Nowy numer 20/2019 Archiwum

Polexit i reforma

Eurosceptyków jest coraz więcej, ale brakuje im jasnej wizji tego, co chcieliby osiągnąć.

Poniedziałkowa „Rzeczpospolita” opublikowała sondaż dotyczący wyjścia Polski z Unii Europejskiej (84 proc. przeciw, 8 proc. za). Polexitu nie chce żadna z partii zasiadających w parlamencie, więc prawdopodobieństwo takiego obrotu spraw jest w ciągu najbliższych lat niewielkie. W to, że Polska opuści UE nie wierzy zresztą 72 proc. Polaków (badanie CBOS opublikowane w zeszłym tygodniu). Jest jednak całkiem możliwe, że wokół tego tematu będzie się kręcić zbliżająca się kampania przed wyborami do europarlamentu. Nie byłoby to dobre, bo wtedy cały dylemat zostanie sprowadzony do rąbanki na spoty. A byłoby o czym porozmawiać.

Brakuje nam solidnej debaty o Unii Europejskiej, a w każdym razie takiej debaty, z której coś by wynikało. Z jednej strony mamy naiwną wiarę w to, że w Unii wszystko gra. Z drugiej zdarzają się niezłe diagnozy patologii unijnego systemu władzy – ogromnej biurokracji, uwikłania urzędników w niejasne biznesy, braku demokracji, siłowego forsowania rozwiązań odbierających kompetencje państwom członkowskim etc. – ale nie ma konkretnego planu reformy. W Europie coraz więcej jest eurosceptyków, ale brakuje im jasnej wizji tego, co chcieliby osiągnąć.

Tymczasem Unia się przekształca, choć dzieje się to w typowy dla niej sposób – nietransparentny i chaotyczny. A to Jean-Claude Juncker pokaże kilka scenariuszy rozwoju sytuacji, a to Angela Merkel stwierdzi, że państwa powinny rezygnować ze swoich kompetencji, a to Emmanuel Macron wymyśli osobny budżet dla strefy euro już od 2021 r. A równolegle unijne instytucje łamią własne zasady, walcząc z krajami, które nie chcą superpaństwa ze stolicą w Brukseli. Nikt oficjalnie nie prezentuje spójnej wizji przyszłości, ale zmiany zachodzą.

Co w tej sytuacji powinni zrobić Polacy? Obawiam się, że propozycji nie usłyszymy. W czasie kampanii opozycja będzie krzyczeć o pisowskim polexicie, a PiS – zapewniać na wszelkie sposoby, że jest za Unią i czasem puszczać oko do bardziej eurosceptycznych wyborców. A po wyborach zajmiemy się czymś innym.   

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • ewugowiec
    26.11.2018 19:07
    Chaos rośnie w unii, ale jeszcze większy u nas. Władza przestała nam mówić co robi i co się właściwie dzieje, zwłaszcza na brukselskiej niwie. Najwyżsi na urzędach stulili uszy i udają że ich nie ma, niżsi opowiadają w sejmie banialuki że o niczym tak nigdy nie marzyli jak o byciu w unii i wiernym spełnianiu jej rozkazów, które niekoniecznie nawet ma ona prawo wydawać. Polacy za unią? Żadnych niespodzianek nie będzie? A może jednak, jak w Warszawie, Łodzi czy Gdańsku... Łaska wyborców na dziwacznym koniu jeździ, nawet na trojańskim się zdarza. Pewne jest tylko to, że nic nie jest pewne. Polacy to być może jakiś schizofreniczny przypadek, ale społeczeństwa Zachodu i Wschodu oprócz Polski wydają się coraz bardziej konsekwentnie krystalizować swoje poglądy, i na unię, i na własne rządy. O ile u nas przy wyborach europosłów mogą znów zdarzyć się różne "cuda", to tam niekoniecznie. W ławach brukselskich zasiądą już inni ludzie, i być może "nasi" o ile się znów załapią, choć nie powinni, będą tam ostatnimi mohikanami agresywnego lewactwa... I narodowego zaprzaństwa. Mało będą tam już mieć kolegów. Poczekamy, zobaczymy, w tym momencie dywagacje jak ma wyglądać i czym w ogóle być ta "unia" nie mają większego, a nawet żadnego, sensu.
  • tak uważam
    26.11.2018 21:27
    Polsce, społeczeństwu jest potrzebny tylko jeden i jedyny cel - PISexit
    doceń 10
  • Dremor
    26.11.2018 22:54
    Polscy politycy od prawa do lewa niestety nie rozumieją czym w zasadzie jest Unia. Trudno z resztą mieć do nich pretensje, bo pojęcie polityków nie odbiega za bardzo od pojęcia większości społeczeństwa, które EU pojmuje jako skarbonkę z pieniędzmi. W debacie Unia nadal przedstawiana jest jako coś obcego, zewnętrznego, co nic tylko ingeruje w nasze podwórko. Nawet Donalda Tuska ludzie chcą oceniać przez pryzmat tego "co załatwił dla Polski", jakby nie miał być przewodniczącym całej KE, a jedynie jakimś wujkiem z urzędu, co może coś na boku "załatwić".

    Brak zrozumienia zasad działania EU widać też w tekście Pana Redaktora. Pisanie o nadmiernej biurokracji jest oczywiście chwytliwe, ale ostatecznie Unia zmniejsza, a nie zwiększa ilość regulacji, jakie są potrzebne do współpracy między krajami europejskimi. Zdecydowanie bardziej wolę jedną dyrektywę na sto stron opisującą zasady handlu jakimś towarem, niż 27 odrębnych umów z każdym państwem z osobna, gdzie każde z państw stawiałoby inne warunki. Unia nie tworzy nadmiernej biurokracji, tylko zwyczajnie kumuluje w sobie całość biurokracji między państwami, która byłaby nieporównywalnie większa, niż to, co mamy obecnie.

    Co do debaty o Unii Europejskiej, ta debata toczy się od lat, tylko jakoś Polska nie angażuje się w tę debatę, stąd wrażenie, że żadnej wizji nie ma. Tymczasem ta wizja jest, obecnie coraz silniejsze są tendencje federalistyczne popierane przez Francję, Belgię i Holandię, krytykowane zaś przez Niemcy. Choć coś zaczyna pękać, na co wskazuje niedawna wypowiedź Merkel o ograniczaniu suwerenności, dość dziwna mając na uwadze wszystkie wcześniejsze stanowiska niemieckiej kanclerz w tym temacie. Polscy politycy, jak wcześniej pisałem nie rozumieją Unii, stąd ich nieobecność w tej debacie.
    doceń 14
  • E.
    26.11.2018 23:53
    Eurosceptyków jest coraz więcej, bo pamięć ludzka jest krótka.
    doceń 9

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.