Nowy numer 3/2019 Archiwum

Stany na wyciągnięcie ręki

Od początku istnienia III RP dyskutujemy o zniesieniu wiz do USA. Jeszcze nigdy nie byliśmy tak blisko rozwiązania tego problemu jak dzisiaj.

Stawiam sobie za cel zniesienie wiz dla Polaków przed końcem mojej kadencji. Chciałabym, żeby stało się to w ciągu najbliższych 12–18 miesięcy – powiedziała Georgette Mosbacher w jednym z wywiadów. Nowa ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce dodała, że nie potrafi usprawiedliwić faktu nieobjęcia naszego kraju programem bezwizowym. W 2008 r. zamknięte drzwi do Visa ­Waiver Program stały się dla nas szczególnie upokarzającym doświadczeniem. Wówczas do grona kilkudziesięciu państw, których obywatele mogą swobodnie podróżować do USA, dołączyli nasi sąsiedzi: Węgry, Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa i Estonia. Polska, najwierniejszy sojusznik Stanów Zjednoczonych w Europie, pozostała poza programem. Poczuliśmy się zepchnięci na margines.

Obecnie przed naszym państwem pojawia się realna szansa na zmianę tego stanu rzeczy. Prawdopodobnie czynnikiem przesądzającym o zniesieniu wiz nie będą działania amerykańskiej administracji (chociaż także są potrzebne), ale spełnienie przez Polskę warunków wejścia do programu. Jesteśmy coraz bliżej osiągnięcia tego celu. Biorąc jednak pod uwagę nasze dotychczasowe doświadczenia w zabieganiu o wejście do ruchu bezwizowego, warto zachować w tej sprawie umiarkowany sceptycyzm.

Polak w Chicago

W 1988 r. Stany Zjednoczone zrezygnowały z wiz dla Brytyjczyków, a w kolejnych latach m.in. dla Niemców, Francuzów, Hiszpanów i Belgów. Chociaż w 1991 r. Lech Wałęsa zniósł wymóg wizowy wobec obywateli USA przyjeżdżających do naszego kraju, III RP nie mogła liczyć na podobny gest ze strony Amerykanów. Masowe wyjazdy Polaków za ocean budziły niepokój tamtejszych władz. Wielu naszych rodaków, lądując w Chicago lub w Nowym Jorku, podejmowało pracę na czarno. Chcąc przeciwdziałać zjawisku nielegalnej imigracji zarobkowej, amerykańskie placówki dyplomatyczne nie wydawały wiz osobom wzbudzającym podejrzenia. W efekcie na przełomie tysiącleci odsetek odmów wynosił ponad 40 proc. To właśnie od tego wskaźnika zależy objęcie danego kraju programem ruchu bezwizowego. Dopiero osiągnięcie poziomu niższego niż 3 proc. skutkuje przyjęciem do grona najbliższych przyjaciół Stanów Zjednoczonych.

Po akcesji Polski do UE nielegalna imigracja zarobkowa do USA spadła niemal do zera. Nasi rodacy zaczęli szukać pracy przede wszystkim na zachodzie Europy. W tym czasie polskie władze intensywnie zabiegały o zniesienie wiz, ale nie sprzyjała temu atmosfera oblężonej twierdzy, panująca w Stanach Zjednoczonych po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 r. Poza tym odsetek odmów nadal był stosunkowo wysoki: w latach 2006–2007 wynosił 25 proc. Polacy mający zamiar podjąć tymczasową pracę w USA najczęściej występowali bowiem o przyznanie wizy turystycznej. Konsulaty, odkrywając ten fakt, musiały wydawać negatywne decyzje. Statystykę dodatkowo pogarszało kilkukrotne ubieganie się o wizę przez osoby, którym już raz odmówiono.

Stracona szansa

Jak powszechnie wiadomo, Polska wspólnie z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej wsparła interwencje USA w Iraku i w Afganistanie. Po kilku latach Stany Zjednoczone postanowiły symbolicznie docenić zaangażowanie swoich sojuszników. W 2008 r. Kongres przyjął ustawę, która miała ułatwić państwom regionu wejście do programu ruchu bezwizowego. Na mocy nowych przepisów kraje współpracujące z USA w sprawach bezpieczeństwa i zwalczania terroryzmu dostały czas na obniżenie wskaźnika odmów wydania wiz do 10 proc. Po osiągnięciu wymaganego poziomu były przyjmowane do programu. Z tej historycznej szansy skorzystali praktycznie wszyscy sojusznicy USA z Europy Środkowo-Wschodniej. Polsce zabrakło zaledwie 2 proc. do spełnienia wymaganego kryterium. Chociaż w 2016 r. osiągnęliśmy rekordowo niski poziom 5,37 proc. odrzuconych wniosków, było już za późno – Amerykanie powrócili do wcześniej obowiązujących przepisów.

Być może wszystko potoczyłoby się inaczej, gdyby polskie władze wzięły przykład z Czechów, którzy zorganizowali kampanię społeczną wyjaśniającą obywatelom, jak przejść przez procedurę wizową. Dzięki temu szybko zmniejszono odsetek odmów i otwarto drzwi do Visa Waiver Program. Bez winy nie pozostaje także amerykańska administracja, która w okresie obowiązywania korzystnych dla naszego kraju przepisów wykazała się brakiem dobrej woli. Gdyby przekazała konsulom instrukcje sugerujące bardziej liberalne spojrzenie na kandydatów do turystycznego wyjazdu do USA, być może już nie musielibyśmy dyskutować o wizach.

Może się uda

Śladem naszych południowych sąsiadów postanowiliśmy pójść 10 lat później. W styczniu br. LOT zainaugurował akcję „Bez wiz do USA”, której celem jest przekazanie naszym rodakom wiedzy na temat procesu uzyskiwania wiz. Do inicjatywy przyłączyło się kilkaset podmiotów, m.in. Fundacja Teraz Polska, Instytut Myśli Schumana i Polska Izba Turystyczna. Pomysł cieszy się także poparciem Rainbow i MasterCard. – Prowadzimy wspólnie kampanię edukacyjno-informacyjną, w ramach której przekonujemy Polaków, że warto podróżować do Stanów Zjednoczonych i że nie należy rezygnować z tych planów w obawie o ewentualne niepowodzenie w procesie wizowym, bo ten wbrew wielu stereotypom nie jest ani trudny, ani skomplikowany (…). Prawda jest taka, że na 100 osób tylko 5 tej wizy nie otrzymuje – tłumaczył w jednym z wywiadów Adrian Kubicki, rzecznik prasowy LOT-u.

Do amerykańskich placówek dyplomatycznych na terenie Polski rocznie trafia ok. 100 tys. wniosków o przyznanie wizy. Z danych za 2017 r. wynika, że odsetek odmów wydania dokumentu wyniósł 5,9 proc., czyli nieco więcej niż rok wcześniej. Zdaniem organizatorów akcji „Bez wiz do USA” istnieje jednak duża szansa na jego obniżenie w bieżącym roku. Nawet jeśli Polakom nie udałoby się zejść do poziomu 3 proc., prezydent Stanów Zjednoczonych mógłby jednym rozporządzeniem wykonawczym rozwiązać nasz problem. Ta ścieżka prawna jest zarezerwowana dla państw, których wskaźniki są bardzo zbliżone do pułapu określonego w ustawie. Ze strony Donalda Trumpa nie padła konkretna deklaracja w tej sprawie. Wiadomo jednak, że do takiego rozwiązania przychyla się część kongresmenów.

To się opłaca

Przedstawiciele ruchu bezwizowego napisali do prezydenta Stanów Zjednoczonych list, który złożyli na ręce Georgette Mosbacher. Ambasador USA w Polsce obiecała pomoc w sprawie szybkiego zniesienia wiz. Jej deklaracja o dokonaniu tego w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy to dobra wiadomość. Warto jednak pamiętać, że podjęcie ostatecznej decyzji będzie zależało od dobrej woli Donalda Trumpa i wskaźnika odmów. Jeśli w ciągu najbliższego roku odsetek odrzuconych wniosków rzeczywiście spadnie poniżej 3 proc., można mieć przekonanie graniczące z pewnością, że zaczniemy podróżować za ocean bez potrzeby przechodzenia uciążliwych procedur. Byłaby to dobra wiadomość nie tylko dla polskiej branży turystycznej, ale także dla amerykańskiego biznesu. Firmy z USA, które zainwestowały u nas już ok. 43 mld USD, są żywo zainteresowane swobodnym przepływem kapitału ludzkiego pomiędzy naszymi państwami. Przede wszystkim jednak wejście Polski do Visa Waiver Program spełniłoby oczekiwania społeczne – większość z nas uważa procedurę wizową za upokarzającą.•

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji