Nowy numer 29/2019 Archiwum

Przesunięta granica

Prawo i Sprawiedliwość wygrało w 9 województwach, a rządzić będzie przynajmniej w 6. Dla partii Jarosława Kaczyńskiego największym sukcesem w wyborach samorządowych okazały się wyniki głosowania do sejmików oraz wygrana walka z PSL o wieś.

Wyniki z sejmików poprawiły nastroje wśród polityków PiS po klęsce Patryka Jakiego w Warszawie. PiS uzyskał 34 proc. głosów, co dało mu łącznie 254 mandaty. Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska) ma ich 194, Polskie Stronnictwo Ludowe – 70, Bezpartyjni Samorządowcy – 15, a SLD Lewica Razem – 11. Prawo i Sprawiedliwość zyskało bezwzględną większość w 6 sejmikach: lubelskim, podkarpackim, łódzkim, małopolskim, podlaskim i świętokrzyskim. Koalicja Obywatelska bez wsparcia poradzi sobie na Pomorzu, a ze swoim tradycyjnym koalicjantem, PSL, prawdopodobnie wzmocni stan posiadania o kilka kolejnych województw. Ludowcy stracili Świętokrzyskie, jedyny region, w którym mieli samodzielną większość.

Na śmierć i życie

Z badań firmy Ipsos, przeprowadzonych wśród ludzi wychodzących z lokali wyborczych, wynika, że mieszkańców wsi głosujących na PiS było 39 proc. To znacznie więcej niż tych, którzy poparli PSL (23 proc.). W miastach mających do 50 tys. mieszkańców także pierwsza była partia Jarosława Kaczyńskiego, a PSL zajął trzecie miejsce, za Koalicją Obywatelską. Ogółem jednak przekroczył barierę 10 proc. poparcia i jeśli dotychczasowa współpraca z KO (dotąd z Platformą) zostanie utrzymana, koalicja ta będzie mogła rządzić w Wielkopolsce, Lubuskiem, na Pomorzu Zachodnim, Warmii i Mazurach, Opolszczyźnie, Kujawach, Pomorzu i Mazowszu. W tym ostatnim regionie PiS zdobył 24 mandaty, a KO 18, więc jest skazana na PSL i jego 8 radnych. – Trudno powiedzieć, czy PSL bardziej się upodmiotowił, ale z całą pewnością się uratował – komentuje ten wynik prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Wynik jednocyfrowy byłby początkiem uprzedmiotowienia tej partii. Elity partyjne stałyby się klientem PO, co oznaczałoby dryf jeszcze większej części wyborców w stronę PiS, a pewnie także wahania w niższych strukturach.

Władze PSL wykluczają koalicję z PiS. Pytanie, na ile lojalni będą poszczególni radni.

Wahadło po prawej

Całkowitą klęskę w wyborach do sejmików poniosła lewica. W ciągu ostatniego roku niektóre sondaże dawały SLD powyżej 10 proc. poparcia. Sojusz zdobył tylko 11 mandatów w skali kraju. Jedynym większym miastem, gdzie SLD ma swojego prezydenta i największą liczbę radnych, pozostaje Częstochowa. Krzysztof Matyjaszczyk obronił stanowisko, wygrywając w pierwszej turze. – Oczekiwania SLD były za duże – ocenia dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW. – Z robionych od ok. 20 lat badań poglądów wynika, że wahadło cały czas jest po prawej stronie sceny politycznej. Wynik SLD to nie wina kampanii wyborczej, tylko efekt sytuacji społecznej.

Mniejsze lewicowe ugrupowania nawet nie zaistniały w wyborach. Partia Razem uzyskała poniżej 1,5 proc., a na popieranego przez nią Jana Śpiewaka zagłosowało 3 proc. warszawiaków. Lepiej poszło Robertowi Biedroniowi, który sam zrezygnował z walki o kolejną kadencję prezydencką w Słupsku. Został radnym, a jego komitet zajął pierwsze miejsce w głosowaniu do rady miasta. Przedstawiciele radykalnej lewicy znajdą się też w radach innych miast, np. Warszawy, gdzie mandat uzyskała startująca z list Koalicji Obywatelskiej Agata Diduszko-Zyglewska związana z „Krytyką Polityczną”.

Nie tylko lewica nie ma powodów do zadowolenia. Ruch Kukiz’15 przekroczył próg wyborczy, ale w całym kraju nie uzyskał ani jednego mandatu w sejmikach. – Na wszystkich listach wyborów samorządowych trzeba obsadzić blisko 49 tys. kandydatów. Wystawiliśmy ich ponad 5 tys., co jest bardzo dobrym wynikiem – mówi Tomasz Rzymkowski z ruchu Pawła Kukiza. – Pamiętajmy, że nie jesteśmy partią polityczną, tylko swoistym pospolitym ruszeniem. Wygraliśmy, kiedy zarejestrowaliśmy listy w takiej skali, nie mając pieniędzy ani struktur.

– Na zbudowanie struktur były 3 lata – komentuje dr Bartłomiej Biskup. – Choć ruch Kukiza nie nazywa się partią, nie może zaniechać działań typowych dla partii politycznych.

Nadzieją ugrupowania jest Przemyśl, gdzie Kukiz’15 osiągnął najlepszy wynik w wyborach do rady miasta, a Wojciech Bakun z tego ugrupowania wszedł z 40-procentowym wynikiem do drugiej tury wyborów prezydenckich.

Bezpartyjni z PO

Lepsze humory mogą mieć członkowie komitetu Bezpartyjni Samorządowcy. Na Dolnym Śląsku grupa wprowadziła do 36-osobowego sejmiku 6 radnych, czyli o 4 więcej niż komitet Rafała Dutkiewicza (były prezydent Wrocławia współpracował kiedyś z BS). W dolnośląskim sejmiku PiS zajął 14 miejsc, a KO – 13, więc każda z tych partii potrzebuje koalicjanta i każdej poparcie BS wystarczyłoby do zbudowania większości. Grupa ma też 3 radnych w województwie zachodniopomorskim, 4 w lubuskim i po jednym na Mazowszu i w Wielkopolsce. W Małopolsce nie zdobyła mandatu mimo dobrych indywidualnych wyników.

Grupa Bezpartyjni Samorządowcy działa od kilku lat. Złośliwi nazywają ją związkiem zawodowym byłych polityków PO. Z 6 radnych z Dolnego Śląska 4 było w przeszłości związanych z Platformą. Na Pomorzu Zachodnim BS działali wspólnie z Piotrem Krzystkiem, wieloletnim prezydentem Szczecina, który także należał kiedyś do PO, a w 2015 r. współtworzył komitet poparcia Bronisława Komorowskiego. Przed 2015 r. Bezpartyjni Samorządowcy współpracowali też z ruchem Pawła Kukiza, od czego dziś się odcinają.

Podróż na zachód

Tak jak w wyborach parlamentarnych PiS pomogło to, że kilka komitetów zdobyło 5–7 proc. poparcia. Przy obecnym systemie liczenia głosów zwycięzcy przypadło dzięki temu stosunkowo dużo mandatów. Wyników wyborów samorządowych nie można wprost przekładać na to, co czeka nas podczas głosowania do Sejmu i Senatu. Walka o sejmiki pokazuje jednak, jak rozkładają się siły. Zdaniem prof. Chwedoruka w przyszłym roku można się spodziewać jednego z dwóch scenariuszy. Według pierwszego PiS będzie najsilniejszą partią, ale do ostatniej chwili nie będzie miał pewności, czy zdobędzie bezwzględną większość. – To sytuacja najbardziej prawdopodobna – prognozuje politolog. – Drugi wariant to totalna bipolaryzacja. Gdyby np. pod wpływem wyborów Koalicja Obywatelska wciągnęła SLD i PSL, wybory stałyby się plebiscytem, w którym na starcie niewielką przewagę miałaby koalicja anty­pisowska.

Głosowanie do sejmików pokazało też zmianę geografii wyborczej. W 2014 r. granica poparcia PO i PiS była podobna do tej między Królestwem Kongresowym a zaborem pruskim. Teraz partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała w niektórych zachodnich regionach, a podział przebiegł inaczej. – W tej chwili jedną z najważniejszych linii podziałów politycznych na świecie jest ta między centrum a peryferiami, co może mieć różne konotacje: geograficzne, kulturowe, ekonomiczne itp. – tłumaczy prof. Rafał Chwedoruk. Jego zdaniem PiS wyraźnie staje się partią peryferii, a PO – ugrupowaniem dla mieszkańców centrum. – Ten podział jest dla PiS niejednoznaczny. Z jednej strony, prowincji zawsze jest więcej niż aglomeracji. Z drugiej, to aglomeracje chodzą na wybory. PiS nie może ogłosić się obrońcą wsi, bo poza najstarszymi pokoleniami wszyscy ulegają estetyce klasy średniej. Nawet jeśli nią nie są, to do bycia nią aspirują, jak w Łodzi, która od lat się wyludnia, ale też od lat popiera PO. PiS jest skazany na walkę o wyborców z prowincji, ale nie powinien oddziaływać na nich tożsamościowo, np. przeciwstawiając ich Warszawie czy Krakowowi. Choćby dlatego, że dzieci tych wyborców często tam mieszkają. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji