Nowy numer 3/2019 Archiwum

Rozbójniki jadą na Warszawę

– A ty dlaczego śpiewnika nie przyniosłaś!? – Bo czytać nie umiem. – A, to śpiewaj, śpiewaj…

Raba Wyżna popołudniową porą. Dziś wyjątkowo próba w remizie. Dzieci ładują się po schodkach i zajmują miejsca. Akordeony stoją z boku i gadają. One się stroić nie muszą. Za to skrzypce „stroją się” do akcji. Żeby brzmiało, musi być idealnie. Wśród całej tej armii biega Damian. Czapka bejsbolówka zawadiacko przekręcona daszkiem do tyłu. Tu doglądnie strojenia, tu ustawi w szeregu, tam przywoła do porządku małego muzyka, który zamiast kończyć strojenie instrumentu, stroi miny do kolegi. Mała Armia Janosika rozpoczyna próbę. Na sali, w dość równych szeregach, siedzą skrzypki, basy, akordeoniści i śpiewacy. Będzie pewnie ze 150 osób. Najmłodsi mają 5 lat, najstarsi sporo powyżej 60. Największa kapela góralska i pewnie polska… Grają!

Codzienna praca

Ale zanim wszyscy janosikowi muzycy zbiorą się i razem zagrają, potrzeba godzin prób indywidualnych. Oraz ćwiczeń w domu. Wszystkie niemal dzieci uczy pan Damian. I na skrzypcach, i na basie. – Uczę sposobem… swoim. Trochę klasycznym, trochę wzorowanym na metodach alternatywnych, a trochę tak, jak i nas uczono. Niewiele dzieci gra z nut, korzystają z zapisów „naszych” – góralskich – opowiada pan Damian. – Najważniejsze, by podejść do każdego dziecka indywidualnie, ale też stworzyć pewne ramy i rodzaj fajnej dyscypliny. Bo żeby grać, trzeba ćwiczyć. Tu przecież nikt nikogo nie zmusza, nie namawia do grania. Grają ci, którzy muzykę kochają. I dlatego tak to nam wychodzi…

A wychodzi tak, że gdy już wszyscy zasiądą na krzesłach, pan Damian zadba o ostateczne strojenie. Gdy już „a” brzmi jak „a”, i to na kilkadziesiąt skrzypiec i kilka basów, można zaczynać. Chociaż najpierw… lista obecności. Sprawdzanie długie, bo dzieciaków i starszaków pełna sala. Nazwiska tutejsze, z Raby Wyżnej i z dalszych stron Podhala, Orawy, Gorców. Do Małej Armii Janosika przyjeżdżają nawet kilkadziesiąt kilometrów. Są również rodzeństwa. Bywa, że i czwórka czy piątka z jednej rodziny gra w tej rabiańskiej armii. Jedno dziecko wciąga drugie, jak wciąga wspólne, góralskie, ale i nowoczesne muzykowanie. Dziś wszyscy ubrani „na roboczo” – jasne koszulki z logo kapeli. Na występy zakładają stroje ludowe, góralskie. Z ich stron.

Muzyka się powoli wyłania to tu, to tam. To spod maleńkich paluszków kilkuletniej skrzypaczki, to spod całkiem dorodnych paluchów starszego akordeonisty, albo spod nastoletnich rąk chłopaka o zawadiackim spojrzeniu. Fragment znanego wszystkim muzycznego motywu z serialu „Janosik” Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza, cichnie jednak szybko, bo dyrygent i dyrektor Małej Armii staje przed kapelą. Próba się zaczyna.

Pierwszy utwór do przećwiczenia razem. Ale jeszcze ostatnie, uważne spojrzenie na dzieci. – A ty czemu nie masz książki? Śpiewnika? Zapomniałaś? – Damian pochyla się nad małą śpiewaczką. – To przysuń się do koleżanki.

– Ale Damian, ona przecież jeszcze nie umie czytać – mówią za małą rezolutnie, z twardym góralskim akcentem, nieco starsze przyjaciółki.

– To śpiewaj, śpiewaj z pamięci – pan Damian jednym susem wraca na środek sali. Bierze skrzypce i staje przodem do dzieci. Raz, dwa, trzy i…

Poszło! Motyw muzyczny „Janosika” w wykonaniu małych janosikowych muzyków, po góralsku. Gdy dzieci grają, niemal widać pobliskie Gorce, a Tatry przybliżają się na wyciągnięcie zaopatrzonej w smyczek ręki.

Początki Armii

Mała Armia Janosika – kapela góralska, zespół folklorystyczny czy też grupa artystyczna, gra wspólnie nieco ponad 3 lata. Do muzycznego i społecznego życia powołał ją 23-letni wówczas Damian Pałasz – skrzypek zespołów InoRos i Zwyk, były uczeń Szkoły Muzyki Rozrywkowej i Jazzu w Krakowie, obecnie kończy też Organizację Produkcji Filmowej i Telewizyjnej. W 2015 r. utworzył sekcję nauki gry na skrzypcach i basach góralskich w rodzinnej Rabie Wyżnej. – Chodziło o sformowanie grupy dzieci, młodzieży oraz dorosłych, która muzyką góralską miała upiększyć liturgię Pasterki w naszym kościele. Udało się, zagraliśmy pięknie. Dzieci u nas świetne, zdolne i chętne do pracy. Pomyślałem, że trzeba to kontynuować, i tak to się zaczęło – mówi pan Damian.

Grupa liczy obecnie około 150 osób w wieku od 4 do 66 lat. Śpiewają i grają „na ludowo”, tradycyjne góralskie piosenki, kolędy, pieśni patriotyczne. Z okazji ŚDM 2016 zrealizowali wideoklip ku czci św. Jana Pawła II pt. „Siła jest w jedności”, wystąpili podczas ŚDM w Krakowie oraz w Rabie Wyżnej. Kapelę wspierają miejscowy proboszcz ks. Antoni Zuziak oraz katechetka Aleksandra Tokarczyk. Mogą też liczyć na pomoc gminnego ośrodka kultury i lokalnych przedsiębiorców. – Lato roku 2017 było bardzo pracowite. Efektem naszej pracy był teledysk pt. „Modlę się o miłość”, do którego zaprosiłem Cezarego i Katarzynę Żaków oraz ­Megitza Trio – wymienia kierownik kapeli.

Dla Damiana i zespołu ważna jest kultura podhalańska. Jednocześnie swobodnie nawiązują do innych kultur. – Chcemy wychodzić poza utarte schematy, łączymy style, motywujemy do kreatywności w muzyce, poszerzamy horyzonty. Po prostu realizujemy pasje. Bazując na muzyce Karpat i Podhala, tworzymy własne aranżacje. To ważne, by umiejętnie łączyć.

I ważne jest łączenie dzieci: przyjaźń, wspólnota, dobra atmosfera. – Tutaj nie ma tego, że ten gra lepiej, a tamten dopiero zaczyna. Armia to wspólnota i te dzieci po prostu się lubią, pomagają jedno drugiemu. Jak idą potem do liceów, to trzymają się razem. I własne kapele, takie małe, zakładają.

Kolejny utwór: „Bez zielone jare zytko”. Po góralsku, na głosy, malutkie smyczki równo poruszają się w górę i w dół, dorównując umiejętnościami tym większym. Skrzypcom wtórują basy. – Basy to nie to samo co wiolonczela – upomina pan Damian. – Basy struny mają trzy. Z czego dwie jelitowe – z jelita barana, a jedną metalową, jak w wiolonczeli. To instrument ludowy.

A skąd nazwa kapeli? Czy armia może być mała? I skąd Janosik? – Taki właśnie zabawny oksymoron – „mała armia”. Jest nas przecież dużo, ale większość maluchy. A armia? Smyczki idą równo. Jak w armii – mówi dyrygent. – Janosik to natomiast postać znana, niby słowacka, ale jednak nasza, tutejsza, ludowa. W Polsce kojarzy się z filmem „Janosik”. A w ogóle to same tutaj małe rozbójniki – Damian wskazuje dzieci, które zaczynają dokazywać. – I jo tys rozbójnik.

Rozbójnik Damian do dzieci podejście ma. Kiedy się bawią, to się bawią. Ale kiedy trzeba powagi i ćwiczeń, nie ma zmiłuj. Wzajemny szacunek, ale do starszego nauczyciela – respekt. Armia musi znać mores.

Białe róże...

Z okazji jubileuszu 100-lecia niepodległości Damian wpadł na pomysł nagrania teledysku do piosenki „Białe róże” i zaaranżowania znanej, patriotycznej melodii i słów na nutę zespołu. Nastrojowy teledysk, prosty w formie. Fortepian i współczesny akompaniament, fragmenty z towarzyszeniem skrzypiec. Gra Damian. Pierwsze zwrotki śpiewają dziewczynki. Plan przeplatany jest scenkami z życia polskiej, chłopskiej rodziny. Mąż, żona, trójka dzieci. Proste szczęście w wiejskim życiu. Mąż – Piotr Cyrwus – musi iść do wojska. Żona – Katarzyna Żak – czeka na niego z dziećmi. W końcu przychodzi dramatyczna wiadomość: „Jasieńkowi nic nie trzeba już, bo mu kwitną pąki białych róż”… Ostatnie zwrotki to już inny plan. Cała Armia gra i śpiewa, dzieci ubrane na galowo, z biało-czerwonymi szarfami na rękach. Całość jest pięknie sfilmowana, zmontowana, trudno nie uronić łzy. Albo i wielu łez…

Gdy pan Damian wrzucił teledysk na YouTube, nie sądził chyba, że tak szybko podbije serca internautów. W błyskawicznym tempie, udostępniany na portalach społecznościowych, zyskał ponad 100 tys. wyświetleń. A Damian niedługo potem odebrał telefon z Telewizji Polskiej z propozycją zagrania na koncercie niepodległościowym na PGE Narodowym. – Przygotowujemy wiązankę piosenek patriotycznych – żywe rytmy marszowe, skoczne, z orkiestrą symfoniczną. W stylu naszym, folkowym. I spełnia się moje marzenie, żeby dzieci zagrały z orkiestrą. Dla nas to ogromny zaszczyt – jeden z najważniejszych występów w życiu kapeli – mówi. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji