Nowy numer 50/2018 Archiwum

To demoniczne!

To demoniczne – słyszę od miesięcy. Naprawdę? Jak torpedowany przez środowisko był ks. Blachnicki, gdy decydował o losach oazy. Pamiętam jaki „hejt” spotkał mnie po opublikowaniu „Radykalnych”, książek Pelanowskiego czy wyjeździe do Rybna.

„To jest demoniczne” – od miesięcy słyszę takie zwroty. Czy nie żonglujemy nimi bezpodstawnie? „Ludzie świata rozpoznają przez wrażenia. Ludzie nie z tego świata rozpoznają przez owoce” – opowiada mój przyjaciel Karol Sobczyk i dodaje: „Jeśli wszędzie widzisz diabła, upewnij się czy nie jesteś w piekle”.

Dajmy czas Kościołowi na rozeznanie. Nie żądajmy od razu owoców! Pozwólmy im  wyrosnąć.

„Przez Belzebuba wyrzucasz złe duchy” – usłyszał Jezus. „Jeśli przez diabła wyrzucam diabła, to znaczy, że to królestwo naprawdę wewnętrznie rozbite” – odpowiedział. A potem dodał: „wasi synowie sądzić was będą”. Może potrzeba czasu wzrastania jednego pokolenia, by ocenić owoce? Ta myśl wracała do mnie na Stadionie PGE Narodowym. Otaczało mnie pokolenie, które będzie sądziło mnie i moich rówieśników z tego, czy odpowiedzieliśmy na wezwanie Ducha Świętego

Jak samotny w swych intuicjach i torpedowany przez środowisko był ks. Blachnicki w chwilach, gdy decydował o kluczowych kierunkach ruchu oazowego. Notował: „Otwieramy się na Odnowę w Duchu Świętym”, a ludzie pytali „Po co te charyzmaty, nowinki?”. Ks. Franciszek pojechał do krakowskich kamedułów do o. Piotra Roztworowskiego, by ten Boży mąż rozeznał, czy to właściwy kierunek. Mnich odpowiedział: „to właściwa droga”.

Owoc? Co najmniej półtora miliona osób z doświadczeniem oazy, którą ks. Peter Hocken nazwał „największym przebudzeniem duchowym w powojennej Europie”.

Pamiętam jaki „hejt” spotkał mnie i moich rozmówców po opublikowaniu  przed dwudziestu laty szczerych do bólu „Radykalnych”. Wydawnictwo zdecydowało się na zachowanie ich niezwykle ekspresyjnego (delikatnie mówiąc) sposobu opowiadania o doświadczeniu żywego Boga. Kto dziś pamięta o tamtych zawirowaniach? Nikt.

Pamiętam list oburzonego księdza, który nie zostawił suchej nitki na spisanej przeze mnie pierwszej książce Augustyna Pelanowskiego. Dziś wielu księży, psychologów i terapeutów poleca „Siódmy rozdział” jako duchową pomoc.

Pamiętam, co działo się, gdy jako pierwszy dziennikarz (wysłany „w ciemno” przez sekretarza redakcji) trafiłem do Rybna. Ile warczących głosów słyszałem na temat mniszek w czerwonych welonach! Dziś w Kręgu Miłosierdzia modli się ponad 6 tysięcy ludzi, w tym 640 kapłanów.

Dajmy Kościołowi czas na rozeznanie. Nie oceniajmy pochopnie!

„Zrzeszenie wiernych, które rodzi się z charyzmatu, także musi mieć odpowiedni czas na doświadczenie i okrzepnięcie, wykraczający poza entuzjazm początków, a pozwalający na uzyskanie trwałej konfiguracji – czytam w znakomitym liście Kongregacji Nauki Wiary Iuvenescit Ecclesia – Na całej drodze weryfikacji władze Kościoła winny życzliwie towarzyszyć nowo powstałemu zrzeszeniu. Chodzi o to, by nigdy nie zabrakło mu towarzyszenia ze strony pasterzy, ponieważ w Kościele nigdy nie powinno brakować ojcowskiego podejścia tych, którzy są namiestnikami Dobrego Pasterza, którego troskliwa miłość nigdy nie przestaje towarzyszyć swej owczarni”.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • asla73
    12.10.2018 10:28
    Do w/w zatroskanych: 1. z treści dla mnie jedno się wybija, czego może ktoś nie dostrzegł: Dajmy czas Kościołowi na rozeznanie. Spokojnie... 2. Czy z treści wynika choć odrobina przesłania, jakoby autor nawoływał do sprzeciwu Kościołowi (w jakiejkolwiek skali kompetencji i hierarchii) ??? Chodzi o sądy pojedynczych Braci w Chrystusie... którzy miast jak Maryja - rozważać i omadlać - POCHOPNIE SĄDZĄ - podobnie do tego co w Ewangelii na dziś (Łk 11, 15-26) - polecam sobie i wam rozważyć tę perykopę. Szczęść Boże.
    doceń 2
  • Gość Marek
    13.10.2018 11:12
    Nie mam czasu na dłuższy komentarz, jednak jestem przerażony stylem tej i podobnych wypowiedzi Pana Redaktora. Otóż domaga się on, używając zdawałoby się mocnej argumentacji, uznania przez czytelników promowanych przez niego działań za działania popierane prze Pana Boga. Czuję się pod jakąś psychiczną, czy może duchową presją, by w pełni zgodzić się z autorem, a niestety nie mogę takiej zgody wyrazić z różnych powodów, czasem też z niewiedzy. Na temat zjawisk "charyzmatycznych" i poszukiwania w nich dowodów działania, czy też podobania się Panu Bogu, wypowiadał się już św. Jan od Krzyża, że jest to bardzo niebezpieczne. Oaza z kolei nie stanowi bezpiecznej drogi wiary, gdyż opiera się na subiektywizmie i marginalizuje sakramenty, gdyż najważniejsze jest subiektywne "przyjęcie Jezusa". O. Rostworowski najwyraźniej pomylił się. Owszem, oaza być może uchroniła wielu ludzi od ateizmu, ale wprowadziła ich na drogę protestantyzmu, jeśli wziąć pod uwagę istotę rzeczy (właściwie "sola scriptura", niestety, na spotkaniach i inne błędy Lutra). Piszę z własnego doświadczenia, gdyż teraz muszę odtruwać się z takiego rozumienia wiary.
  • zero
    13.10.2018 21:19
    Mnie od dłuższego czasu irytuje jedno. ilekroć się wejdzie na jakiś profil fb charyzmatyka ze świecznika,czy to kapłan czy to świecki, to w tych wszystkich ich komentarzach, artykułach Jezusa prawie się nie znajdzie. Ja szukam i nie znajduję. Tam tylko walka i walka, w sposób jawny, bądź ukryty, byle tylko odbić piłeczkę, a przecież liczy się tak naprawdę tylko Jezus i Jego miłość. Gonicie za charyzmatami tymi "najzwyklejszymi" a zapominacie o największym i najpotężniejszym jakim jest Miłość = JEZUS Ilu z was jest gotowych oddać te wszystkie dary?, których się tak kurczowo trzymacie, a zacząć posługiwać miłością Chrystusa? Czy wy w ogóle wiecie jak się posługuje Miłością i nie chodzi mi tu o dobre uczynki miłosierdzia pomoc samotnym, bezdomnym, chorym, starszym etc. tylko o Miłość na gruncie ewangelizacyjnym wśród młodzieży, na halach, rekolekcjach.... Myśleć, mówić, czuć, oddychać Jezusem.Mówicie tylko o charyzmatach, ale nie płoniecie obecnością miłością Jezusa. Przyjedziecie trzy, cztery razy w jedno miejsce, a z każdym kolejnym przyjazdem ludzi chętnych by was słuchać jest coraz mniej. Uświęcając się mamy dążyć do najgłębszego zjednoczenia z Bogiem przez Miłość. Czy dzięki waszej posłudze młodzi i młodsi zaczynają płonąć miłością do Jezusa? Czy prawdziwie oddają swoje życie Jezusowi? Czy to nie Polska jest iskrą, która ma zapalić cały świat? świat poznał już Miłosierdzie Boże, zanim nadejdzie czas sprawiedliwości przyszedł czas Miłości.
    doceń 2
  • Jozjasz
    17.10.2018 09:42
    Artykuł jest dla tych co wiedzą o co chodzi, mają doświadczenie żywej wiary, wspólnoty i znają dokumenty Soboru Wat. II. Ci "eksperci" co zabierają głos "w sprawie" przeważnie nie wiedzą o czym mówią i niestety często ich wypowiedzi brzmią jak "hejty". To prztyczek do tych tu komentujących - niektórych. Poziom takich wypowiedzi świadczy wyłącznie o ich świadomości eklezjalnej. Zamiast pisać tu bzdury zapraszam do lektury dokumentów soborowych.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.