Nowy numer 50/2018 Archiwum

Małżeństwo nie ma w niebie kontynuacji?

W świecie przyszłym i w powstaniu z martwych ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Łk 20,35

Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób:

«Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę».

Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».

Na to rzekli niektórzy z uczonych w Piśmie: «Nauczycielu, dobrze powiedziałeś». I już o nic nie śmieli Go pytać.


Błędnie interpretując tę wypowiedź Jezusa, niektórzy utrzymywali, że małżeństwo nie ma w niebie kontynuacji. Jednak małżeństwo nie kończy się wraz ze śmiercią, ale zostaje przemienione, uduchowione i uwolnione z ograniczeń, jakich człowiek doświadcza na ziemi. Co więc powiedzieć ludziom, którzy mieli negatywne doświadczenia w małżeństwie? W chwili przejścia z doczesności do wieczności pozostaje już tylko dobro, zło ginie. Zatem w wieczności pozostanie tylko ta – czasem może i bardzo krótkotrwała – miłość, która ich połączyła, a wady, cierpienia i nieporozumienia, które sobie zadali, zginą. Może niektórzy małżonkowie dopiero „w Bogu” doświadczą prawdziwej wzajemnej miłości. Pisze o tym Goethe: „Dopiero w niebie nieosiągalne (czyli pełne i pokojowe zjednoczenie dwóch stworzeń, które się kochają) stanie się rzeczywistością”. 

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • M.
    24.11.2018 06:42
    A co z tymi którzy mieli kilka żon?
  • Ewa
    24.11.2018 07:53
    Czasami już tu na ziemi mamy przebłyski raju małżeńskiego, krótkotrwałe, ulotne... My doświadczamy ich na rekolekcjach, weekendach małżeńskich. Są to krótkotrwałe ale piękne doświadczenia jedności ciała i ducha. To pozwala nam dalej być że sobą, zmagać się z trudną rzeczywistością na co dzień i nie odpuścić sobie czyli rozwieść się mimo wielu poważnych kryzysów. W moim przypadku to własnie ja walczyłam o męża i relację małżeńską i nie odpuszczałam. Kobiety potrafią byc dzielne, wytrwałe i twórcze. A mój maż mimo początkowych uporów, oporów, chłodów na końcu takich wyjazdów był zadowolony z udziału. Małżeństwo jest walką o ogromne dobro w warstwie fizycznej, psychicznej i duchowej. Bez Boga i przylgnięcia do Krzyża nie damy rady. Ale są przebłyski raju...one dają Nadzieję!
  • Albert
    24.11.2018 10:06
    Takie podejście (saduceuszów) do sprawy małżeństwa i bytowania niebieskiego wynika z niezrozumienia istoty małżeństwa i błędnego ich prawa. Istotą małżeństwa jest miłość małżeńska, która jest dana od Boga, a więc pochodzi z Nieba, a nie jakiś układ międzyludzki. Taka sama łączność duchowa (najściślejsza) jak pomiędzy małżonkami, jest pomiędzy bytującymi w Niebie, a więc tam wszyscy są sobie tak bliscy jak małżonkowie. Tam nie istnieje już płciowość. Jak małżonkowie uszczęśliwiają siebie nawzajem, tak w Niebie nawzajem uszczęśliwiają siebie wszyscy. To bardzo trudno zrozumieć tym, którzy nie doświadczyli miłości choćby tylko oblubieńczej. Dlatego diabeł tak wściekle atakuje Szóste Przykazanie Boże, które ochrania miłość oblubieńczą/ małżeńską.
    doceń 3
  • Gabriela
    26.11.2018 15:41
    Chyba jednak Pan Jezus nie do końca powiedział to, to komentator. Powiedział bowiem, że "synowie tego świata żenią się i za mąż wychodzą", zaś ci, którzy "zostają uznani za godnych dostąpienia tamtego świata i zmartwychwstania ani się nie żenią, ani za mąż nie wychodzą". A to z tej przyczyny, że jako "uczestnicy zmartwychwstania są synami Bożymi" i nie umierają. Nie mają zatem konieczności i potrzeby przedłużania siebie w potomstwie, gdyż i bez niego żyją. Co zatem z tymi, którzy choć są "równi aniołom", to jednak się żenią? Po prostu, nie są synami Bożymi.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy