Nowy numer 42/2019 Archiwum

Postawiła się systemowi i wygrała!

Polska lekarka wyrzucona w Norwegii z pracy za odmowę zakładania wkładek wczesnoporonnych wygrała proces przed Sądem Najwyższym w Oslo.

Obserwowałem ten proces z bliska. Byłem na rozprawach w Sądzie Najwyższym w Oslo. Byłem też w sądzie pierwszej instancji w maleńkim Notodden w Telemarku na południu kraju. Były momenty śmieszne, były zaskakujące. Był także moment, który mógłby być śmieszny, gdyby nie był straszny. Zabawnie zrobiło się, gdy w sądzie I instancji padło pytanie, ile pacjentek z tej okolicy domagało się założenia im tzw. spiralek. Poważni zazwyczaj Skandynawowie wybuchnęli śmiechem. Bo powszechnie wiadomo, że to gmina wiejska, zamieszkana głównie przez ludzi starszych. Zaskakujące było, gdy w Sądzie Najwyższym Norwegii, jednego z najbardziej zlaicyzowanych krajów świata, sędzia użył w pytaniu pojęcia teologicznego – chciał się dowiedzieć, czy prawo nakazuje zmuszanie lekarki do popełnienia grzechu ciężkiego.

Trochę śmieszny, trochę straszny był wyrok sądu I instancji. Sędzia zupełnie poważnie napisał, że kobieta nie może spotkać się z odmową założenia jej domacicznej wkładki, bo... mężczyzna nie spotka się z taką odmową.

Spiralki a obrzezanie

Zacznijmy jednak od początku. Dr Katarzyna Jachimowicz wraz z rodziną przeniosła się z Białegostoku do Norwegii. W 2010 r. zaczęła pracę lekarza rodzinnego w gminie Sauherad na południu kraju. Od razu zastrzegła, że z przyczyn moralnych nie będzie zakładać wczesnoporonnych wkładek domacicznych. Pracodawca na to się zgodził. Potem jednak prawo norweskie zmieniło się. Całkowicie odebrało lekarzom rodzinnym prawo korzystania z klauzuli sumienia. Dlatego w 2015 r. Polka została wyrzucona z pracy. Uznała to za naruszenie jej wolności sumienia. Wytoczyła w tej sprawie proces. W pierwszej instancji przegrała. Sąd odwoławczy stanął jednak po jej stronie. Pracodawca zaskarżył jego wyrok do Sądu Najwyższego. Dr Jachimowicz także odwołała się od niektórych pobocznych elementów orzeczenia.

Adwokat gminy Frode Lauareid przed Sądem Najwyższym powołał się na prawo całkowicie odbierające lekarzom rodzinnym możliwość odwołania się do klauzuli sumienia. Ocenił, że zakładanie wkładek wczesnoporonnych jest ich prawnym obowiązkiem. Pełnomocnik dr Jachimowicz mec. Haakon Bleken powtórzył, że zakaz korzystania z klauzuli sumienia przez lekarzy rodzinnych jest niezgodny z Europejską Konwencją Praw Człowieka. Że nie ma nawet praktycznego powodu łamania sumienia lekarki, bo w Sauherad prawie nikt nie chce tych feralnych wkładek (były zaledwie 4 prośby w ciągu roku). Że inni lekarze w gminie też ich nie zakładają, bo nie potrafią, a nikt ich za to nie wyrzuca z pracy. Poza tym Polka zawarła z gminą umowę i oczekuje, że będzie ona honorowana. Dodał jeszcze jeden, nowy argument. Otóż w Norwegii wolno lekarzowi odmówić wykonania obrzezania. I nikt nie uważa tego za dyskryminację Żydów. – Nie ma w Europie innego – poza Norwegią – państwa, które całkowicie zakazałoby lekarzom rodzinnym korzystania z klauzuli sumienia – zauważył mec. Bleken.

Pytanie sędziego Bulla

Służba prasowa Sądu Najwyższego w Oslo zapewnia, że to przypadek decyduje o tym, jakie sprawy trafią się poszczególnym sędziom. Przypadek więc sprawił, że sprawę dr Jachimowicz rozpatrywał bardzo mocny skład sędziowski. Dwóch z pięciu sędziów ma poważne doświadczenie w sądownictwie europejskim. Sędzia Erik Møse jeszcze do niedawna zasiadał w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. (– No to mamy eksperta – skomentował mec. Bleken.) Inny członek tego składu Henrik Bull – prawnik o dużym osobistym autorytecie – był w przeszłości sędzią Trybunału Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA). Nawiasem mówiąc, to właśnie sędzia Bull pytał mec. Lauareida, czy – jego zdaniem – prawo wymaga, by zmuszać lekarkę „do popełnienia grzechu ciężkiego”. Sędzia Sądu Najwyższego silnie zlaicyzowanego państwa użył więc pojęcia czysto teologicznego. Ja generalnie nie lubię, gdy sędziowie wchodzą na teren teologii. Bo to nie ich działka. I taka wycieczka rzadko dobrze się kończy. Tym razem jednak uznałem to za dobry znak. Nie myliłem się.

Sama przeciw systemowi

Sąd Najwyższy stwierdził w wyroku, że wyrzucenie dr Jachimowicz z pracy było bezprawne. Że zmiana prawa nie uprawniała do zerwania umowy, jaką lekarka wcześniej zawarła z gminą. Sąd nakazał pracodawcy wypłatę lekarce 2,5 mln koron (ponad 1,1 mln zł) tytułem zwrotu kosztów sądowych. Polka może teoretycznie wrócić do dawnej pracy (nie zdecydowała jeszcze, czy z tego skorzysta i czy w ogóle jest to wykonalne, bo jej pacjentów przejęli już inni lekarze). Strony będą także negocjować wysokość dodatkowego odszkodowania. Jeśli nie dojdą do porozumienia, Sąd Najwyższy wskaże jego wysokość.

Doktor Jachimowicz jest zadowolona z wyroku. – Mam poczucie, że zbudowałam coś z niczego – powiedziała. To prawda. Przed niespełna czterema laty niemal samotnie stanęła przeciw systemowi. Dzięki swej odwadze i nieprzeciętnej inteligencji, wspierana przez rodzinę i modlitwę wielu klasztorów kontemplacyjnych (w tym jednego prawosławnego), zbudowała sobie zaplecze prawne, medialne i finansowe (jak widać po kwocie zasądzonych kosztów sądowych, są one w Norwegii horrendalne).

Jednak blisko czteroletnia batalia wiele ją kosztowała. Dlatego to dobrze, że sprawa zakończyła się w Norwegii. Bo trudno dziś powiedzieć, czy starczyłoby jej sił, by walczyć dalej w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Wyrok Sądu Najwyższego nie jest z pewnością idealny. Wydaje się jednak, że w norweskich realiach trudno byłoby liczyć na więcej.

To się nie spodoba feministkom

Jeśli można czuć niedosyt, to dlatego, że bez jednoznacznej odpowiedzi pozostało pytanie, na ile wyrok w sprawie dr Jachimowicz pomoże innym lekarzom, chcącym korzystać z klauzuli sumienia. To prawda, że SN nie stwierdził wprost, iż w jej sprawie naruszono wolność sumienia. – Dlaczego więc pięciu sędziów poświęciło aż trzy strony temu, w jaki sposób należy stosować art. 9 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (zasadę wolności sumienia) do kwestii dotyczących lekarskiej klauzuli sumienia? ­– pyta retorycznie mec. Bleken. Jego zdaniem jest to jasny sygnał, by inni szli drogą wytyczoną przez dr Jachimowicz. Zwłaszcza że SN wyraźnie odrzucił pogląd, jakoby stosowanie lekarskiej klauzuli sumienia prowadziło do dyskryminacji kobiet. Zasugerował też, że choć jest możliwość zapewnienia dostępu do wszelkich legalnych usług, nie powinno się nikogo zmuszać do ich wykonywania.

Droga do kolejnych procesów w obronie wolności sumienia jest więc szeroko otwarta. Taki proces toczyłby się w korzystniejszych niż dotąd warunkach. Bo Sąd Najwyższy oddał sprawiedliwość polskiej lekarce, a jej podobnie myślącym norweskim kolegom wlał w serca nadzieję. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat. Przekonał, że warto podnieść głowę. – Jestem dziś bardzo szczęśliwym człowiekiem – wyznał po publikacji wyroku dr Magnar Kleiven, który jest nie tylko szefem Norweskiego Stowarzyszenia Lekarzy Chrześcijańskich, ale i weteranem wielu przegranych – niestety – bitew norweskiego ruchu pro life.

Popełniła zbrodnię i wygrała

Doktor Jachimowicz wygrała, choć rzuciła wyzwanie prawu stokroć potężniejszemu niż przepisy Ministerstwa Zdrowia. Skandynawowie nazywają to prawo Jante. Opisuje je wydana w 1933 r. ostra jak brzytwa satyra społeczna Aksela Sandemose’a pt. „Uciekinier w labiryncie”. To nowela o wędrowcu, który trafił do fikcyjnego duńskiego miasteczka Jante. Obowiązywało w nim następujące prawo (Janteloven):

1. Nie sądź, że jesteś kimś wyjątkowym.

2. Nie sądź, że nam dorównujesz.

3. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas.

4. Nie sądź, że jesteś lepszy od nas.

5. Nie sądź, że wiesz więcej niż my.

6. Nie sądź, że jesteś czymś więcej niż my.

7. Nie sądź, że jesteś w czymś dobry.

8. Nie masz prawa śmiać się z nas.

9. Nie sądź, że komukolwiek będzie na tobie zależało.

10. Nie sądź, że możesz nas czegoś nauczyć.

Dr Jachimowicz złamała Janteloven. Zwłaszcza ostatni, dziesiąty punkt. Wychyliła się, a wedle prawa Jante to zbrodnia. Ona popełniła tę „zbrodnię” i wygrała. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Gość
    23.11.2018 09:26
    Czy pani doktor wróci na stanowisko, z którego ją wyrzucono? Wątpię, by ona sama chciała wracać skoro teraz ma lepszą posadę od poprzedniej.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL