Nowy numer 42/2019 Archiwum

Światło w tunelu

„Bardzo łatwo znaleźć się poza kręgiem ludzi normalnych” – mawiał prof. Antoni Kępiński. Mija 100 lat od urodzin genialnego psychiatry i wielkiego humanisty, który Biblię uznawał za najlepszy podręcznik psychiatrii.

W czasie jednych z zajęć dydaktycznych prof. Kępiński długo i szczegółowo analizował konkretny stan pewnego chorego. Nagle jeden ze studentów przerwał i poprosił, by profesor przedstawił następny przypadek, bo ten już im się znudził. Kępiński podniesionym głosem zawołał: „Człowiek wam się znudził? Człowiek? Czy wy wiecie, kto to jest człowiek?”. To nie była gra czy ckliwy humanizm, tylko spontaniczny wyraz tego, jak faktycznie podchodził do pacjentów znany, choć dziś nieco już zapomniany psychiatra. Było w tym sporo staroświeckiej, jak na dzisiejsze standardy, wrażliwości i romantyzmu. „Pacjent ma zawsze rację” – powtarzał, za co spotykał się z krytyką części środowiska, oskarżającego go o brak obiektywizmu. Nie bał się jednocześnie mówić tego, co wydaje się oczywiste, a co dzisiaj stanowi pewne tabu w „szanującej się” psychologii i psychiatrii: że wiele schorzeń psychicznych ma źródło w problemach natury moralnej. Nikt w stuletniej historii niepodległej Polski (której nasz bohater był rówieśnikiem – urodził się 16 listopada) nie zrobił tyle dla zrozumienia natury problemów psychicznych i dla poszanowania godności osób chorych psychicznie, ile prof. Antoni Kępiński.

Czereśnie z Wojtyłą

Kresowiak – pochodził z okolic Stanisławowa (dziś Iwano-Frankiwsk w zachodniej Ukrainie), z rodziny herbowej. Krystyna Rożnowska, autorka wydanej niedawno biografii Kępińskiego „Gra z czasem”, przytacza mało znaną historię z początków życia późniejszego psychiatry. Niespełna dwa miesiące po urodzeniu rodzina małego Antosia musiała uciekać na Węgry przed ukraińskimi nacjonalistami. Niemowlę zostało jednak w domu – rodzice obawiali się, że nie przetrwa zimowej ucieczki. Antonim zajęła się oddana rodzinie ukraińska opiekunka. Ta wraz z podopiecznym dostała się do niewoli Ukraińców, ale po paru miesiącach została z dzieckiem uwolniona. Kępińscy zdążyli już wrócić z Węgier i w Bielsku spotkali się z nianią oraz synem. Osiedlili się w Nowym Sączu, gdzie Tadeusz Kępiński został starostą, a Antoni zaczął chodzić do szkoły. Ojciec za krytykę władz II Rzeczpospolitej musiał pożegnać się przedwcześnie ze starostowaniem, matka Wanda zaczęła prowadzić pensjonat w Krynicy, a w 1928 roku cała rodzina przeprowadziła się do Krakowa. Na wszechstronny rozwój intelektualny i duchowy Antoniego miała wpływ edukacja w szkole im. Nowodworskiego (najstarsze gimnazjum na ziemiach polskich i ówczesna brama do awansu społecznego). To w tych czasach, już jako nastolatek, Kępiński poznał uczącego się w wadowickim gimnazjum Karola Wojtyłę – obaj byli prezesami Sodalicji Mariańskiej w swoich szkołach. Legendarna już stała się ich wspólna podróż pociągiem do Poznania na zjazd stowarzyszenia, podczas której rozmawiali całą noc… zajadając się czereśniami.

Psychiatria obozowa

Badający losy Kępińskiego szukali źródeł jego zainteresowania psychiatrią. Jednym z tropów jest wydarzenie, jakie miało miejsce w 1938 roku. Antoni jest na trzecim roku studiów medycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wiadomo, że wcześniej chciał zostać chirurgiem. Z relacji dr. Stanisława Kłodzińskiego, późniejszego, wspólnie z Kępińskim, badacza skutków zdrowotnych pobytu w obozach koncentracyjnych, wynika, że Antoni, przechodząc przez plac Matejki, został napadnięty przez „elementy narodowe”, robiące wówczas swoje porządki na uczelniach. Kazali mu zdjąć czerwoną czapkę i rzucić ją na ziemię. „On tego nie zrobił – relacjonuje Kłodziński. – Powiedział, że czapka jest honorem studenta i on się medycyny nie wyrzeka, i wtedy został bardzo dotkliwie pobity. Pobity do tego stopnia, że nie mógł nawet przez jakiś czas chodzić na studia. Przypuszczam, że nie na skutek pobicia, tylko nie mogło mu się pomieścić w głowie, że został skrzywdzony przez tych, których bronił. I myślę, że ten okres życia zadecydował o tym, że wybrał psychiatrię”.

Studia przerywa wybuch II wojny światowej. Antoni wstępuje do wojska, ale wkrótce trafia do niewoli i obozu internowanych na Węgrzech. Prawdziwy wstrząs przychodzi jednak na ziemi francuskiej i hiszpańskiej. O 2,5-rocznym pobycie Kępińskiego w obozie koncentracyjnym w Miranda de Ebro w Hiszpanii wiedziało niewiele osób. Z tego doświadczenia wywodzą się jego zainteresowania naukowe patologią wojny i obozów koncentracyjnych. Dzięki Kępińskiemu krakowska Klinika Psychiatryczna stała się jedną z nielicznych w Polsce placówek, w której byli więźniowie mogli znaleźć nie tylko pomoc lekarską, ale przede wszystkim wsparcie psychiczne. W ten sposób powstał zespół tworzony m.in. przez dr. Kłodzińskiego, Wandę Półtawską i innych.

Ile zarabia lekarz

Nie był pupilem powojennej władzy ludowej, nie zabiegał tym samym o awans w strukturach uczelni. Prof. Zdzisław Jan Ryn, uczeń Kępińskiego, nie tylko psychiatra, ale też alpinista i dyplomata, w 2002 roku wspominał, że nie lubił on zajęć administracyjnych, uważał je za stratę czasu. „Poświęcał go głównie chorym, z pasją prowadził z nimi długie rozmowy, utrzymując, że są one najlepszym źródłem wiedzy o człowieku. Przy swojej cierpliwości słuchania nie mógł zrozumieć, jak pacjent może znudzić psychiatrę; denerwował się, gdy ktoś twierdził, że to banalny przypadek” – mówił uczeń Kępińskiego.

Jego gabinet był oblegany, jakby Kępiński był co najmniej gwiazdą popkultury. Jako jeden z pionierów psychoterapii w Polsce sformułował jej zasady i przestrzegał przed przyjmowaniem błędnych postaw: „naukowej obiektywności”, „maski” i „moralnej oceny”. Z relacji jednego z pacjentów: „Siebie umniejszał, a nas wywyższał. Bo przypisywał sobie przeciętność, niezaradność, niezręczność, a nam siłę, sprawność, inteligencję i dobroć. Starał się dostrzec w nas to, co dobre i piękne – i pięknieliśmy we własnych oczach, nabieraliśmy do siebie szacunku, nieraz po raz pierwszy w życiu akceptowaliśmy siebie”. A prof. Ryn uzupełnia: „Czasem mówił, że nie wiadomo, kto większe osiąga korzyści z psychoterapii: pacjent czy lekarz. Z przekonaniem powtarzał, że to nie pacjenci winni mu płacić, lecz on chorym, gdyż od nich się uczy. Zdarzało się, że do swej prywatnej praktyki po prostu dopłacał; biednym chorym dawał pieniądze na leki lub na jedzenie”.

Grzech a choroba

Stworzył podwaliny koncepcji tzw. psychiatrii aksjologicznej. Obcy był mu tak częsty dzisiaj psychologizm czy biologizm w podejściu do problemów psychicznych, pomijający kwestie duchowe i moralne. Bez wątpienia wpływały na to i doświadczenie, i osobista wiara. „Ci, którzy go dobrze znali – napisał jeden z uczniów Kępińskiego – pamiętają, że był przepojony pierwiastkiem religijności”. Inny uczeń dodaje: „Kępiński przyjął chrześcijańskie przykazanie miłości bliźniego za podstawową powinność moralną jednostki ludzkiej oraz za główną dyrektywę deontologii lekarskiej”. Z kolei prof. Ryn podkreśla, że Kępiński traktował niektóre zaburzenia psychiczne, jak nerwice, psychopatie czy choroby psychosomatyczne, jako efekt życia na bakier z moralnością: „Ludzie dotknięci tymi zaburzeniami znoszą piekło za życia za przekroczenie tkwiącego w przyrodzie prawa moralnego, za swoje zapiekłe negatywne uczucia, za swoje lenistwo i niechęć podjęcia wysiłku życia, za swój egoizm itp.”. Brzmi to mocno niepoprawnie jak na dzisiejsze standardy psychoterapii, gdzie dotykanie sfery duchowej i moralnej wydaje się objawem „braku profesjonalizmu”.

„Nienormalni”

Ostatnie lata jego życia były naznaczone ogromnym cierpieniem. Szpiczak mnogi, groźny nowotwór układu krwiotwórczego, zdiagnozowano w 1970 roku. Dwa kolejne lata były zarazem najbardziej intensywne w jego twórczości pisarskiej. W bólach pisał swoją „Schizofrenię”, jedną z najważniejszych prac dla środowiska psychiatrycznego i dzieło, które uchroniło pacjentów szpitali psychiatrycznych przed skutkami antypsychiatrii, skazującej chorych na bezdomność i pozbawienie fachowej pomocy. „Cywilizacja to władza nad światem, a kultura to miłość do świata. Wartościowanie człowieka według jego użyteczności jest jedną z ujemnych cech cywilizacji technicznej” – uważał Kępiński. A przekonaniem, że „bardzo łatwo znaleźć się poza kręgiem ludzi normalnych”, zwracał uwagę na zmienność kanonów „normalności” w pędzącym świecie. Profesor Bogdan de Barbaro w przedmowie do wspomnianej biografii Kępińskiego pisze: „Dzięki niemu i wskazaniu, że granica między normą a patologią jest niejednoznaczna, kulturowo uwarunkowana i zmienna w czasie, powstał most między tym, co zdrowe, a tym, co chore, a przeżycia chorobowe stały się bardziej zrozumiałe, a dla niektórych nawet atrakcyjne!”.

Czuwający przy umierającym Kępińskim wspominają ostatnie chwile: „Antoś dializowany, Antoś codziennie witający i żegnający uśmiechem lekarza i kapłana, Antoś obolałymi palcami stukający na maszynie (…). Antoś dający sobie z pobłażaniem przypiąć do gipsowego gorsetu Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, chyba tylko dlatego, żeby panu ministrowi nie sprawić przykrości. Powiedział wtedy: panie ministrze, może pan kłuć, ja mam gorset, mnie to nie boli”. Prof. Ryn zaświadcza: „Przed oddaniem ostatniego tchnienia Kępiński powiedział: jestem gotów do przejścia na drugą stronę życia”. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Katarzyna
    28.12.2018 17:43
    Dopóki w Polsce wizyta psychiatryczna nie będzie się zaczynać od "Dzień dobry, proszę się rozebrać", dotąd będziemy mieć do czynienia z ludzkimi tragediami wyrzucania poza nawias normalności. Mówię to jako pacjent, któremu przez rok leczono farmakologicznie (w sumie 7 leków) dolegliwości krążeniowe i hormonalne.
    doceń 2
  • Gość
    29.12.2018 17:55
    Obóz w Miranda był dziełem Franco.
    doceń 2
  • Czloax
    30.12.2018 16:27
    W 2008 wystąpiły mi pod pachą ropnie z przetokami. Chodziłem po lekarzach ale żaden nie chciał zobaczyć - w ciemno chcieli pisać antybiotyki. Mówię sobie "nie ufam łajzie i nie narażę wątroby i mózgu na polecenie lenia a więc zapewne też nieuka". Były przerzuty ale prosiłem Boga i po trochu 1 ustąpiło. Ale w sumie 10 lat. A u superspecjalisty z trądzikiem (drogi lekarz, drogie leki) to samo, z tą różnicą że obejrzał twarz ale pod pachami już nie chciał. Końska dawka tetracyklin i efekt 120 dniowej kuracji 2x gorszy niż wyjściowy. Potem znalazłem w sieci jakieś domowe sposoby (drożdże, czosnek, cytryna itp) i wypełniłem w miesiąc za 10 zł. Do lekarza pójdę gdy będę umierał na zasadzie może pomoże a jak zaszkodzi to już i tak bez różnicy.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL