ludzi jest praktycznie nieodczuwalny. Przeciwnicy obecnego prezydenta obawiali się, że jego wprowadzenie może być pretekstem do przełożenia zaplanowanych na przyszły rok wyborów prezydenckich, ale tak się nie stało. Parlament zdecydował, że odbędą się one 31 marca 2019 roku. Nic także nie wskazuje, aby dekret ograniczał prawa obywatelskie czy konstytucyjne. Na lotnisku Boryspol pod Kijowem widziałem tłumy oczekujące na wylot do Hurghady albo innych znanych kurortów, gdzie po sezonie jest taniej. Stan wojenny został więc ogłoszony jako polityczna demonstracja, zwracająca uwagę świata na kolejny etap rosyjskiej agresji oraz konsolidująca własne społeczeństwo.

Dostępne jest 12% treści. Chcesz więcej? Wykup dostępu do całego artykułu. Cena 1,23. Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji