Nowy numer 8/2019 Archiwum

Zmiana zawsze jest możliwa

Zagadnienia związane z konferencją klimatyczną COP24 w Katowicach rozważa abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki.

Andrzej Grajewski: Jakie nadzieje Kościół na Górnym Śląsku wiąże z konferencją klimatyczną?

Abp Wiktor Skworc: Nasz Kościół lokalny ma nadzieję, że szczyt klimatyczny ONZ będzie impulsem do tego, by mocniej uświadomić sobie znaczenie problematyki ekologicznej. Tej świadomości chyba trochę brakuje… Bardzo nam zależy, aby uczestnicy szczytu mogli poznać naukę papieża Franciszka na temat ekologii i nauczanie Kościoła na Górnym Śląsku oraz ujrzeć konkretne zaangażowanie w tej dziedzinie. A nie jest ono koniunkturalne, to znaczy związane tylko ze szczytem klimatycznym, lecz wynika z troski o człowieka; o to, żeby każdy mógł żyć w godnych, zdrowych warunkach; żeby człowiek mógł bezpiecznie korzystać z nieskażonych powietrza, wody, ziemi.

Czy takie wielkie spotkania wypracują porozumienie, skoro interesy poszczególnych krajów są odmienne?

Tego nie wiemy. Widzimy natomiast, że już dokonuje się wiele dobra, choćby przez spotkanie ludzi zaangażowanych w konkretnej sprawie. Powstają ciekawe materiały, organizowane są sympozja, trwa modlitwa, dokonuje się „ekologiczny rachunek sumienia”. Ekologia jest coraz bardziej obecna w naszych rozmowach i naszej świadomości. Jest to z pewnością pozytywne oddziaływanie grudniowego spotkania. Przy każdej okazji apeluję, aby wierni otoczyli to wydarzenie modlitwą, aby Duch Święty – Duch jedności, dał uczestnikom COP24 język porozumienia, dzięki któremu nie będzie się powtarzać pustych haseł, ale powstanie globalne porozumienie respektowane przez wszystkich – wielkich i małych. W moim przekonaniu w sprawie „wspólnego domu” interesy wszystkich krajów powinny być zbieżne.

W konferencji weźmie udział ok. 30 tys. osób. Jaki program duchowy przygotował dla nich Kościół?

Archidiecezja katowicka będzie towarzyszyła działaniom szczytu klimatycznego m.in. poprzez organizację sympozjów naukowych poświęconych nauczaniu ekologicznemu Kościoła. Zaproponujemy uczestnikom COP24 opiekę duszpasterską, czyli tzw. strefę duchową. Działania podejmujemy wspólnie z Kościołami działającymi w Polskiej Radzie Ekumenicznej. 9 grudnia odbędzie się główne nabożeństwo ekumeniczne w katedrze Chrystusa Króla. Wyznaczyliśmy też kościoły stacyjne, w których będą odprawiane Msze św. częściowo w językach obcych: hiszpańskim, włoskim, angielskim, niemieckim, francuskim i po łacinie. Być może uda się przy strefie zero COP24 ustawić „namiot spotkania”. Wszyscy się mobilizujemy, aby jako duszpasterze być do dyspozycji; aby oczekiwać tych, którzy nawiedzą nasze kościoły; aby być w „namiocie spotkania”. Samo spotkanie ma wartość. Zostały też przygotowane publikacje, m.in. „Brewiarz ekologa”, dostępny w języku angielskim.

W konferencji weźmie udział delegacja Stolicy Apostolskiej. Co jest dla niej szczególnie interesujące?

Stolica Apostolska bardzo liczy na porozumienie i pozytywne efekty konferencji. Zostało to nam zakomunikowane podczas międzynarodowego „okrągłego stołu”, który odbył się niedawno w Watykanie. Stolicy Apostolskiej zależy na tym, aby uczestnicy szczytu mogli poznać naukę Kościoła na temat ekologii, by przyjęli przesłanie encykliki papieża Franciszka Laudato si’, zwłaszcza zawarte w niej propozycje systemowe dotyczące ekologii integralnej i podpowiedzi rozwiązywania problemów ekologii w polityce międzynarodowej. Papież podkreśla jedno słowo: dialog.

Papież Franciszek mówi o grzechu ekologicznym… Jak można to pojęcie zdefiniować w lokalnych warunkach?

W zamyśle Boga środowisko naturalne miało być przyjazne, życzliwe, stanowiąc dla człowieka przestrzeń bezpieczeństwa. Dzisiaj świat, w reakcji na nieodpowiedzialną działalność człowieka, staje się dla niego nieraz śmiertelnym zagrożeniem. Nie jest to wina wyłącznie rządów czy korporacji. Papież zwraca uwagę na „małe grzechy ekologiczne”, które zdarzają się każdemu. Stąd apel o „ekologiczne nawrócenie” – uświadomienie sobie grzechów przeciwko Bożemu stworzeniu. Padamy ofiarą własnego egoizmu i pokusy komfortu. Nie zwracamy uwagi na jakość paliw, które spalamy w piecach, albo na śmieci produkowane w niebotycznych ilościach. Zanieczyszczamy wodę, niszcząc nawet ekosystemy oceaniczne. Chemizacja rolnictwa nie tylko przekłada się na chemizację żywności, ale prowadzi do eksterminacji pszczół. Nie potrafimy się ograniczyć w konsumpcji, nie możemy powiedzieć sobie: dość. Kupujemy, gromadzimy. Dotyczy to także żywności. A nadmiar wyrzucamy na śmietnik. Taka postawa – szczególnie w obliczu głodu w innych częściach ziemi – winna być oceniona w kategorii grzechu ciężkiego. Przykładów, czym się kończy dominacja „mieć” i produkcji nad człowiekiem, nie trzeba szukać daleko. Na Górnym Śląsku mamy wciąż wiele nierozbrojonych bomb ekologicznych z okresu komunizmu: skutki dawnych zaniedbań trwają. Nasz szacunek do stworzenia wyraża szacunek wobec Boga, który świat stworzył. Świat jest Jego, my zaś jesteśmy tutaj tylko gośćmi.

Ekologia to także smog. Czy Kościół lokalny może w tej kwestii współpracować z samorządami?

W województwie śląskim bardzo ścisle współpracujemy szczególnie z władzami samorządu lokalnego na szczeblu wojewódzkim i miejskim. Uczestniczyłem w sesji Sejmiku Województwa Śląskiego, na której podjęto uchwałę antysmogową. Zabrałem też głos w tej sprawie. Warto przypomnieć, że wtedy, mimo różnic partyjnych, uchwałę przyjęto jednogłośnie. Wszyscy wiemy, że jakościowa zmiana środowiska to dla naszego regionu być albo nie być i że musimy się mobilizować do działania. Dlatego na Górnym Śląsku obserwuje się bardzo intensywną współpracę między samorządami, parafiami i Kościołami chrześcijańskimi na rzecz środowiska naturalnego. Jakość naszego życia, troska o dzieło stworzenia i szacunek wobec Stwórcy – to nasza wspólna sprawa.

Budujemy sumienie ekologiczne wiernych?

To zadanie duszpasterskie. Zdajemy sobie sprawę, że problematyka ekologiczna powinna być bardziej obecna w naszym kaznodziejstwie i katechezie. Zresztą to już się systematycznie dokonuje. Z kolei pytania o poszanowanie środowiska naturalnego powinny się pojawiać w osobistym rachunku sumienia. Duszpasterze winni natomiast dać przykład troski o środowisko naturalne i wskazywać, że wiara w Stworzyciela wyraża się nie tylko w praktykach religijnych, ale również w poszanowaniu stworzenia.

Wielu ludzi znajduje się w strefie wykluczenia energetycznego. Czy nie należałoby problemów ekologicznych rozpatrywać w kategoriach sprawiedliwości społecznej?

W komunikacie do wiernych z okazji wprowadzonego przez papieża Franciszka Dnia Ubogich napisałem, że „nowymi formami ubóstwa, jakie dziś dostrzegamy, są niewątpliwie samotność i ubóstwo energetyczne”. Wielu ludziom, szczególnie starszym, otrzymującym najniższe emerytury, brakuje często funduszy na zakup właściwego opału. Skazani są na ogrzewanie mieszkań śmieciami zatruwającymi środowisko naturalne lub na doświadczanie zimna. Te sytuacje niech będą dla nas wezwaniem do solidarności i konkretnej pomocy, np. przez podzielenie się opałem. W tej sprawie potrzebne są oczywiście regulacje systemowe poprzez ulgi podatkowe, obniżenie podatku VAT itd. Trzeba też popierać inicjatywy rządowe i samorządowe w sprawach likwidacji wszelkich form ubóstwa.

Poszanowanie zasad ekologicznych to także zadanie parafii oraz instytucji kościelnych. Czy są one dobrym przykładem dla innych?

Duchowieństwo na Śląsku jest społecznie bardzo wrażliwe. Księża zawsze byli tu związani ze swoimi parafianami i z ich sprawami. Są liderami, nie tylko religijnymi. Bardzo dobrze rozumieją swoją rolę społeczną. Angażują się więc w tak ważne sprawy jak troska o środowisko naturalne, a ich postawy często inspirują otoczenie. Ksiądz, który np. wprowadza ogrzewanie gazowe do kościoła i do zabudowań parafialnych, wpływa na parafian. Znam takie parafie, w których mieszkańcy podjęli decyzję o zmianie sposobu ogrzewania w mieszkaniach, idąc za przykładem proboszcza, ufając, że dzięki temu będą żyć w czystszym środowisku. Myślę, że taki przykład ma ogromne znaczenie. To są tematy, które podejmuje się w ramach prac parafialnych rad duszpasterskich. Musimy jednak zabiegać, by nie tylko mówić o ekologii, ale także wskazywać kierunki działania związane choćby z termoizolacją czy fotowoltaiką.

Polityka klimatyczna zakłada odejście od węgla, co oznacza zmiany na Śląsku. Jesteśmy na nie przygotowani?

Dotykamy problemu społecznego, ekonomicznego i politycznego, który powinien być rozwiązywany systemowo, przez lata. Każde państwo dąży do bezpieczeństwa energetycznego. Nasz kraj od wielu lat upatruje je w węglu. Znam opracowania naukowe, według których węgiel spalany w prawidłowy sposób przestaje być źródłem energii szkodliwym dla środowiska. Opinia ta dotyczy przede wszystkim spalania węgla w elektrowniach, a nie w piecach domowych. Zmiana źródeł pozyskiwania energii nie może być procesem gwałtownym. Na Górnym Śląsku od lat 90. minionego stulecia zamykane są kolejne kopalnie. Zasoby węgla wyczerpały się albo są już tak nisko położone, że ich eksploatacja jest nieopłacalna. Nie ulega wątpliwości, że gdyby miało dojść do masowych zwolnień górników czy pracowników powiązanych z górnictwem, powinni być oni przygotowywani przez państwo do zmiany zawodu czy na przyjęcie innych, sprawiedliwych rozwiązań. Nie możemy zapominać, że górnictwo było przez dziesiątki lat siłą napędową polskiego przemysłu. Proces odchodzenia od węgla, jeśli będzie musiał się dokonać, powinien być rozłożony na dziesięciolecia. Jak pokazuje przykład Zagłębia Ruhry – są to procesy sterowalne i powinny się odbywać z zachowaniem spokoju społecznego, w stałym dialogu z parterami społecznymi.

Rozważa się budowę w Polsce elektrowni atomowej. Kościół moralnie oceni taką inwestycję?

Kościół nie występuje przeciw energetyce jądrowej, przeciwnie – docenia ją, choć podkreśla potrzebę ostrożności w posługiwaniu się nią. I tak np. punkt 470 „Kompendium nauki społecznej Kościoła” zachęca naukowców do prowadzenia poszukiwania nowych źródeł energii, rozwoju źródeł alternatywnych i podnoszenia poziomu bezpieczeństwa elektrowni jądrowych. Z kolei Benedykt XVI w orędziu na Światowy Dzień Pokoju w 2006 r. zauważył, że reaktory jądrowe są jedynym sposobem unieszkodliwienia uranu i plutonu z rozbrojonych pocisków nuklearnych. Inne wypowiedzi przedstawicieli Kościoła zwracają uwagę na możliwości rozwoju, jakie daje pokojowe wykorzystanie energii atomowej, zwłaszcza że nowoczesne siłownie jądrowe oferują bardzo wysoki poziom bezpieczeństwa.

Problemów ekologicznych nie rozwiążemy, nie zmieniając konsumpcyjnego stylu życia. Czy taka zmiana jest możliwa?

Grzech pierworodny sprawił, że człowiek nie opanował swojej woli używania i posiadania. Ten rodzaj nieopanowania stał się praprzyczyną grzechów ekologicznych, podsycaną współcześnie reklamą promującą niczym nie ograniczoną konsumpcję. Zmiana jest możliwa zawsze, trzeba jednak troszczyć się nieustannie o cnotę umiarkowania, która jest jedną z katechizmowych cnót kardynalnych. Jeśli ktoś ma tę cnotę promować, to właśnie chrześcijanie. W skali całej ziemi jest nas całkiem sporo. Możemy przecież wpływać na losy świata przez zjednoczenie się we wspólnym działaniu. Papież zaprasza nas do bardziej ascetycznego stylu życia, do ponownego wyboru dobra, które nie jest tożsame z „obsesyjnym konsumpcjonizmem”, a także do wolności rozumianej jako niezależność od narzuconych uwarunkowań psychologicznych i społecznych. Pytanie o zmianę charakteru cywilizacji polegającej na nieograniczonej konsumpcji pojawi się pewnie podczas obrad szczytu klimatycznego. Dokonanie zmiany czy korekty wymaga czasu i zaangażowania całych społeczeństw i jednostek. Motywacja religijna może w tym pomóc. •

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji