Nowy numer 46/2018 Archiwum

Miłość do Niepodległej wg JPII

Rodzina, naród i ojczyzna pozostają rzeczywistościami nie do zastąpienia.

Polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten »jagielloński« wymiar polskości [Rzeczpospolita wielu narodów, wielu kultur, wielu religii] przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym”.

Ileż to razy przeciwnicy polskiego patriotyzmu powoływali się na te słowa (zapisane zresztą w ciekawym kontekście: papież wiąże pluralizm polskości z wadowickimi Żydami, z którymi się przyjaźnił, a u których uderzał go „ich polski patriotyzm”) i z tej perspektywy atakowali „etniczność” „podwórkowość” i „faszyzm” polskiego patriotyzmu, a głównie – jego oderwanie od nauczania Jana Pawła II („stawiają mu pomniki, ale go nie słuchają”).

Otóż wręcz przeciwnie: słuchamy. Dlatego dziś, w stulecie Niepodległej, chcę przypomnieć całe spektrum nauczania Jana Pawła II na temat patriotyzmu; całe, a nie tylko jego okrojoną wersję, przepuszczoną przez lewicowy filtr, traktowaną instrumentalnie, poręczną w służbie kosmopolitycznych ciągot oraz drwin, nienawiści i pogardy wobec polskości.

Co mówi Jan Paweł II na temat patriotyzmu?

Jest on „umiłowaniem ojczyzny”, postawą wewnętrzną i cnotą moralną, wchodzącą w zakres IV przykazania Dekalogu. Zarówno ojczyzna, jak i naród mają swój korzeń w akcie stwórczym Boga i – podobnie jak rodzina – są społecznościami „naturalnymi” (natura człowieka ma charakter społeczny; naród to „nie owoc zwyczajnej umowy”) i „pozostają rzeczywistościami nie do zastąpienia” (!). Co więcej: „nie można zastąpić narodu państwem”, „tym bardziej nie można zamienić narodu na tak zwane społeczeństwo demokratyczne”.

Ojczyzna jest dziedzictwem, zasobem dóbr (ściśle sprzężonych wartości duchowych i materialnych, kultury i ziemi) otrzymanych „po ojcach”. Najgłębszą wizję ojczyzny zawiera nauczanie Chrystusa, które „otwiera pojęcie ojczyzny w kierunku eschatologii i wieczności, ale bynajmniej nie odbiera niczego jego treści doczesnej” (!). „Tajemnica wcielenia, fundament Kościoła, należy do teologii narodu” i nadaje jej właściwe uzasadnienie i niezbywalność, ukierunkowanie i głębię.

Chrześcijaństwo, Kościół i jego teologia chronią miłość ojczyzny przed błędami i ich skutkami, takimi jak z jednej strony wykorzenienie i sieroctwo, z drugiej nacjonalizm („ażeby ta niezbywalna funkcja narodu nie wyrodziła się w nacjonalizm”; cokolwiek udaje Boga – niszczy człowieka i jego świat). Papież apeluje o „jagiellońskość”, ale też jednoznacznie broni atakowanego współcześnie dążenia do zachowania i rozwijania „tożsamości narodu” przed rozpłynięciem się w strukturach ponadnarodowych i kosmopolitycznych. Pyta: „Czy XX stulecie nie świadczy o rozpowszechnionym dążeniu ku strukturom ponadnarodowym albo też w kierunku kosmopolityzmu? A to dążenie czy nie świadczy również o tym, że małe narody powinny dać się ogarnąć większym tworom politycznym, ażeby przetrwać? Te pytania są uprawnione”. Uprawnione, lecz papież odpowiada na nie wyraźnie negatywnie: nie, „rodzina, naród i ojczyzna pozostają rzeczywistościami nie do zastąpienia”.

Broni patriotyzmu przed nacjonalizmem i kosmopolityzmem poprzez kategorię kultury. Uczy: „Naród jest tą wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura. Naród istnieje »z kultury« i »dla kultury«. Istnieje podstawowa suwerenność społeczeństwa, która wyraża się w kulturze narodu. Jest to zarazem suwerenność, przez którą równocześnie najbardziej suwerenny jest człowiek”. Mówi rzecz kapitalną o byciu „polskim papieżem”: „z moim doświadczeniem historii ojczyzny, z moim narastającym doświadczeniem wartości narodu nie byłem wcale obcy ludziom, których spotykałem. Wręcz przeciwnie, doświadczenie mojej ojczyzny bardzo mi ułatwiało spotkanie się z ludźmi i narodami na wszystkich kontynentach”. Naród nie jest dziełem biologii, ale wspólnotą duchową, dziełem kultury. „Mój naród – mówił w siedzibie UNESCO – zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg. I dlatego też to, co tutaj mówię o prawach narodu wyrosłych z podwalin kultury i zmierzających ku przyszłości, nie jest echem żadnego »nacjonalizmu«, ale pozostaje trwałym elementem ludzkiego doświadczenia i humanistycznych perspektyw człowieka”.

Popularna dziś teza: nowoczesny patriotyzm to płacenie podatków, kasowanie biletów w komunikacji miejskiej i sprzątanie kup po własnym psie. Ponoć tak i tylko tak spłaca się dług (nie przez nas zaciągnięty) wobec „tego kraju”. Oczywiście: tak trzeba, to jasne. Ale to zdecydowanie za mało. Głównie dlatego, że patriotyzm jest wg JPII „umiłowaniem tego, co ojczyste”; jest miłością, po prostu, a ta jest wszystkim, ale nie chłodną neutralnością wobec „tego kraju”. Według nauczania wielkich papieży przełomu XX i XXI wieku prawdziwa miłość jest zawsze syntezą agape i erosa, czyli w przybliżeniu: racjonalnej postawy i namiętnego uczucia; i dopiero ich połączenie daje prawdę miłości – miłość prawdziwą. Każdy, kto kiedykolwiek prawdziwie kochał, wie, o czym mowa. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji