Nowy numer 50/2018 Archiwum

Wolałam umrzeć, niż zostać chrześcijanką

Byłam przerażona. W mojej główce zrodził się szalony pomysł: jeśli uklęknę pod krzyżem, to przestaną rzucać we mnie kulami. Po raz pierwszy w życiu krzyknęłam: „O, Jezu!”. Odeszli.

To jedno z tych spotkań, które zapamiętam do końca życia. Do dziś pamiętam wyraz oczu s. Pauli, mieszkającej w Jerozolimie benedyktynki.

– Gdy byłam malutka, moja rodzina przeprowadziła się do Łomży – opowiadała – Moi najbliżsi uciekali z getta. Pięć osób przebiegło, mnie – szóstą – złapali. Tuż za bramą. Miałam trzynaście lat. Kazali mi się odwrócić do ściany. Byłam pewna, że mnie rozstrzelają. Taksówką zabrali mnie na gestapo. Tego dnia złapali w Łomży kilku innych Żydów, m.in. doktora uciekającego do żony, która była Polką. Spędziłam na gestapo całą noc. Słyszałam krzyki, płacz dzieci, odgłosy bicia. Nad ranem kazali mi wyjść. Byłam przekonana, że prowadzą nas na rozstrzelanie, na cmentarz. Ale zaprowadzili nas do getta.

Trzynaście lat to już nie jest dziecko… Miałam swój rozum. Gdy Niemcy bili mnie i pytali dokąd uciekałam, kłamałam: „Nie wiem, jestem sierotą. Babcia kazała mi uciec gdzie oczy poniosą”. Za nic nie chciałam zdradzić kryjówki mojej rodziny. Jakimś cudem ponownie udało mi się uciec z getta. Jeden Polak powiedział: „Możecie wyjść” i wybiegłam. Ukrywałyśmy się w lesie. Niemcy zorganizowali tam łapankę. Ale oni sami nigdy nie wchodzili do lasu, zawsze posługiwali się Polakami. Jeśli Polacy byli dobrzy, to nas „nie zauważali”. Za złapanie Żyda dostawali 3 kilogramy cukru. To był prawdziwy rarytas… Polacy, którzy przeczesywali mój las, byli dobrzy. „Nie widzieli” mnie pod krzaczkiem.

Rozstałam się z mamą, a ona biedna pomyślała: „Złapali moją Rachelę, nie mam po co żyć”. Prawdopodobnie wyszła z lasu i ją rozstrzelali. To jest do dziś moja wielka rana… 6 stycznia 1943 roku koło południa brnęłam z koleżanką po kolana w śniegu. Nagle napadli na nas chłopcy. Zaczęli rzucać śniegowymi kulami. Rozpoznali nas. Byłam w spodniach a wówczas dziewczynki nie chodziły jeszcze w spodniach, miałam długie warkocze. „Żydówki!” – krzyczeli. To było niebezpieczne, bo tą drogą często przejeżdżali Niemcy. Doszłyśmy przerażone do rozstaju dróg, a tam stał duży krzyż. W mojej główce zrodził się szalony pomysł: „Jeśli uklękniesz pod krzyżem, to oni pomyślą, że jesteś Polką i zostawią cię w spokoju”. Po raz pierwszy w życiu krzyknęłam: „O, Jezu!”. Oni zatrzymali się i odeszli.

Rozstałam się z koleżanką. Każda poszła swoją drogą. Schowałam się w kopcu po ziemniakach. Leżałam w nim aż do Wielkiego Postu. Tam pod krzyżem „coś się zrobiło”. Nie wiem, jak o tym opowiedzieć. Ukryta w kopcu na ziemniaki wołałam: „Panie, Boże moich ojców, Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba, ja nie chcę Cię zdradzić, ale powiedz mi, kim jest ten Jezus? Ten ukrzyżowany człowiek, prześladowany, cierpiący…”. Nieustannie o Nim myślałam. Stał się mi bardzo bliski, choć kompletne Go nie znałam. Ukrywałam się w tym kopcu i modliłam się: „Panie Jezu, jeśli Ty mnie chcesz, to będę ofiarą dla Izraela. Pójdę do klasztoru, nie będę się ukrywać”. Byłam rozdarta: co noc modliłam się o śmierć. Wolałam umrzeć, niż zostać chrześcijanką. Oni tak źle się kojarzyli. W końcu zdobyłam się na szaleństwo i wyszłam z kryjówki. Mówiłam wszystkim, że jestem Polką. Przestałam się bać. Po wojnie prosiłam o chrzest. 7 września 1945 roku wstąpiłam do klasztoru. Zaczytywałam się w Małej Tereni i powiedziałam: „Panie Boże, niech będzie najciężej, ale krótko!” Żyję jednak do dziś. Czasami, po kilkudziesięciu latach spędzonych w klasztorze, mówię Jezusowi: „Oszukałeś mnie. Miało być krotko!”.

Wszystko zaczęło się pod tym wiejskim krzyżem. Co tu dużo ukrywać: zakochałam się w Jezusie. Czym jest ta miłość? A był pan kiedyś zakochany? Tak? To to samo…

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • ART
    20.11.2018 10:42
    Ziemia Łomżyńska za tak zwanego „pierwszego sovieta” przeszła wiele. Wielu (bardzo, bardzo wielu!!!) dzięki dobrym sąsiadom na „białych niedźwiedziach” dłuższe wywczasy odbyło. Wielu , (bardzo, bardzo wielu!!!) dzięki dobrym sąsiadom poszło do piachu. I jakoś o „sprawiedliwych” z tego okresu nie słychać z tego okresu… Ani jednego świadectwa!!!
    Niemiec 22 czerwca 1942 to był w rzeczy samej traktowany tam jako wybawiciel. Bo , w rzeczy samej, źle już było!
    Dlatego te świadectwo jest zastanawiające bardzo. Jakieś takie…dziwne
    I oczywista konstatacja tego stanu rzeczy: Niezbadane są ścieżki Pana! I nieodgadnione!
  • 12
    21.11.2018 22:44
    Biedactwo złożyło obietnicę. PAN głowę ocalił, ale chciało się wyłgać krótkim życiem. A tu zagwozdka, trzeba żyć i żyć... i żyć. Należy przyjąć do wiadomości, że z Jezusem się nie targujemy. Jeśli siostra wolała umrzeć niż zostać chrześcijanką, wystarczyło się zgłosić do ,,nazistów,,
    doceń 1
  • ART
    22.11.2018 10:26
    Wydaje się z textu iż ,zdaniem Siostry Pauliny, Pan tak długie życie powierzyć jej raczył z jednego tylko powodu: Aby jak najdłużej dawała świadectwo o jawnych, niekwestionowanych cudach jakich Pan dla jej ratowania wyświadczyć raczył.
    A te wiekopomne cuda to po kolei:
    1. Cudowna ponowna ucieczka z getta:
    „Jakimś cudem ponownie udało mi się uciec z getta. JEDEN POLAK POWIEDZIAŁ: „Możecie wyjść” i wybiegłam”
    No, „wybiegłam” … I już!
    Jeżeli nie rozumiecie ogromu tego OCZYWISTEGO pierwszego cudu Pana, analizujmy dalej ten arcyciekawy text świadectwa Siosty Benedyktynki.
    2. „‘Niemcy […} sami nigdy nie wchodzili do lasu, ZAWSZE POSŁUGIWALI SIĘ POLAKAMI. Polacy […] Za złapanie Żyda dostawali 3 kilogramy cukru. To był prawdziwy rarytas… POLACY, KTÓRZY PRZECZESYWALI MÓJ LAS, BYLI DOBRZY. „Nie widzieli” mnie pod krzaczkiem.”
    Już rozumiecie to cudowne ocalenie? Polacy zrezygnowałi z rarytasu! Z trzech kilogramów cukru ci Polacy zrezygnowali!!! To się w głowie nie mieści!!! Ludzie!!! Zrezygnować z takiego bogactwa! To sprawić mógł tylko Pan! CUD!!!!!!!
    3. „..chłopcy […] Rozpoznali nas. „Żydówki!” – krzyczeli.[…] krzyknęłam: „O, Jezu!”. Oni zatrzymali się i odeszli.”
    To się w głowie nie mieści!!! Chrześcijańscy chłopcy zostawili w spokoju modlące się pod krzyżem żydowskie dzieci!!! 6 kilogramów cukru!!!! Boże, sześć kilogramów cukru przepadło! Dzieci chrześcijańskie 6 (sześć !!!) kilogramów cukru dla swoich rodzin nie zanieśli nie ciesząc swoich matek takim łatwym bogactwem oczywistym. Zrezygnowali z dręczenia i po prostu… poszli sobie! Przyznacie , iż TO SPRAWIĆ MÓGŁ TYLKO PAN!!!
    4. Pozostałe cuda są już drobniejszego kalibru i Siostra Paulina dyskretnie się nad nimi (tymi cudami pozostałymi) nie rozwodzi:
    „Schowałam się w kopcu po ziemniakach. Leżałam w nim aż do Wielkiego Postu.”
    Bo i o czym tu mówić? Że w tym „kopcu po ziemniakach” trzeba coś jeść ? Albo że ciepła odzież by się zdała? A nawet jakaś woda do picia i może do toalety osobistej? Eeee… w obliczu tamtych cudów powyżej te to nieistotne drobiazgi. Zapewne Pan , jak niegdyś Danielowi prorokowi poprzez Janioła jakiego Niebieskiego te rzeczy posyłał. O czym tu w ogóle wspominać… .
    4. „Wolałam umrzeć, niż zostać chrześcijanką. Oni tak źle się kojarzyli. W końcu zdobyłam się na szaleństwo i wyszłam z kryjówki. Mówiłam wszystkim, że jestem Polką. Przestałam się bać.”
    I przeżyła. To kolejny cud. Powiedziała „jestem Polką” i… już. Polacy już i jej spodni nie widzieli, i długich włosów i tego że śmierdziała tymi ziemniakami z kopca… . Dlaczego nie widzieli choć „tak źle się kojarzyli”? Dlaczego nikt z polaczków o tych trzech kilogramach „rarytasu” nie pomyślał jakoś? Czy do końca wojny wzmiankowany Janioł Niebieski żywił ją i ukrywał narażając życie?
    Pewnie tak, bo Siostra Paulina wdzięczność ma tylko i wyłącznie dla Pana…
    Wdzięczność ma tylko i wyłącznie dla Pana…
    doceń 4

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy